niedziela, 15 maj 2011 09:47

Nie chcemy takiej demokracji - mówi przedstawiciel FLN z Algierii

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

konflib02  ECAG

Prezentujemy krótką relację wysoko postawionego członka władz algierskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego Aburataja Saddeka, zaprezentowaną podczas kongresu przywódców plemion libijskich w Trypolisie [1]. Treść jednoznacznie pro-kadafistowskiego oświadczenia może mieć znaczenie dla dalszej internacjonalizacji konfliktu libijskiego.

Treść oświadczenia pełna jest specyficznych emocjonalnych odniesień, co stanowiło dla tłumacza niezwykle trudne zadanie. Istota przekazu mogłaby być niezrozumiała dla czytelnika bez opatrzenia wstępnym wyjaśniającym komentarzem.

Algierski FLN jest organizacją niepodległościową, o charakterze socjalistycznym, założoną w 1954 r. Była główną siłą polityczną, która doprowadziła do uzyskania przez Algierię niepodległości. W ostatnich wyborach parlamentarnych, w 2007 r. FLN zdobyła największą liczbę głosów pozostając największą, partią w kraju, z której pochodzi również prezydent Abdelaziz Buteflika. W tym kontekście poniżej zaprezentowana treść jednoznacznie pro-kadafistowskiego oświadczenia może mieć znaczenie dla dalszej internacjonalizacji konfliktu libijskiego.

Na wstępie przemówienia Aburataj Saddek złożył kondolencje Kaddafiemu z powodu śmierci syna i wnuków. Kondolencje skierował również do wszystkich Libijczyków, którzy stracili bliskich w walce o niepodległość.

Stanowisko Algierii jest jasne. Dla nas pewne wartości nie są na sprzedaż. Jestem z Partii Wolności Algierii, to ta siła która w 1954 walczyła z okupantem francuskim. Dostali od nas lekcję, której nigdy nie zapomną. Nie jesteśmy jak inni, nie będziemy współpracować ze zdrajcami.
Od początku wiedzieliśmy, ze to spisek który zaczął się od Ligii Arabskiej i ONZ. Jesteśmy przeciwni temu od samego początku i uważamy, że wszelkie sprawy Libii, powinny być rozwiązywane wewnątrz kraju. Potępiamy stanowczo interwencje Zachodu!

Komu ma ona służyć? Francji Izraelowi, Ameryce czy Wielkiej Brytanii? Na pewno nie Libijczykom. To nie jest problem demokracji czy wolności! Jeśli demokracja, to dla nich wysyłanie najnowocześniejszego sprzętu bojowego i bombardowanie suwerennego państwa, to my tej demokracji nie chcemy. Mówią, że przybyli tutaj w obronie praw człowieka... i w ramach tej obrony organizują nocne naloty, w których giną kobiety i dzieci. Chcą zaprowadzić porządek po swojemu tak, jak w Iraku. Mówią, że chcą zmienić reżim, a przyprowadzają swoich ludzi, niszcząc kraj i zostawiając chaos.

Kto zna historie Libii wie, że Libijczycy będą walczyć o swój kraj i my staniemy po ich stronie. Dlaczego?

Mamy granicę z Libią, liczącą 1200 km. Algierczycy nigdy nie zapomną, jak ogromną pomoc od Libii otrzymali w czasie kolonizacji francuskiej, ilu Libijczyków zginęło w naszej sprawie. My nie współpracujemy i nie będziemy współpracować ze zdrajcami tak, jak zachowuje się Katar! Apeluje teraz do rebeliantów z Bengazi, Adzdabii i innych miast; Zacznijcie myśleć, to co robicie jest złe, dla was i dla całej Libii! Jestem przekonany, że kiedy plemiona zaczną współpracować, wówczas będziemy niezwyciężeni. Zapomnijcie o swoich chorych ambicjach, o zabijaniu rodaków! Nigdy nie osiągniecie swojego celu, zostaniecie wyrzuceni na śmietnik historii. Jesteśmy tutaj po to, aby to zakończyć. Pomyślcie o przyszłości swoich dzieci.

Materiał został przygotowany w ramach programu analitycznego ECAG – Libia 2011.

Źródła:

http://www.reuters.com/article/2007/05/18/us-algeria-election-idUSL1760801320070518?feedType=RSS&utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+reuters%2FworldNews+%28News+%2F+US+%2F+International%29

Tłumaczenie ze słuchu z arabskiego Agnieszka Kabzińska

1. patrz http://www.geopolityka.org/index.php/libia-2011/824-konferencja-libijskich-przywodcow-plemiennych

Czytany 20613 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04