środa, 08 styczeń 2014 07:56

Kornel Sawiński: Bashar Al-Assad: najciekawsze cytaty 2013 r.

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

assad-wypowiedzi  Kornel Sawiński

Prezentujemy tłumaczenia najciekawszych cytatów autorstwa syryjskiego prezydenta Bashara Al-Assada z 2013 roku. Trzeci rok wspieranego z zewnątrz konfliktu wydawał się dla wielu analityków i polityków ostatnim rokiem jego rządów. Przetrwawszy swoich wrogów i krytyczne momenty (m.in. szereg izraelskich bombardowań lub bezpośrednią groźbę amerykańskiej agresji na początku września), szef syryjskiego państwa jawi się obecnie jako jedna z najsilniejszych osobowości politycznych minionego roku.

O ojczyźnie

Czasami uważa się swoją ojczyznę za grupę ludzi na danym obszarze geograficznym. W rzeczywistości jednak Ojczyzna oznacza przynależność do pewnej kultury, to jest to, co stanowi istotę naszego bytu.

Kiedy mówimy, że jesteśmy zwolennikami jedności, oznacza to jedną Ojczyznę dla wszystkich. Gdy kolonizatorzy opuścili Syrię, nie zostawili nas w spokoju. Zawsze starali się odzyskać nad nami kontrolę, ale innymi sposobami, nowymi środkami, w tym – nawołując do nienawiści i próbując podzielić nasze społeczeństwo.

Najbardziej niebezpieczną rzeczą nie jest podział terytorium, ale podział społeczeństwa. Kiedy żyjemy na tej samej ziemi, przynależnej różnym kulturom, a każda z tych kultur uważa, że ma swoją własną ojczyznę, to okazuje się, że jedna Ojczyzna nie jest miejscem dla wszystkich. W tym sensie, kolonizatorzy byli w stanie osiągnąć pewien sukces i stworzyć izolowane grupy, które odrzucają inne grupy i uważają swoje podejście za jedynie słuszne. Nie stało się to z dnia na dzień, ale etapami.

Te linie podziału powstały wraz z pojawieniem się ruchu „Braci Muzułmanów” i rozprzestrzenieniem się jego wpływów po odzyskaniu niepodległości przez wiele państw arabskich, w tym Syrię.

Bractwo Muzułmańskie odegrało negatywną rolę w wielu krajach, w tym w naszym. Doprowadziło ono do rozłamu między arabizmem i islamem, starając się stworzyć osobną Ojczyznę dla muzułmanów i osobną dla nacjonalistów. Kolonialiści kontynuowali również swoją politykę w regionie. W Libanie rozpętała się wojna, której celem było stworzenie oddzielnej ojczyzny dla muzułmanów i oddzielnej dla chrześcijan.

Najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem było stworzenie organizacji „Al-Kaida" jako odpowiedzi na islamską rewolucję w Iranie. Ta rewolucja przyniosła również wsparcie dla sprawy palestyńskiej, co dla Arabów jest kluczowe.

Kolonizatorzy starali się wzniecić waśnie między sunnitami i szyitami, naruszyć stosunki między Arabami i Persami. Kiedy rośnie niezgoda wewnętrzna, Ojczyzna przestaje być miejscem dla wszystkich. Ale powiem, że Syria jest ojczyzną dla wszystkich. Zdołaliśmy przeciwstawiać się niezgodzie dzięki świadomości naszego narodu.

Z wywiadu dla syryjskiej gazety „Al-Saura” („Rewolucja”), lipiec

O rewolucji

Każda prawdziwa rewolucja ma czysto narodowy charakter i nie ma związku z obcymi siłami. Przykładem tego są rewolucje w Rosji, Francji czy Iranie.

Oryginalna rewolucja ma narodową istotę i związana jest z wewnętrznymi czynnikami. To, co wydarzyło się w Syrii, od samego początku jawnie bazowało na czynnikach zewnętrznych. Po pierwsze, zagranica zaczęła mówić nam, co powinniśmy w Syrii robić. Po drugie, rewolucja w Syrii w 1963 roku miała na celu wzmocnienie Ojczyzny, społeczeństwa i człowieka. Zbudowano tysiące szkół dla wszystkich dzieci, przeprowadzono elektryfikację całego kraju, stworzone mnóstwo miejsc pracy. Rewolucja cieszyła się poparciem robotników, chłopów i rzemieślników. Stworzyła ideowo stabilną armię, która wytrzymała najtrudniejsze warunki i pokazała siłę zwyciężając w wojnie w 1973 roku. Obecnie armia udowadnia, że jest zbudowana na bazie wartości rewolucyjnych i duchowych.

…Dzisiaj prawdziwa rewolucja to nie ta "rewolucja", o której mówią wrogowie, ale rewolucja narodu i armii przeciwko terroryzmowi. Oto prawdziwa rewolucja.

Z wywiadu dla syryjskiej gazety „Al-Saura” („Rewolucja”), lipiec

O panarabizmie

Arabska idea narodowa jest zagrożona z trzech stron. Po pierwsze – rezygnacja z niej samej i przyjęcie zachodnich wartości. Po drugie, to zwrot w kierunku przeciwnym, w kierunku ekstremizmu. Trzecim zagrożeniem jest działalność rządów niektórych arabskich państw, które doprowadziły do tego, że część Arabów odeszła od idei arabizmu.

To poważne ciosy dla arabskiego projektu narodowego. Ale nie można powiedzieć, że poniósł on całkowite fiasko, ponieważ pojawia się wciąż w nastrojach mas. To się nie zmieniło, mimo wpływu wrogich sił. Arabowie nie pozwolą na upadek tych idei.

Z wywiadu dla syryjskiej gazety „Al-Saura” („Rewolucja”), lipiec

O narodzie

Syryjski naród udowodnił, że jest pełen sił witalnych. Po krwawych atakach terrorystycznych i chwilowym szoku, życie szybko wraca do normy. Nie widzieliśmy tego wcześniej w Syrii, my, Syryjczycy nie wiedzieliśmy tego wcześniej o sobie. Jesteśmy żywym, aktywnym narodem, który idzie do pracy, oczekując nawet tego, że może wydarzyć się akt terrorystyczny, że lada chwila może wysadzić się terrorysta-samobójca. Wszystko to pokazuje, że Syryjczyków nie można zastraszyć.

Wrogowie używali wszelkich możliwych metod: moralnych, materialnych, psychologicznych i innych. Zatrzymali się tylko przed jedną – bezpośrednią interwencją. Nie mogą osiągnąć swoich celów również w ten sposób z różnych powodów. Mówiłem, że zacząć wojnę – to nie to, co skończyć ją. Nikt nie może zatrzymać wojny. Nikt nie wie, kiedy to się skończy. I to jest bardzo poważna sprawa. Dlatego wrogowie zawahali się w tej kwestii i większość państw to odrzuciła. Jeśli pokonamy ten etap pokazując świadomość i odporność, to nikt i nic nie będzie w stanie nas zastraszyć.

Gdybym nie był optymistą, nie stałbym razem z narodem. Jeśliby u narodu nie było optymizmu, on by nie wytrzymał. Rozpacz jest początkiem porażki i jej podstawą. W pierwszej kolejności zawsze jest psychologiczna porażka. Nastąpiłaby już dawno, gdyby nie ten ludzki optymizm.

Spotykam się z ludźmi i wszyscy mówią, że kryzys zbliża się do końca. Argumentują to, że Bóg chroni Syrię, więc nie mają się czego obawiać.

Z wywiadu dla syryjskiej gazety „Al-Saura” („Rewolucja”), lipiec


Kiedy mówimy, że Syria jest w stanie wojny, to nie znaczy, że tylko żołnierze walczą. Walczy każdy obywatel syryjski, wykonując swoją pracę. Kiedy nauczyciele chodzą do szkoły – walczą. Kiedy uczniowie chodzą do szkoły, oni i ich rodzice walczą. Wszystko to jest częścią wojny, częścią obrony Syrii. Kiedy robotnicy i urzędnicy idą do pracy – to też jest część bitwy. Wy jako dziennikarze od początku stoicie na pierwszej linii, od początku się narażaliście, wielu z was drogo zapłaciło za swoją patriotyczną postawę. Mam nadzieję, że będziecie w dalszym ciągu pokazywać prawdę czytelnikom.

(Z wywiadu dla syryjskiej gazety "Tiszrin" ("Październik"), październik

O walce i zwycięstwie

Nie wybieraliśmy wojny. Stoimy wobec dwóch alternatyw – albo walczyć i bronić swojego kraju przed terroryzmem, albo skapitulować. Ale cała nasza historia nie zna przypadku, kiedy byśmy skapitulowali. Kiedy rzecz dotyczy Ojczyzny, wszyscy będą walczyć, wszyscy się poświęcą. I nie ma żadnej różnicy między prezydentem i zwykłym obywatelem. To nie jest mój osobisty problem. Jaki jest pożytek z tego że przeżyjesz, jeśli twój kraj zginie?

Historia naszego regionu głosi, że kiedy nasze narody się bronią, odnoszą zwycięstwo. To nie jest wojna prezydenta. To nie jest wojna państwa. To jest wojna całej Ojczyzny. I nieuchronnie zwyciężymy w niej, nie zważając na nic.

(Z wywiadu dla francuskiej gazety " Le Figaro", wrzesień)

Tak jak i większość ludzi, często mówimy o zwycięstwie w sensie wojskowym. Często mierzymy zwycięstwa według ilości metrów, które zostały wygrane albo przegrane. Wojnę październikową często rozpatruje się właśnie w takich kategoriach. Jednak pojęcie zwycięstwa jest znacznie szersze. Najbardziej ważnym aspektem Wojny Październikowej był tryumf woli i arabskich idei. Wtedy Arabowie zdołali zrozumieć, na czym polegają ich realne interesy. Kolektywny rozum arabskiego społeczeństwa i krajów arabskich był w stanie ucieleśnić to widzenie w praktyce, co swoją droga doprowadziło do zwycięstwa w Wojnie Październikowej. To było zwycięstwo nad strachem i iluzjami, które pojawiły się w umysłach Arabów po wojnie 1967 roku i poprzedziło wojnę z 1973 roku. Arabska świadomość przezwyciężyła obawy i iluzje.

Jeśli chcemy dziś mówić o wygranej, musimy pamiętać, że mamy obecnie inny rodzaj wojny. Mamy do czynienia z różnymi rodzajami przeciwników i nie można patrzeć na zwycięstwo w ten sam sposób. Jeśli chcemy mówić o wygranej i wysiłku, aby ją osiągnąć, musimy mieć pełniejszą wizję, która wykracza poza ramy codziennych operacji wojskowych, gdzie siły zbrojne osiągają znaczne sukcesy. Powstaje pytanie, czy mamy taką świadomość, która pozwoli nam osiągnąć zwycięstwo? Uświadomienie sobie naszych interesów jako zjednoczonych obywateli Syrii jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Musimy widzieć różnice między politycznymi rozbieżnościami i rozbieżnościami z powodu Ojczyzny. Zaczęliśmy zwyciężać, kiedy zjednoczyliśmy się przeciwko głównemu problemowi – terroryzmowi. Część tego problemu pochodzi z samej Syrii, ale większość – pochodzi z eksportu, spoza Syrii. Dopiero zjednoczywszy się i zrozumiawszy to, zaczęliśmy osiągać realne sukcesy, ponieważ tylko zjednoczone społeczeństwo jest podstawą, pozwalającą siłom zbrojnym osiągnąć zwycięstwo w możliwie najkrótszym czasie.

Możemy wygrać. Pierwszym i najważniejszym zwycięstwem będzie dziś pozbycie się terrorystów i ich ideologii. Gdy to nastąpi, załamie się plan krajów dążących do zniszczenia Syrii, w realizacji którego uczestniczą również niektóre państwa regionu. Szczególnie ważna jest dla nas wiara w zwycięstwo. Jeśli każdy z nas będzie wiedział, że jesteśmy do niego zdolni, to na pewno je osiągniemy.

(Z wywiadu dla syryjskiej gazety "Tiszrin", "Październik", 6 październik – rocznica Październikowej Wojny Wyzwoleńczej)

O „arabskiej wiośnie”

To jest nieprawidłowe określenie, ponieważ „wiosna” nie powinna oznaczać rozlewu krwi, mordu, ekstremizmu, niszczenia szkół, zakazywania dzieciom uczęszczania do nich czy narzucania kobietom tego, jak mają być ubrane. Wiosna jest najwspanialszym okresem roku, jednak obecnie przeżywamy najciemniejsze czasy i to, niewątpliwie nie zasługuje na nazwę wiosny. Określenie „wiosna" nie jest zgodne z tym, co dzieje się w Syrii - zabójstwami, ścinaniem głów, skalpowaniem, kanibalizmem.

(Z wywiadu dla niemieckiej gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, czerwiec)

W kwestii walki z terroryzmem

Nie ma przeciwnika, który okupowałby jakąś cześć naszej ziemi. Mamy do czynienia z terrorystami, infiltrującymi nasze wioski i peryferie miast. To są przestępcy, którzy zabijają niewinnych cywilów i niszczą infrastrukturę...

Armia, siłowe struktury i policja starają się wyprzeć ich z punktów zamieszkałych przez ludność i zlikwidować. Ci, którym udaje się przeżyć, trafiają na inne obszary i przyłączają się do innych grup. Na tym polega istota naszej działalności w likwidacji terrorystów.

Główną przyczyną przedłużania się wojskowych działań jest ogromna ilość stale przybywających zza granicy na terytorium Syrii terrorystów.

Co miesiąc na naszą ziemię trafiają ich dziesiątki tysięcy. Ponadto, nieprzerwanie trwa finansowanie terrorystów zza granicy, tak jak i dostarczanie im broni.

Ale zapewniam, że nie ma miejsca, gdzie nie mogłaby wejść armia rządowa – ona wchodzi i likwiduje terrorystów wszędzie, gdziekolwiek ich napotka.

...Mamy do czynienia z poszczególnymi grupami oraz całymi armiami terrorystów. Są one pod wieloma względami bardzo podobne. Po pierwsze, ideowo. Po drugie, otrzymują pieniądze z tych samych źródeł.

Ich ideologia – radykalizm, nie dopuszcza do istnienia innych wierzeń religijnych, z wyjątkiem tych wyznawanych przez terrorystów. Mają wspólnych liderów ideologicznych, takich jak Al-Zawahiri, ale każda grupa ma swoje własne kierownictwo.

Ich sponsorzy to, jak wielokrotnie mówiłem, często całe państwa, np. Arabia Saudyjska. Pomimo odosobnienia tych ugrupowań, ich sponsorzy i ideowi liderzy mają możliwość manipulowania każdą z nich przy pomocy radykalnych przesłań. Na przykład mogą im powiedzieć: „muzułmanie są zobowiązani do prowadzenia dżihadu w Syrii”. W rezultacie tysiące bojowników trafia tu, by walczyć.

Również sponsorzy kierują grupami bandytów dając im uzbrojenie i środki na konkretne ataki terrorystyczne. Prócz tego, sama Arabia Saudyjska łączy w sobie funkcję i ideologa, i sponsora: propaguje wśród rebeliantów ideologię wahhabicką i wspiera ich pieniędzmi.

(Z wywiadu dla rosyjskiej gazety „Izwiestia", sierpień)

Zawieszenie broni może zostać osiągnięte między dwoma krajami, pomiędzy dwiema armiami. Ale nie może być zawieszenia broni między rządem a terrorystami. Nigdzie na świecie nie ma czegoś podobnego. Zgodnie z Konstytucją, obowiązkiem państwa jest walka z terroryzmem. Oczywistym jest, że każde państwo musi chronić swoich obywateli.

Z jednej strony, to znaczy, że zawieszenie broni byłoby faktycznie uznaniem terrorystów, z drugiej to oznacza, że możemy porzucić obowiązek ochrony naszej ludności.

Dlatego nie możemy uznać terminu "zawieszenie broni " między państwem i terrorystami.

(Z wywiadu dla chińskiej telewizji CCTV, październik)

O opozycji

Drzwi konferencji nt. narodowego dialogu otworzone są dla wszystkich, którzy uważają się za opozycjonistów. Niektórzy zdecydowali się wziąć w niej udział, a inni zdecydowali się ją zbojkotować oskarżając nas, że nie wyciągnęliśmy do nich ręki. Nie możemy z nimi flirtować i rozdawać stanowisk ministerialnych. Opozycja wobec obecnego rządu zdobyła miejsca w parlamencie w wyniku ostrej walki. Mamy setki opozycjonistów, kto ma określić czy zasługują oni, albo nie, na miejsce w rządzie? Innymi słowy, rząd nie należy do prezydenta, który nie może dawać prezentów w postaci ministerialnych teczek. Jest to patriotyczny proces, w wyniku którego tylko naród określa skład rządu i konstytucję. Nasze drzwi są otwarte na dialog ze wszystkimi. Nie mamy żadnych kłopotów z niezależną patriotyczną opozycją.

Problemem jest to, że opozycja zewnętrzna mieszkających za granicą, przedstawia sprawozdania ministerstwom spraw zagranicznych i agencjom wywiadowczym obcych państw. Żeby być opozycjonistą, koniecznie trzeba mieszkać w swojej ojczyźnie, tylko wtedy opozycja będzie integralną częścią politycznego procesu.

(Z wywiadu dla niemieckiej gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung", czerwiec)

O masakrze w Al-Hula

Ani rząd, ani jego zwolennicy nie są winni. To była zbrodnia uzbrojonych band ekstremistów, którzy zaatakowali rodziny, zwolenników rządu. Taka jest prawda. Jeśli chcecie przekonywać, że było na odwrót, koniecznie musicie przedstawić dowody. Ale nie możecie tego zrobić. Za to my możemy dać wam nazwiska tych, którzy zginęli za to, że przeciwstawili się terrorystom.

(Z wywiadu dla niemieckiej gazety „Der Spiegel”, październik)

O oskarżeniach Syrii o stosowanie broni chemicznej

Wypowiedzi polityków w Stanach Zjednoczonych, na Zachodzie i w innych krajach są obrazą zdrowego rozsądku i lekceważeniem opinii publicznej własnych narodów. To nonsens: najpierw oskarżać, a dopiero potem zbierać dowody. I tym zajmuje się najpotężniejszy kraj – USA. W środę nas oskarżono a za dwa dni amerykański rząd oświadczył, że rozpoczyna zbieranie dowodów. W jaki sposób chcą zbierać te dowody znajdując się daleko od miejsca zdarzenia? Oskarżono nas o to, że armia zastosowała broń chemiczną w obszarze, który niby znajduje się pod kontrolą bojowników. Tak naprawdę, na tym terenie nie ma wyraźnej linii frontu między armią i bojownikami. Jak państwo może wykorzystać broń chemiczną lub jakikolwiek inny rodzaj broni masowego rażenia w miejscu, w którym koncentrują się jego wojska? To przeczy elementarnej logice. Dlatego tego rodzaju oskarżenia mają wyłącznie polityczny charakter, a ich przyczyną jest szereg zwycięstw sił rządowych nad terrorystami.

A co się tyczy dochodzenia ws. zbrodni wojennych w Syrii, jesteśmy pierwszymi, którzy zażądali przybycia międzynarodowej komisji śledczej. Kiedy terroryści wystrzelili rakietę z trującym gazem w Aleppo wkrótce po wielu wypowiedziach na Zachodzie o gotowości sił rządowych do użycia broni chemicznej, poprosiliśmy o wizytę zagranicznych ekspertów.

Stanowisko to zostało uzgodnione z Rosją, chcieliśmy by USA, Francja, Wielka Brytania przekonały się, że to nie my, ale nasi przeciwnicy używają broni chemicznej. Żeby przekonały się na podstawie konkretnych faktów, a nie gołosłownych oskarżeń.

Ale wiadomo, że wszystkie rezultaty mogą być interpretowane na korzyść poszczególnych krajów. Dlatego oczekujemy, że Rosja nie pozwoli interpretować dokumentów w interesie polityki amerykańskiej czy zachodniej w ogóle.

(Z wywiadu dla rosyjskiej gazety „Izwiestia", sierpień)

Dowody powinien przedstawić ten, kto oskarża. Żądaliśmy, żeby oni przedstawili chociaż jeden dowód. Ale oni nie byli w stanie i nie będą w stanie przedstawić ani jednego dowodu swoim narodom. Z drugiej strony, to oskarżenie jest całkowicie nielogiczne. Walczymy już ponad 2 lata i sytuacja na polu bitwy jest znacznie lepsza, niż w zeszłym roku. Armia osiąga sukcesy przy pomocy tradycyjnej broni. Dlaczego uciekać się do innych jej rodzajów? Jak można używać broni masowego rażenia wśród swoich obywateli i swojej armii?

(Z wywiadu dla francuskiej gazety „Le Figaro", wrzesień)

Co do dowodów na to, że gazy bojowe były używane w Khan al-Asal, wzięliśmy próbki gleby, próbki krwi ofiar, a także fragmenty pocisków i innych materiałów. Później, w trakcie działań prowadzonych przez syryjskie wojsko odkryto szereg miejsc, gdzie znajdowały się kontenery różnych rozmiarów z chemikaliami. W niektórych przypadkach były to substancje trujące. Ponadto były tam również materiały niezbędne do ich wytwarzania. Przekazaliśmy dowody rządowi Rosji oraz misji ONZ, która przyjechała do Syrii. Mamy też zeznania terrorystów, którzy przewieźli chemikalia z krajów sąsiadujących z Syrią. Te zeznania były pokazane w telewizji.

Dlaczego syryjskie władze nie używają takich substancji? Po pierwsze, wojska syryjskie poczyniły postępy. Nie zastosowano tych substancji rok temu, kiedy terroryści byli znacznie silniejsi, więc dlaczego miano by z nich korzystać teraz? Nie użyto ich w odległych obszarach, gdzie jest więcej terrorystów niż na przedmieściach Damaszku, więc dlaczego miano by wykorzystać je tutaj? Nie można korzystać z tych substancji w obszarach zamieszkałych, gdzie mogą one zabić dziesiątki tysięcy ludzi, a nie kilkaset czy tysiąc. Nie można ich używać w pobliżu własnej armii, bo sami żołnierze zostaną zabici. W ten sposób, patrząc z logicznego, praktycznego i wojskowego punktu widzenia, te substancje nie mogły być użyte w tych warunkach. W każdym razie, w przypadku przestępstwa, jedno z pierwszych pytań, które zada każdy detektyw brzmi: kto ma interes w tym przestępstwie?

Kto korzysta na zastosowaniu tej broni? Jest oczywiste, że najbardziej tą zbrodnią zainteresowani są terroryści. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę, że oskarżenia pokrywają się z przybyciem inspektorów do Syrii. Czy faktycznie można uwierzyć, że syryjski rząd zaprasza misję celem przeprowadzenia śledztwa i stosuje broń chemiczną? To jest nieprawdopodobne, to jest całkowicie nielogiczne. Wszystkie dane pokazują, że syryjski rząd nie używał tej broni, wszystkie dowody wskazują, ze to terroryści jej używali, aby zbliżyć się do Damaszku.

(Z wywiadu dla wenezuelskiej stacji telewizyjnej „Telesur", październik)

O możliwej agresji przeciwko Syrii

Niektórzy twierdzą, że Obama jest słaby, ponieważ nie podał wyraźnej daty ataku, powiedział tylko, że dojdzie do niego „za kilka dni albo tygodni”. Inni uznali, że jest on prezydentem wielkiego mocarstwa, ponieważ potrafił zagrozić rozpętaniem wojny przeciwko Syrii. My uważamy, że silny jest ten, kto nie dopuszcza do wojny, a nie ten, kto ją rozpala. Silny jest ten, kto przyznaje się do błędu. Gdyby Obama był silny, to powiedziałby: "Nie mamy dowodów na zastosowanie przez Syrię broni chemicznej”. Obama powinien był powiedzieć, że jedyną drogą do wyjaśnienia tego, co wydarzyło się jest śledztwo komisji ONZ, a kwestia ta powinna być przedmiotem dyskusji w Radzie Bezpieczeństwa. Dlatego uważam, że Obama jest słaby, bo uległ presji wewnętrznej. Każdy, kto podejmie taką decyzję, powinien zadać sobie pytanie, co wojny dały USA i Europie? Co dostał świat wskutek wojny przeciwko Libii, w której teraz panuje terror? Co przyniosła światu wojna przeciwko Irakowi? Co niesie światu terror w Syrii? Jeśli USA będą mieć na uwadze interesy swojego kraju – to, logicznie rzecz biorąc nie pójdą na wojnę. Niestety, polityczna praktyka USA nie jest zdominowana przez logikę.

(Z wywiadu dla francuskiej gazety "Le Figaro", wrzesień)

USA czeka klęska, tak jak we wszystkich poprzednich wojnach przez nich prowadzonych, od Wietnamu do dnia dzisiejszego. Ameryka brała udział w licznych wojnach, ale nigdy nie była w stanie osiągnąć swoich celów politycznych, dla których zaczęła te wojny. Nie była w stanie przekonać swojego wieloetnicznego narodu o tym, że prowadzi sprawiedliwe wojny, a także o konieczności zaszczepiania swojej ideologii innym krajom. Wielkie mocarstwa mogą rozpętać wojnę, ale czy mogą ją wygrać? 

(Z wywiadu dla rosyjskiej gazety „Izwiestia”, sierpień) 

O porozumieniu w sprawie broni chemicznej

Zacznijmy od tego, że syryjska broń chemiczna została po raz pierwszy wytworzona w latach osiemdziesiątych, żeby zrównać potencjał uzbrojenia między Syrią i Izraelem. Mało kto wie, że Syria zaprzestała produkcji tej broni w drugiej połowie dziewięćdziesiątych. Do tego czasu znaczną część różnicy potencjału udało się pokonać, pomimo stałego wzrostu potencjału militarnego Izraela dzięki wsparciu USA.

Na początku trzeciego tysiąclecia Syria wciąż dokładała starań, aby osiągnąć postęp w dziedzinie tradycyjnego uzbrojenia. To z tego powodu w 2003 roku zaproponowaliśmy Radzie Bezpieczeństwa ONZ ideę Bliskiego Wschodu, wolnego od broni masowego rażenia. Ale USA zapobiegły realizacji tej propozycji, ponieważ nie chciano krępować Izraela takimi porozumieniami. Nasza oferta została rozszerzona na wszystkie kraje w regionie, w tym Izrael. Oczywiście, propozycja ta nie została przyjęta.

Dziś myślę, że problem broni chemicznej dla wielu nie jest jasny. Niektórzy czują ulgę, ponieważ ta karta była używana w celu uniknięcia szalonej amerykańskiej wojny przeciwko Syrii, która spowodowałaby wielkie szkody w regionie. Ci, którzy liczą, że rezygnując z naszej broni chemicznej, ocaliliśmy Syrię od wojny, są naiwni. Ponieważ Stanom Zjednoczonym w ich historii agresji i zniszczeń na przestrzeni dziesięcioleci, zwłaszcza po II wojnie światowej nie są potrzebne preteksty. Oni mogą tworzyć nowe preteksty każdego dnia, straciwszy jeden pretekst, będą szukać innego.

Powinniśmy spojrzeć na ten problem szerzej, zwłaszcza w świetle zmian, które zaczęły pojawiać się na międzynarodowej scenie politycznej. Syria używa tej karty zgodnie z nowym krajobrazem politycznym, który dotyczy bezpośrednio naszego bezpieczeństwa. Mam na myśli rolę Rosji, która zaczęła być aktywna, zaczęła się wzmacniać podczas syryjskiego kryzysu. Podczas spotkania G20 i rozmów prezydentów Zachód twierdził, że Rosja działa w osamotnieniu i izolacji. Ale okazało się, że popiera ją większość krajów. W izolacji znalazły się Stany Zjednoczone, szczególnie było to widoczne na tle inicjatywy Rosji. Tak naprawdę, ta inicjatywa była uzgodniona między Syrią i Rosją. Dzięki niej pojawiła się szansa zrealizowania naszej propozycji zniszczenia broni chemicznej, której wcielenie w życie uniemożliwiono w 2003 roku. Wówczas cele i okoliczności były inne. Ta karta została użyta dlatego, żeby wzmocnić rolę Rosji, Chin i innych krajów, popierających Syrię. Innymi słowy, przyjęcie rosyjskiej inicjatywy przez Syrię nie miało nic wspólnego z amerykańskimi groźbami, które tak naprawdę nie miały związku z kwestią pozbycia się broni chemicznej. W rzeczywistości ta propozycja zaskoczyła Amerykanów. Dowodem na to była sugestia Johna Kerry’ego po spotkaniu prezydentów G20 o przekazaniu broni chemicznej w ciągu jednego tygodnia. Kerry nie spodziewał się, że Syria zareaguje, był zaskoczony, że odpowiedź nadeszła w ciągu kilku godzin. Minister spraw zagranicznych Syryjskiej Republiki Arabskiej przebywał w tym czasie w Rosji. Żadne państwo na świecie nie może określić się w tak ważnej kwestii w ciągu godziny. Nasze przywództwo polityczne przebywało wtedy w Moskwie, a nie w Damaszku. To pokazuje, że cały proces przygotowywano już wcześniej. To nie był plan USA, ani ustępstwo wobec Amerykanów. To był ważny moment, wyprzedzająca inicjatywa, która miała na celu uniknięcie wojny w Syrii i w całym regionie. Ale co ważniejsze pomogło to tym siłom na arenie międzynarodowej, które popierają stabilność w Syrii i regionie.

(Z wywiadu dla syryjskiej gazety „Tiszrin" („Październik"), październik

O konferencji „Genewa-2”

Misją genewskiej konferencji jest przygotowanie gleby dla politycznego uregulowania kryzysu w Syrii. Ale nie możemy zacząć dialogu na temat politycznego rozwiązania, póki nie zatrzyma się wspierania terroryzmu, które płynie zza granicy. Od Genewy oczekujemy wywarcia nacisku na te kraje, które wspierają terroryzm w Syrii. Muszą one powstrzymać przemyt broni i wysyłanie do Syrii najemników-terrorystów. Kiedy spełni się ten warunek, o wiele łatwiej będzie zacząć pracować nad organizacją politycznego dialogu między wszystkimi syryjskimi stronami o przyszłym charakterze państwa, prawa i Konstytucji.

(Z wywiadu dla rosyjskiej gazety „Izwiestia", sierpień)

O prezydenturze i odpowiedzialności

Prezydent, zgodnie z Konstytucją, obdarzony jest pewnymi pełnomocnictwami. Moja obecna kadencja wygasa w 2014 roku. Kiedy kraj znajduje się w kryzysie, prezydent, według mnie, powinien wziąć na siebie brzemię odpowiedzialności i rozwiązywać problemy, a nie porzucić swoje obowiązki i odejść. Często używam analogii z kapitanem statku podczas sztormu. Czy można sobie wyobrazić, by kapitan opuścił tonący statek w łodzi ratunkowej? Gdybym zdecydował się odejść, to byłaby to zdrada. Z drugiej strony, jeśli taka będzie decyzja narodu, to co innego. To może być określone tylko poprzez wybory lub referendum. Na przykład, podczas poprzedniego referendum w sprawie Konstytucji frekwencja wyniosła 58%, co jest bardzo dobrym wynikiem w obecnych warunkach. Konstytucja została przyjęta większością 89,4% głosów. Pytanie o prezydenta nigdy się nie pojawiło, jednak kraje zachodnie próbowały je sprowokować, żeby otrzymać Syrię jak prezent i posadzić marionetkowego prezydenta.

(Z wywiadu dla niemieckiej gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung", czerwiec)

O stosunkach z Zachodem

Obecnie wśród głów państw mamy wielu politykierów, ale mało przywódców. Rzecz w tym, że oni nie znają historii i nie uczą się z niej. Niektórzy zapominają nawet zupełnie niedawnej przeszłości.

Czy zrozumieli oni lekcje z ostatnich 50 lat? Czy przynajmniej przeczytali dokumenty swoich poprzedników, którzy przegrali wszystkie wojny od czasów Wietnamu do dziś? Czy jasne jest dla nich, że te wojny nie przyniosły nic prócz chaosu i niestabilności na Bliskim Wschodzie i w innych regionach świata?

Właśnie tym politykom chciałbym wyjaśnić, że terroryzm to nie as w rękawie, którego można używać zgodnie z życzeniem, by potem znów do tej kieszeni go schować. Terroryzm jest jak skorpion, który może kąsać w każdej chwili. Nie można być za terroryzmem w Syrii i przeciwko niemu w Mali. Nie wolno popierać terroryzmu w Czeczenii i walczyć przeciwko niemu w Afganistanie.

Uściślę, że mówię tu o niektórych liderach państw zachodnich. Wypadałoby, by przestali mieszać się w sprawy innych krajów, w których instalują marionetkowe reżimy, zamiast tego wsłuchać się w głos swoich własnych narodów. Być może wtedy zachodnia polityka będzie bardziej realna. Jeśli nalegacie, żebym zwrócił się z przesłaniem do świata powiem tak: Jeśli ktoś marzy o przekształceniu Syrii w marionetkę Zachodu, to się zawiedzie. Jesteśmy niezależnym państwem i będziemy walczyć z terroryzmem, będziemy swobodnie budować swoje stosunki z tymi krajami, z którymi sami chcemy, dla dobra syryjskiego narodu.

(Z wywiadu dla rosyjskiej gazety „Izwiestia", sierpień)

Jestem członkiem syryjskiego narodu. Bronię jego interesów, niepodległości, nie podporządkowuję się zagranicznym naciskom, współpracuję z innymi tylko, jeśli przynosi to korzyść mojemu krajowi. Na Zachodzie nie zrozumiano tych spraw. Myślano tak: „młody prezydent, to będzie robić to, czego chcemy”. Według nich, to, że uczyłem się na Zachodzie oznacza, iż utraciłem swoją prawdziwą kulturę. Ale to naiwne i powierzchniowe spojrzenie. Nie zmieniłem się, po prostu oni widzieli mnie jako kogoś innego. Powinni zrozumieć, że jestem liderem, broniącym niepodległości kraju. 

(Z wywiadu dla francuskiej gazety „Le Figaro", wrzesień)

O ONZ

Przed II wojną światową i pojawieniem się ONZ istniała Liga Narodów. Organizacja ta upadła, ponieważ główne mocarstwa nie przestrzegały założeń jej Karty. To, co dzieje się w świecie od 1990 roku, to znaczy od ponad 20 lat – to rażące naruszanie Karty Narodów Zjednoczonych, prawa międzynarodowego, rezolucji. Oznacza to, że Organizacja Narodów Zjednoczonych zmierza ku upadkowi. Obecnie powraca rola Rosji i Chin w przywracaniu równowagi w ramach tej organizacji. Wzywam wszystkie państwa do przestrzegania Karty ONZ. Ta organizacja i jej Karta są prawdziwym gwarantem pokoju na świecie. I dokładnie na odwrót: jeśli Karta Narodów Zjednoczonych nie będzie przestrzegana, będzie to prowadzić do zwiększenia chaosu, niepokoju i wojen na całym świecie, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. To najważniejsze co chciałbym przekazać wszystkim krajom, zwłaszcza największym mocarstwom...

(Z wywiadu dla chińskiej telewizji CCTV, październik)

O USA

Nie ufam większości wypowiedzi urzędników amerykańskich obecnej i poprzedniej administracji. Są często podobne do siebie, powtarzają się, więc nie uważamy za konieczne, aby specjalnie je komentować.

Od początku kryzysu syryjskiego polityka amerykańska, świadomie czy nie, była oparta na kłamstwie. Uważam, że amerykańscy urzędnicy są świadomi, że to wszystko jest kłamstwem. Obecnie, w kwestii broni chemicznej użytej 21 sierpnia, kłamstwa zostały tylko zintensyfikowane i administracja USA gra bezpośrednią rolę w tych wymysłach. Nie przedstawiono żadnych dowodów na poparcie swoich tez. Oznacza to, że okłamuje się amerykański naród. My od samego początku przedstawiliśmy swoje dowody, czego oni nie zrobili. Nie byli w stanie przekonać Amerykanów do prawdziwości swoich oskarżeń.

Odnośnie powoływania się na rozdział siódmy, nas to nie dotyczy. Po pierwsze, powszechnie wiadomo, że od czasu uzyskania niepodległości Syria respektuje wszystkie podpisane przez siebie umowy. Po drugie, obecnie w RB ONZ istnieje równowaga sił. To nie pozwala USA by, używać Rady Bezpieczeństwa w charakterze instrumentu dla osiągania własnych celów, w tym, do obalenia władzy i niszczenia państw, jak to było w przeszłości, w latach dziewięćdziesiątych. Jak już powiedziałem, amerykańskie zarzuty są absurdalne i nie mają żadnej realnej, logicznej podstawy.

Co się tyczy możliwości amerykańskiej agresji, to jeśli popatrzycie na wojny, które prowadziły USA, przynajmniej, od początku lat pięćdziesiątych, zobaczycie, że zawsze wynikały one z agresywnej polityki. Jedna wojna za drugą, począwszy od Korei, przez Wietnam, Liban, Somalię, Afganistan, Irak. To jest amerykańska polityka. Nie możemy zapominać o polityce USA w Ameryce Południowej, gdzie prowokowano wojskowe przewroty, które były przyczyną śmierci milionów ludzi. Na skutek amerykańskiej polityki obalono dziesiątki rządów. Przez dziesiątki lat taka była ich polityka, która trwa do dziś, bez zmian. Jest mało prawdopodobne, aby zmieniła się w świetle aktualnej sytuacji wewnątrz USA. Więc agresja zawsze jest możliwa. Tym razem pretekstem jest broń chemiczna, następnym razem będzie coś innego.

Ważniejsze jest to, że przez dziesiątki lat Stany Zjednoczone zastępowały Radę Bezpieczeństwa, zastępowały ONZ, odbierały państwom suwerenność, naruszały wszelkie zasady moralne i ludzkie. Więc, być może my wszyscy, cały świat powinniśmy się nad tym zastanowić. Czy jest możliwa agresja? Być może nie teraz, ale tak naprawdę nikt nie wie, kiedy może nastąpić. Taka możliwość pozostaje i nie powinniśmy jej wykluczać.

Co się tyczy interesów USA, uważam, że wojny i interwencje, prowadzone przez nich przez dziesięciolecia, są w całkowitej sprzeczności z ich interesami.

Jako supermocarstwo mają interesy polityczne, ekonomiczne, militarne i inne. USA mogą je osiągać na bazie wzajemnego szacunku, dobrych stosunków, zaufania, autorytetu, wsparcia rozwoju nauki i wiedzy, zamiast rozpowszechniania terroryzmu, zniszczenia i strachu.

Większość wielkich mocarstw ma swoje interesy na całym świecie. Ale należy zacząć od osiągnięcia stabilności w świecie. Nie można realizować swoich interesów w niestabilnym regionie, pełnym wojen i terroryzmu... Wszystko, co robi USA, ich politycy – jest niezgodne z interesami amerykańskiego kraju i narodu.

Czy Irak stał się lepszy przez amerykańską obecność? Czy w Afganistanie jest lepiej? Czy sytuacja w Libii jest lepsza? A obecna sytuacja w Tunezji? Czy sytuacja w Syrii polepszyłaby się? W którym kraju mamy lepszą sytuację? Kiedy było lepiej w Wietnamie: gdy wmieszali się do niego Amerykanie, czy wtedy kiedy był on niezależnym państwem, będącym w stanie niezależnie się rozwijać?

Popatrzcie na sytuację w Ameryce Południowej: kiedy jest lepiej, teraz czy kiedy USA się do niej mieszały? Prawda jest taka, że świat jest lepszy, gdy Stany Zjednoczone mu nie przeszkadzają. Nie chcemy, żeby oni «pomagali» komukolwiek. Obama powiedział: "Nie możemy rozwiązać problemu całego świata». Ja mówię, że lepiej, by USA nie rozwiązywały problemów świata nigdzie. Wszędzie, gdzie oni próbowali coś zrobić, sytuacja stawała się tylko gorsza. Czego chcemy od Stanów Zjednoczonych? Żeby nie mieszali się w sprawy innych krajów. Niewątpliwie wówczas świat będzie lepszy.

Jeśli Obama miał na myśli, że im bardziej rozpowszechnia się terroryzm na świecie, tym lepiej, to potwierdził tylko słowa niektórych Amerykanów, którzy mówią w swoich mediach, że jego polityka jest oparta na popieraniu ekstremizmu i terroryzmu.

W tym kontekście jego słowa są jasne – świat jest "lepszy", ponieważ rozprzestrzenił się w nim terroryzm.

(Z wywiadu dla wenezuelskiej stacji telewizyjnej „Telesur", październik)

O Izraelu

Izrael jest agresywnym państwem. Był stworzony na bazie ekspansji. Okupuje cudze ziemie i zabija ludzi, mieszkających w pobliżu. Zabił wielu Palestyńczyków w przeciągu ponad sześciu dziesięcioleci. Zabił wielu Libańczyków, Egipcjan, Syryjczyków i przedstawicieli innych krajów. Wykorzystuje bombardowania, terroryzm i inne metody. Dziś odgrywa tę samą rolę, pomagając terrorystom bezpośrednio w obszarach przylegających do syryjskiego frontu, w pobliżu okupowanych Wzgórz Golan. Zapewnia im wsparcia logistyczne, medyczne, a także udziela pomocy wywiadowczej, dostarcza broń i amunicję.

(Z wywiadu dla wenezuelskiej stacji telewizyjnej „Telesur", październik)

O stosunkach z Rosją

Celem USA jest umniejszenie roli Rosji na arenie międzynarodowej, w tym przez wywieranie nacisków w „kwestii syryjskiej”. Można zapytać – dlaczego Rosja popiera Syrię? Bardzo ważne jest wyjaśnienie tej kwestii. Rosja dzisiaj nie broni obecnego prezydenta czy rządu, ponieważ syryjski naród może wybrać każdego prezydenta i każdy rząd. Rosja broni zasad, którymi kieruje się już co najmniej 100 lat: zasady niezależności i niemieszania się w wewnętrznych sprawy innych państw. Sama Rosja wielokrotnie cierpiała z tego powodu. Oprócz tego, Rosja broni swoich interesów w regionie i ma do tego prawo. Jej interesy nie są ograniczone do portu Tartus. Jej interesy mają znacznie głębsze podłoże, ataki terrorystyczne na Syrię zagrażają stabilności całego Bliskiego Wschodu. Jego destabilizacja odbije się i na Rosji. Kierownictwo waszego kraju, w odróżnieniu od wielu przywódców krajów zachodnich rozumie to doskonale.

...Wszystkie podpisane z Rosją kontrakty będą zrealizowane. Ani kryzys, ani naciski USA, Europy i krajów Zatoki nie przeszkodzą w ich realizacji. Rosja dostarcza Syrii to, co jest potrzebne dla jej ochrony i ochrony jej narodu.

…Kiedy bezpieczeństwo kraju jest zagrożone, prowadzi to również do osłabienia statusu ekonomicznego. To, co dostarcza Rosja Syrii, w ramach wojskowych kontraktów, niewątpliwie, poprawia sytuację ekonomiczną Syrii.

Rosyjskie wsparcie dla naszego prawa do obrony własnej niepodległości od samego początku pomagało naszej gospodarce.

Szereg państw wrogich syryjskiemu narodowi zadało naszej gospodarce poważne straty, w pierwszej kolejności ze względu na blokadę ekonomiczną, przez którą teraz cierpimy. Rosja postąpiła zupełnie inaczej.

Polityczne poparcie Rosji, a także sprawna realizacja wojskowych kontraktów, pomimo amerykańskich nacisków, odczuwalnie wzmocniło nasze położenie ekonomiczne. Każdy kredyt od przyjacielskiego kraju, jakim jest Rosja, jest korzystny dla obu stron. Dla rosyjskiej strony to może oznaczać rozszerzenie rynków zbytu dla różnych towarów, a dla Syrii- możliwość wsparcia własnej gospodarki. Nie mówiąc już o umowach z różnymi rosyjskimi kompaniami na dostawy różnych produktów. Po raz kolejny twierdzę, że sytuacja polityczna w Rosji i jej wparcie dla Syrii ma pozytywny wpływ na stabilność i dobrobyt syryjskich obywateli.

...Rosyjsko-syryjskie stosunki mają wiele punktów zbieżnych. Pierwszym z nich jest to, że Rosja przeżywała okupację w czasie drugiej wojny światowej, Syria była również okupowana kilka razy. Po drugie, Rosja, oraz Syria, cierpiały w wyniku wielu prób ingerencji w jej wewnętrzne sprawy. Trzecią kwestią jest terroryzm. W Syrii rozumiemy, co oznacza zabijanie cywilów rękami bojowników na Północnym Kaukazie, pamiętamy o wzięciu zakładników w Biesłanie i na musicalu "Nord-Ost" w Moskwie. Rosjanie rozumieją, z czym mamy do czynienia w Syrii, ponieważ sami doświadczyli terroryzmu.

Dlatego, kiedy pojawia się ważny zachodni polityk i opowiada o tym, że jest zły terrorysta, i jest umiarkowany terrorysta – Rosjanie w to nie wierzą.

Jest jeszcze jedno podobieństwo Rosji i Syrii – wspólne rodziny. Gdyby nie było socjokulturowego i mentalnościowego podobieństwa, nie byłoby tych rodzin, które dodatkowo związały te dwa kraje. Istnieją również zbieżne interesy geopolityczne. Niestabilność w Syrii i w całym regionie wpływa także na Rosję. Rosja doskonale rozumie to, czego nie rozumie Europa i cały Zachód – zagrożenie terroryzmem, który nie zna granic.

(Z wywiadu dla rosyjskiej gazety „Izwiestia”)

O stosunkach z Iranem

Pozycja Iranu w odniesieniu do syryjskiego kryzysu jest bardzo obiektywna, ponieważ zna on prawdę o tym, co dzieje się w Syrii. Jednocześnie Iran rozumie, że jest to jeden region. Więc, jeśli mamy pożar w Syrii, nieuchronnie rozprzestrzeni się on i na sąsiednie kraje, a potem - na kraje, które znajdują się jeszcze dalej, w tym i na Iran. Na tej podstawie Iran buduje swoją politykę, a także na tym, że tylko syryjski naród ma prawo rozwiązywać problemy Syryjczyków.

Doświadczenia Iranu w stosunkach z amerykańską administracją są podobne do doświadczeń syryjskich. Przynajmniej – od czasów islamskiej rewolucji w Iranie. Dla nas bardzo ważny jest sens irańskiej polityki odnośnie Syrii. Jeszcze raz podkreślę, że ta pozycja, jest w istocie obiektywna i sprzyja osiągnięciu stabilizacji w całym regionie.

(Z wywiadu dla wenezuelskiej stacji telewizyjnej „Telesur", październik)

O stosunkach z Ameryką Łacińską i walce o niepodległość

Kraje rozwijające się przeszły przez szereg etapów w swoim dążeniu do niepodległości. Pierwszym etapem była ewakuacja zagranicznych wojsk z naszych terytoriów, kiedy większość krajów była już w stanie osiągnąć niepodległość. Drugi etap, który jest ważniejszy, to niezależność polityczna, ekonomiczna i militarna. Została ona osiągnięta w ciągu ostatnich dwóch dekad w Ameryce Środkowej i Południowej. Istnieją dwa symbole walki o tę niezależność. Prezydent Castro, pełniący swój urząd pięćdziesiąt lat i prezydent Chavez. Kiedy przypominamy prezydenta Chaveza, pamiętamy, że prowadził on swoją walkę w tym drugim etapie. Wysiłki, które wkładamy w rozwój regionu Bliskiego Wschodu, są podobne do tych, których doświadczyliście wcześniej wy, w Ameryce Łacińskiej.

Kiedy osiągnęliście możliwość podejmowania niezależnych narodowych decyzji, sytuacja w Ameryce Południowej i Środkowej stała się o wiele lepsza. Polityczna stabilność zaczęła przynosić gospodarcze korzyści. Kiedy zaczął się rozwój ekonomiczny, niektóre kraje przekształciły się w mocarstwa przemysłowe i zostały ważnymi potęgami gospodarczymi. To naturalnie jest wynikiem niezależności. Na dzień dzisiejszy w regionie arabskim niektóre państwa osiągnęły minimalną swobodę w zakresie podejmowania politycznych decyzji. Obecny konflikt z Zachodem jest walką o niezależność w podejmowaniu decyzji. Uważam, że Ameryka Południowa w ogóle, Wenezuela i prezydent Chavez, a do jego rządów – prezydent Castro, są ważnymi wzorami do naśladowania. Należy z nich brać przykład na drodze do niezależności i wolności. Nacje próbują uwolnić się od hegemonii Zachodu. Polegała ona, w ciągu dziesięcioleci na typowej kolonizacji, a dziś jest to kolonizacja pośrednia. Wszyscy wiemy, że USA i niektórzy ich sojusznicy mają wielkie nadzieje, że bez Chaveza Wenezuela wróci w objęcia Ameryki. Wraz z dojściem do władzy prezydenta Maduro te marzenia wyparowały. Uważam, że my, państwa arabskie, musimy podążać drogą Ameryki Łacińskiej, jeżeli chcemy, odcisnąć na świecie ślad swojej obecności, jeśli chcemy być niezależni i rozwijać się.

(Z wywiadu dla wenezuelskiej stacji telewizyjnej „Telesur", październik)

Tłum: Kornel Sawiński
Źródło: http://syrianews.ru/node/5010
Fot. scrapetv.com

Czytany 5668 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04