niedziela, 29 kwiecień 2012 11:27

Łukasz Reszczyński: Wybory w Serbii a bałkańska polityka UE

Oceń ten artykuł
(1 głos)

voting  Łukasz Reszczyński

Kwestia Kosowa stała się jednym z najistotniejszych wątków kończącej się kampanii wyborczej w Serbii i ma duże szanse wpłynąć na ich rezultaty. Cała sytuacja po raz kolejny potwierdza fasadowość polityki prowadzonej przez Unię Europejską na Bałkanach. Mimo wielu lat obecności wspólnoty międzynarodowej w tym regionie, wewnętrzne animozje o charakterze etnicznym i historyczne zatargi wciąż absorbują tamtejsze elity i społeczeństwa. 

Spór wokół Kosowa, eskalacja przemocy w Macedonii czy permanentny kryzys w Bośni i Hercegowinie cofają sytuację w regionie do połowy lat dziewięćdziesiątych ub. wieku. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że borykająca się z kryzysem Europa mimo wszystko zdoła zmienić charakter jej zaangażowania na Bałkanach.

Kampania wyborcza w Serbii trwa na dobre. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że z głównych tematów, które podczas niej podejmować będą kandydaci poszczególnych stronnictw, kwestia kosowska nie będzie aż tak istotna jak w poprzednich latach. Takie przypuszczenia można było wysnuć na podstawie ostatnich wydarzeń, związanych z przyznaniem Serbii statusu oficjalnego kandydata do Unii Europejskiej. Ten pozorny sukces rządzącej koalicji okupiony został szeregiem ustępstw, m.in. w kwestii Kosowa [1], które na pierwszy rzut oka – biorąc pod uwagę wciąż duże emocje, jakie wywołuje ta sprawa w serbskim społeczeństwie – wpłynie raczej ujemnie na poparcie dla rządzącej koalicji pod przewodnictwem Borisa Tadicia. Z tego też względu można było wnioskować, że rządzący temat Kosowa zmarginalizują na rzecz dyskusji dotyczącej „świetlanej przyszłości”, jaka czeka Serbię po wstąpieniu do UE.

Stało się jednak inaczej, a to za sprawą kontrowersyjnego pomysłu zorganizowania wyborów również na terenie serbskich enklaw w Kosowie, co z perspektywy Belgradu wydaje się sprawą dość oczywistą – biorąc pod uwagę fakt formalnego nieuznawania przez Serbię niepodległego Kosowa, uważanego za serbską prowincję pod nadzorem społeczności międzynarodowej. Naturalna w tym kontekście wydaje się również reakcja władz Kosowa, które pomysł zdyskredytowały. Z perspektywy Prisztiny, biorąc pod uwagę okoliczności powstania państwa kosowskiego, jak i jego relacje z sąsiednią Serbią, pomysł ten to nic innego, jak jawne podważenie suwerenności niepodległego de facto państwa (choć przy istnieniu normalnych relacji pomiędzy państwami sytuacje takie nie są czymś wyjątkowym).

Sytuacja powyższa okazała się kolejną już iskrą, na nowo zaogniającą relacje pomiędzy Belgradem i Prisztiną, które w ostatnich kilku tygodniach zaczęły faktycznie iść w kierunku względnej normalizacji. Najpierw władze Kosowa aresztowały kilku kosowskich Serbów, przy których znaleziono materiały wyborcze, przeznaczone do wykorzystania w celu organizacji elekcji na terenie Kosowa. W odpowiedzi swoje szyki zwarły serbskie organy ścigania, aresztując m.in. biznesmena Hasana Abaziego, oskarżanego o szpiegostwo na rzecz NATO w 1999 roku, Adema Murseliego oraz byłego członka tzw. Wyzwoleńczej Armii Kosowa – Marko Kasnjetiego, oskarżanego o masakry na ludności serbskiej w Prizrenie (1999 rok). W międzyczasie w Kosowskiej Mitrovicy zginął w tajemniczym zamachu bombowym Selver Haradinaj, co kosowskie władze określiły aktem terroryzmu, niedwuznacznie spoglądając w stronę Belgradu. Nie ulega wątpliwości, że powyższe wydarzenia miały charakter polityczny, obliczony na wywarcie presji na drugiej stronie.

Ponowna eskalacja napięcia dość szybko wywołała reakcję Unii Europejskiej. Catherine Ashton w dość ostrych słowach skrytykowała obie strony wzywając je do przestrzegania zawartych niedawno porozumień i rozładowania niepotrzebnego napięcia. Zagroziła również pośrednio Belgradowi, ostrzegając, że taki stan relacji z sąsiadami jest niedopuszczalny w przypadku państwa kandydującego do Unii Europejskiej.

W efekcie burzy, która wywiązała się wokół całej sprawy, swoje stanowisko zmiękczyły nieco władze w Prisztinie. Premier Thaci stwierdził, że jego rząd jest w stanie dopuścić do organizacji serbskich wyborów na terenie Kosowa, jednak musiałyby one być kontrolowane przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Reakcja ta wpisuje się w przyjętą przez kosowskie władze już dawno temu postawę, zmierzającą do ukazania młodej republiki jako ofiary serbskich prowokacji, mimo wszystko wciąż zdolnej do kompromisu z Belgradem. Powyższa sytuacja wygląda niezwykle ciekawie w kontekście zbliżających się w Serbii (6 maja br.) wyborów parlamentarno – prezydencko – lokalnych. Jak już wspomniano, temat kosowski ponownie stanie się najistotniejszą kwestią zbliżającej się już ku końcowi kampanii wyborczej oraz z pewnością nie pozostanie bez wpływu na ostateczny wynik wyborczy. Zaostrzenie relacji pomiędzy Belgradem a Prisztiną wydaje się sprzyjać przodującej w sondażach koalicji kierowanej przez Serbską Partię Postępu (SNS) Tomislava Nikolicia [2]. Ten sam polityk traci jednocześnie w sondażach wyborów prezydenckich, w których nieznacznie lideruje przywódca „demokratów”, aktualny jeszcze do niedawna prezydent Boris Tadić.

Kosowo jest w tym kontekście wykorzystywane jako argument przeciwko dotychczas rządzącym, którzy w myśl wyborczej propagandy środowisk prawicowo – konserwatywnych (głównie SNS, DSS – Vojislava Koštunicy, SRS – Vojislava Šešelja) sprawę tę „zdradzili” dla korzyści na drodze akcesji do Unii Europejskiej. Eskalacja napięcia w relacjach z Kosowem ma być zatem ukazaniem przez dotychczas rządzącą koalicję, że kwestia Kosowa (a w zasadzie jej rozwiązanie w myśl interesu Serbii) nadal pozostaje jednym z ich głównych postulatów politycznych. Wątek kosowski stał się ponadto niezwykle efektywną platformą dla koalicji postkomunistycznej skupionej wokół osoby Ivicy Dačicia. Jako dotychczasowy Minister Spraw Wewnętrznych (celujący w stanowisko premiera nowego rządu) miał on decydujący udział we wspomnianych aresztowaniach [3].

Nakreślona powyższej sytuacja po raz kolejny potwierdza fasadowość polityki prowadzonej przez Unię Europejską w regionie bałkańskim. Mimo lat obecności wspólnoty międzynarodowej w tym regionie, wewnętrzne animozje o charakterze etnicznym i historyczne zatargi nadal absorbują tamtejsze sfery polityczno – społeczne, czego potwierdzeniem jest również eskalacja napięcia w sąsiedniej Macedonii. Alarmująco należy postrzegać również obserwowany wzrost postaw emancypacyjnych w samym Kosowie (związanych z funkcjonowaniem Ruchu Vetevendosje, stanowiącego obecnie trzecią siłę w tamtejszym parlamencie). Wszystkie te czynniki w dalszej perspektywie będą osłabiać geopolityczną pozycję Brukseli w tym regionie, która już jest systematycznie degradowana na rzecz Turcji oraz Stanów Zjednoczonych.

W całej sprawie nie można zapomnieć oczywiście o Rosji, która od dawna już traktuje Serbię jako swój ostatni geopolityczny bastion na Bałkanach. Jak bardzo zdeterminowany jest Kreml w dążeniu do utrzymania swoich wpływów w regionie, pokazały niedawne wydarzenia związane z konfliktem celnym pomiędzy Belgradem a Prisztiną. Paradoksalnie w interesie zarówno Moskwy, ale także i Waszyngtonu oraz Ankary jest systematyczne „podgrzewanie bałkańskiego kotła”, aby wykazać, że ich obecność w regionie jest potrzebna Europie. Wszystko to tworzy pytanie o sens utrzymywania w przyszłości dotychczasowego schematu obecności Unii Europejskiej na Bałkanach.

Historia nie raz już pokazała, że narody bałkańskie są w stanie wznieść się ponad wewnętrzne konflikty jedynie wobec wspólnego zagrożenia, choć o kruchości takiej postawy przekonują chociażby wydarzenia z okresu tzw. drugiej wojny bałkańskiej (1913). Obecne wydarzenia związane z nowym sporem wokół Kosowa oraz eskalacją przemocy w Macedonii (nie wspominając już o permanentnym kryzysie w Bośni i Hercegowiny) tworzą nieodparte wrażenie powrotu do punktu wyjścia z połowy lat dziewięćdziesiątych ub. wieku. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że ogarnięta wewnętrznym i ekonomicznym kryzysem Europa mimo wszystko znajdzie czas na podjęcie dyskusji na temat potrzeby zmiany charakteru jej zaangażowania na Bałkanach. Potencjalne negatywne konsekwencje zaniedbań w tym zakresie mogą być zbliżone do tych, które znamy już z historii regionu.

Artykuł ukazał się w nr 13/2012 "Policy Paper" Fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae alt

____________________________________________________
1 Serbia przystała na możliwość uczestniczenia reprezentacji Kosowa w różnego rodzaju spotkaniach międzynarodowych pod nazwą odwołującą się do oenzetowskiej rezolucji 1244.
2 W tym samym sondażu, przeprowadzanym w dniach 8-9 kwietnia na grupie 1400 telefonicznych respondentów, drugie miejsce w zajęła koalicja „Wybór dla lepszego życia”, której lideruje obecnie rządząca Partia Demokratyczna Borisa Tadicia. Szerzej na: www.eizbori.com (19.04.2012).
3 Według tego samego sondażu partii politycznych, Koalicja Ivicy Dačicia zajęła trzecie miejsce.

Czytany 6676 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04