czwartek, 19 wrzesień 2013 08:52

Mahdi Darius Nazemroaya: 'Chemiczny Bandar' z Arabii Saudyjskiej i atak chemiczny w Damaszku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

pbandar  Mahdi Darius Nazemroaya

Twierdzenia USA na temat wydarzeń w Syrii w ogóle się nie kleją. Prosi się nas, byśmy uwierzyli w nielogiczną historię, podczas gdy bardziej prawdopodobne jest to, że Izrael i Arabia Saudyjska umożliwiły administracji Baracka Obamy grożenie Syrii wojną.

Raport wywiadu amerykańskiego dotyczący Syrii to niczym odgrzewany kotlet – z Iraku. W czterostronicowym dokumencie "jest mnóstwo rzeczy, których się nie mówi" – jak twierdzi Richard Guthrie, były szef wydziału ds. Broni Chemicznej i Biologicznej Międzynarodowego Instytutu Badań Pokojowych w Sztokholmie [1]. Jednym z dowodów jest rzekome przechwycenie rozmów między członkami rządu Syrii, lecz żadnego zapisu owych rozmów nie ma.

Podobnie w przypadku oświadczeń administracji B. Obamy – nic nie zostało wyraźnie potwierdzone w raporcie wywiadu. Prawdę mówiąc wygląda to bardziej na jakieś wypociny studenta collegu, czy uniwersytetu, opracowane przez lingwistę, niż na poważną pracę prawdziwych ekspertów w tej sprawie.

Goniąc w piętkę, raport odnosi się nawet do „nienazwanych" portali społecznościowych i kont użytkowników jako źródeł dowodów czy danych. Brak w nim klarowności, stwierdza się w nim, że „istnieją konta syryjskiego i międzynarodowego personelu medycznego, świadków, są tysiące doniesień z co najmniej 12 różnych miejsc w Damaszku, z kont dziennikarzy i relacje zaufanych organizacji pozarządowych".

Jest możliwe, że te nienazwane źródła to finansowani przez zagranicę rebelianci, media izraelskie, saudyjskie, Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka – w skład którego wchodzą także rebelianci i dla którego wzorcem demokracji jest Arabia Saudyjska – lub NGO "Lekarze Bez Granic". To te same źródła, które są po stronie rebeliantów i które naciskają na zmianę reżimu i interwencję militarną w Syrii.

Ponadto jednym z głównych źródeł przechwycenia kontaktów między członkami rządu przez wywiad, jest nie kto inny, tylko Izrael, który jest znany z fałszowania czy też fabrykowania dowodów [2].

Raport wywiadu amerykańskiego mówi o posiadaniu zaawansowanej wiedzy o planach ataku chemicznego na kilka dni zanim się wydarzył. Główny ekspert od broni chemicznej, Jean Pascal Zanders, który do niedawna był pracownikiem naukowym Instytutu Unii Europejskiej Studiów nad Bezpieczeństwem, pyta dlaczego rząd USA nie powiedział o tym światu, nie ostrzegł przed tym atakiem [3].

Konspiracja izraelsko-saudyjsko-amerykańska?

Antyrządowe siły walczące w Syrii przy poparciu USA już użyły broni chemicznej. A jednak B. Obama i jego administracja milczą w tej sprawie.
Pomimo oskarżeń strony antyrządowej o użycie przez armię broni chemicznej w Homsie w grudniu 2012 r., CNN donosiło, że Amerykanie uczą rebeliantów posługiwania się bronią chemiczną. Sami rebelianci jako Niszczycielski Wiatr Batalionu Chemicznego, [4] grozili nawet, że użyją bojowych środków trujących i umieścili w sieci film wideo, na którym pokazali zabite króliki, jako demonstrację tego, co planują zrobić w Syrii [5].

Według francuskiej gazety Le Figaro, dwie brygady, wyszkolone przez CIA, Izrael, Arabię Saudyjską i Jordanię przybyły do Syrii, by przeprowadzić atak, odpowiednio 17. i 19. sierpnia tego roku. USA musiały sporo zainwestować w szkolenie obu tych brygad antyrządowych. Jeśli to prawda, ktoś może stwierdzić, że ich porażka była inspiracją do ataku bronią chemiczną w Damaszku jako ewentualnego planu wspomagającego.

Jak się natknęli na tę broń, to już inna sprawa, ale wiele tropów wskazuje na Arabię Saudyjską. Według brytyjskiego dziennika Independent to saudyjski książę Bandar „jako pierwszy zaalarmował zachodnich sojuszników o rzekomym użyciu sarinu przez rząd Syrii w lutym 2013 r.". Turcja zaaresztowała na swoim terytorium bojowników, którzy byli w posiadaniu sarinu i chcieli go użyć w Syrii. 22 lipca rebelianci najechali na miejscowość al-Assal i zabili tam wszystkich świadków.

Relacja Yahya Ababneha, korespondenta Mint Press News z Guty, we współpracy z Dale'm Gavlakiem, dziennikarzem jordańskim, przedstawia zeznania świadków: "rebelianci dostali broń chemiczną od szefa wywiadu saudyjskiego, księcia Bandara i to oni są odpowiedzialni za atak bronią chemiczną" [6].

Mint Press News dodaje ważny aspekt do całej historii, całkowicie sprzeczny z oświadczeniami rządu USA. Przytacza bowiem zeznania kobiety-rebeliantki, która mówi, że ci, którzy dostarczyli im owej broni "nie powiedzieli im, co to za broń ani jak jej użyć", wobec tego oni [rebelianci - przyp.tłum.] "nie wiedzieli, że to broń chemiczna". "Gdy książę Bandar daje taką broń ludziom, to musi wiedzieć, że daje ją tym, którzy wiedzą jak się nią posługiwać" – powiedziała.

Następne powiązanie z Saudami jest takie: „Abdel Moneim stwierdził, że jego syn i dwunastu innych rebeliantów zostało zabitych w tunelu; który pełnił rolę magazynu broni dostarczanej przez saudyjskiego bojownika, znanego jako Abu Ayesha, dowódcę batalionu. Moneim opisał tę broń jako «pojemniki w kształcie tuby», a inne jako "wielkie butle z gazem".

Zatem wydaje się, że to Saudowie umożliwili atak bronią chemiczną, a Izrael stworzył zasłonę dymną, potrzebną do zainicjowania wojny na pełną skalę albo przynajmniej umożliwili kampanię przeciwko Damaszkowi. Izrael i Arabia Saudyjska upoważniły administrację B. Obamy do grożenia Syrii interwencją.

Obama chce zmienić rozkład sił w Syrii

Moralizatorski ton Waszyngtonu jest nikczemnie pozerski. Hipokryzja Stanów Zjednoczonych nie zna granic. Stany potępiają Syrię za użycie bomb kasetowych i jednocześnie sprzedają w wielkich ilościach takie bomby do Arabii Saudyjskiej.

Inspektorzy ONZ przybyli do Syrii przede wszystkim na zaproszenie Damaszku. Rząd Syrii ostrzegał od tygodni, że antyrządowe bojówki próbowały użyć broni chemicznej po zdobyciu fabryki chloru w okolicy Aleppo. Armia syryjska zebrała całe swoje zasoby broni chemicznej w kilku silnie strzeżonych miejscach, by zapobiec przechwyceniu jej przez rebeliantów. Lecz oni przypuścili atak bronią chemiczną w al-Assal 19 marca 2013 r. Odwracając kota ogonem, rebelianci i ich sojusznicy, w tym rząd USA, próbowali obarczyć odpowiedzialnością za to rząd, ale Carla Del Ponte z komisji śledczej ONZ odrzuciła te zarzuty po dokładnym zbadaniu sprawy [7].

Co do sierpniowego ataku, rząd B. Obamy kłamie i przeczy sam sobie. Mówi się, że broń chemiczna nie może być usunięta, ale że rząd Syrii zniszczył te same dowody, które nie mogą być zlikwidowane. Chcą śledztwa, ale mówią, że znają już wszystkie odpowiedzi.

Twierdzenie, że rząd Syrii użył broni chemicznej na przedmieściach Damaszku, w Gucie obrażają inteligencję. Dlaczego rząd miałby posłużyć się tą bronią w rejonie, który kontroluje i strzelać sobie w stopę, dając USA i ich sojusznikom pretekst do interwencji? Wybrać ze wszystkich dni ten, gdy inspektorzy ONZ przybyli do Syrii ? Mamy w to uwierzyć?

Nawet stronnicze i zwodnicze państwowe BBC przyznało, że było w tym ataku coś dziwnego. Korespondent BBC z Bliskiego Wschodu, Jeremy Bowen mówił: „wielu zapyta, dlaczego rząd syryjski miałby użyć takiej broni w chwili, gdy inspektorzy ONZ są w kraju i gdy armia odnosi sukcesy w rejonie Damaszku” [8].

USA rozmyślnie wskazują palcem na rząd jako winowajcę. Amerykanie już kiedyś użyli kłamstwa jako pretekstu do wojny z innymi krajami. To był modus operandi od Wietnamu do Jugosławii, od Iraku do Libii. To nie rząd Syrii działa przeciw społeczności międzynarodowej, lecz podżegacze z Waszyngtonu, także administracja B. Obamy.

Waszyngton grozi Syrii interwencją, gdyż chce przedłużyć walki w tym kraju. Rząd amerykański chce także mieć silniejszą pozycję w przyszłych negocjacjach, usiłuje więc zmienić rozkład sił między rządem Syrii i siłami rebelianckimi, które popiera. Osłabia zatem armię syryjską i przerywa jej zwycięską passę w walce z rebeliantami. Jeśli nie zmiękczyć Damaszek to choć ustabilizować bilans i podkopać pozycję rządu, zanim dojdzie do finałowych negocjacji.

Czas, by do gry wszedł "obowiązek zapobieżenia wojnie" - prawdziwe R2P [9].

Źródło:http://www.globalresearch.ca/saudi-arabians-chemical-bandar-behind-the-chemical-attacks-in-syria/5348464
Tłum: Maria Walczak
Fot. www.naharnet.com

______________________________________________________
[1] http://www.mcclatchydc.com/2013/08/30/200931/chemical-weapons-experts-weigh.html#.Ujg2Gn_ZvaR
[2] http://www.theguardian.com/world/2013/aug/28/israeli-intehttp://rt.com/news/syria-chemical-weapons-rebels-696/
[3] http://www.mintpressnews.com/witnesses-of-gas-attack-say-saudis-supplied-rebels-with-chemical-weapons/168135/http://
[4] http://rt.com/news/syria-chemical-weapons-rebels-696/http:/
[5] rt.com/news/syria-chemical-weapons-rebels-696
[6] http://www.mintpressnews.com/witnesses-of-gas-attack-say-saudis-supplied-rebels-with-chemical-weapons/168135/
[7] http://www.bbc.co.uk/news/world-middle-east-22424188
[8] www.bbc.co.uk/news/world-middle-east-23777201
[9] R2P - inicjatywa ONZ, nowa norma prawa międzynarodowego wprowadzona w 2005r. (Responsibility to Protect)

Czytany 4434 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04