czwartek, 11 marzec 2010 12:46

Łukasz Reszczyński: Bałkańskie upiory

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Łukasz Reszczyński Recenzja: Robert D. Kaplan, Bałkańskie upiory. Podróż przez historię, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010, ss. 459. Powieść Kaplana to wyjątkowa i uniwersalna książka, którą z jednej strony można określić mianem majstersztyku reportażu podróżniczego, z drugiej zaś - bałkańską sagą, która ukazuje najważniejsze geopolityczno-kulturowe mechanizmy, od lat sterujące tym regionem.
Jedna z najnowszych propozycji Wydawnictwa Czarne jest książką na wskroś wyjątkową. Jej polska wersja wydana została dopiero w 2010 roku, zaś tekst do niej, autor ukończył przed rokiem 1990. Perspektywa jaka dzieli czytelnika od wydarzeń opisywanych przez autora, a także znajomość tych, które nastąpiły w regionie po zakończeniu pisania książki, tworzy dość specyficzną sytuację, w której czytelnik otrzymuje niejako polityczno-kulturową „instrukcję obsługi" Bałkanów, w zawężeniu do konkretnych państw.

Pierwszym podstawowym atutem książki jest bez wątpienia jej autor. Robert D. Kaplan to doświadczony dziennikarz, pisarz oraz komentator polityczny współpracujący z takimi tytułami jak chociażby „The Washington Post", „The New York Times" czy „ The Wall Street Journal". W latach osiemdziesiątych był korespondentem wojennym relacjonującym przebieg wojny iracko-irańskiej oraz radzieckiej inwazji w Afganistanie. Do tej pory na polskim rynku ukazało się kilka pozycji jego autorstwa, z których każda jest godna uwagi.

Jak podkreśla sam autor, „Bałkańskie upiory" nie są książką naukową a podróżniczą, która przedstawia zawiłe losy państw bałkańskich metodą „od szczegółu do ogółu" (co dostrzegą zapewne czytelnicy książek Kapuścińskiego czy Jagielskiego). Trudno jednak odmówić jej politologicznego zacięcia, którego autor stara się jednak wyprzeć we wstępie. Książka Kaplana skupia się głównie na trzech krajach (Rumunii, Bułgarii i Grecji), z których każdy przedstawiany jest w innym kontekście i z innej perspektywy. Po Rumunii autor podróżował dość intensywnie co zaowocowało licznymi znajomościami, czego efekt jest zauważalny w tekście. Bułgaria Kaplana, to kraj poznany z perspektywy przyjaciela autora - pracownika miejscowej agencji prasowej. Z kolei Grecja obrazowana jest przez Kaplana w sposób „stacjonarny" - autor zamieszkiwał w tym kraju siedem lat, jednak w tym czasie nie podróżował po kraju. Autor w sposób niezwykle „lekki" przedstawia historię wszystkich trzech krajów, skupiając się głównie na czasach powojennych oraz latach osiemdziesiątych. Bardzo umiejętnie wplata w historię całych narodów, historie pojedynczych osób, które miały największy wpływ na ich losy (Cordeanu, Antonescu Ceausescu, Dymitrow, Papandreu).

Robert D. Kaplan, mimo, że tekst do książki powstał w latach osiemdziesiątych, przedstawił główne problemy Bałkanów w sposób dość nowatorski. Badacze tematu bardzo rzadko jako swoisty fundament specyficznego „bałkańskiego ognia" wskazywali wschodnią cześć tego regionu. Kaplan przekonuje, że jeden z największych „historycznych garbów" odcisnęły na Bałkanach kultury Bizancjum oraz imperium tureckiego - które swoje najczarniejsze i najbardziej „promieniotwórcze" oblicze ukazały właśnie we wspomnianych krajach. W tym kontekście autor nawiązuje również do Macedonii, poniekąd zgadzając się ze słowami Johna Reeda (autora The War in Eastern Europe), że to właśnie Macedonia była źródłem „wielkich konfliktów w Europie" jak również na Bałkanach. Kaplan to właśnie Macedonię określa mianem „bałkańskiej bomby", który ze względu na swoją multietniczność może wybuchnąć w każdej chwili. Określenie to miało swoje uzasadnienie w okresie, w którym pisał autor, lecz co gorsza obecnie niewiele traci na aktualności. Macedonia, określana również mianem „Imperium Osmańskiego w pigułce", może stać się jednym z kluczowych problemów Unii Europejskiej (Skopje czeka obecnie na rozpoczęcie rozmów akcesyjnych z Brukselą)

Niezwykle cenny jest zwłaszcza rozdział poświęcony Grecji, w której autor spędził siedem lat. Historia tego kraju, określanego przez Kaplana mianem „kochanki Zachodu, narzeczonej Wschodu" jest tematem dość ubogo podejmowanym zarówno w polskiej jak i światowej nauce. Zaznajomienie się z zarysem najważniejszych wydarzeń w Grecji z ostatnich kilkudziesięciu lat, pozwala zrozumieć ten specyficzny kraj zarówno w kontekście sporu o nazwę z Macedonią jak również w perspektywie ostatnich wydarzeń związanych z niejasnymi finansowymi zawirowaniami w Atenach.

Niezwykle wciągająca i barwa jest opowieść o Rumunii. Ten mało znany kraj, w odczuciu samych Rumunów pozostaje „romańską wyspą na morzu słowiańszczyzny". Według autora wpływy bizantyjskie w połączeniu z „mistycznym" krajobrazem geograficznym tworzą z Rumunii jeden z „najbogatszych folklorów w Europie".

Książka „Bałkańskie upiory" choć skupiona głównie na trzech wspomnianych państwach, zahacza również o pozostałych uczestników „bałkańskiego tygla". Znajdujemy w niej rozdział poświęcony Serbii - choć w ujęciu dość charakterystycznym - z perspektywy konfliktu z Albańczykami. Autor wspomina również o Mołdawii, a także Chorwacji, jednak są to teksty dość pobieżne.

Pozycja, mimo, że napisana prawie dwadzieścia lat temu, pozostaje nadal aktualna. Bałkany mimo obecnej stabilizacji, nadal są pełne konfliktów i napięć, która wciąż nie są dostateczne dostrzegane przez Europę. Pozorne wciągnięcie poszczególnych państw regionu do euroatlantyckiej przestrzeni nie jest dostatecznym rozwiązaniem, a jedynie odwróceniem uwagi od starych problemów. Podobne też przesłanie przyświecało autorowi, który zauważając owe napięcia trafnie przepowiedział rozbicie Jugosławii, oraz „krwawe lata", które nastąpiły na Bałkanach w latach dziewięćdziesiątych.

„Bałkańskie upiory" to niewątpliwie majstersztyk reportażu podróżniczego, który śmiało można przyrównać do kunsztu Ryszarda Kapuścińskiego. W odróżnieniu jednak od słynnego polskiego dziennikarza, Kaplanowi przy okazji „Bałkańskich upiorów" brakuje dziennikarskiego obiektywizmu. W książce wielokrotnie spotykamy się z ocenami zdarzeń, faktów czy postaci, które wyrażane są przez jedną z zainteresowanych stron. Wydaje się jednak, że jest to zabieg celowy, mający ukazać czytelnikowi pewne meandry „bałkańskiego charakteru". Potwierdzeniem tego jest oparcie „Bałkańskich upiorów" na bardzo bogatej bazie źródłowej. Kaplan nie wyruszył na Bałkany przypadkowo, lecz z ciekawości, która wytworzyła się w nim podczas czytania licznych relacji podróżniczych innych badaczy. Odzwierciedlenie tego znajdujemy w tekście, gdzie autor bardzo często ukazuje poglądy na niektóre wydarzenia czy miejsca, podróżników, którzy zwiedzali region kilkadziesiąt lat wcześniej.

Jak już wspomniano, omawiany tytuł jest pozycją uniwersalną. Jego pierwsza odsłona polega na jej aktualności, druga zaś na tym, że stanowi ona lekturę niezwykle cenną zarówno dla zaawansowanych badaczy jak również tych, którzy dopiero poznają ten specyficzny region. Ta „bałkańska saga historii" stanowi swoiste kompendium wiedzy na temat Bałkanów (głównie ich wschodniej części), a także wyznacznik (dzięki bogatej literaturze źródłowej) do dalszych dociekań.

Ciekawym aspektem jest również kwestia zawarta w prologu książki. Autor podaje w nim informację jakoby „Bałkańskie upiory" były jedną z inspiracji dla Billa Clintona, kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych podejmował on decyzję o zaangażowaniu USA w konflikt w Bośni i Hercegownie. Informacja ma charakter plotki, jednak nie zmienia to faktu, że książka jest dobrym przewodnikiem po bałkańskiej duszy, który - jak stwierdził recenzent prof. dr hab. Marcin Król - pozwala poznać region „bardziej w kategoriach konkretu niż politologicznego banału".
Czytany 7777 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04