wtorek, 23 grudzień 2014 07:27

Tomasz Skowronek: Paragwajscy „czyściciele” mediów

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Tomasz Skowronek

16 października w Paragwaju dziennikarz śledczy Pablo Medina i jego młody asystent, Antonio Almeda zostali zamordowani przez brazylijskie kartele narkotykowe. To już kolejne bezkarne zabójstwo paragwajskich żurnalistów w tym roku. Morderstwa te ujawniają niepokojąco rozszerzający się wpływ narkokarteli, korupcji politycznej i bezkarnej przemocy w kraju. Czy Paragwajowi grozi scenariusz meksykańskiej bądź kolumbijskiej wojny z los narcos?

Pablo Medina był korespondentem krajowego dziennika ABCColor od 1998 r. Wracał właśnie z podróży ze wschodniego miasta Curuguaty, gdzie pracował nad następnym reportażem o pestycydach, używanych w plantacji soi. Nagle na drodze pojawił się motocykl z dwoma zakamuflowanymi zabójcami, którzy oddali serię strzałów w kierunku pojazdu. P. Medina został czterokrotnie postrzelony w twarz i raz w klatkę piersiową – zginął na miejscu wraz ze swoim pasażerem.

Zabójstwo dziennikarza nie był odosobnionym przypadkiem, lecz szarą smutną rzeczywistością dla wielu paragwajskich żurnalistów. Była to już trzecia ofiara śmiertelna wśród dziennikarzy śledczych w tym roku. Morderstwo nałożyło się też na coraz większe ograniczenie wolności prasy i nader skorumpowany system prawny, który nie jest w stanie łapać kryminalistów. Mimo zeznań siostry Antonia Almedy, która szczęśliwie uniknęła śmierci chowając się w bagażniku auta, śledztwo nadal stoi w miejscu. Ustalono tylko, że jednym z zabójców był brat burmistrza powiatu Ypejhú. Po całym tym zdarzeniu szef miasta zbiegł. Korzenie korupcji sięgają jednak jeszcze dalej. Najprawdopodobniej z kartelami współpracuje burmistrz dużego departamentu Canindeyú a nawet niektórzy wpływowi paragwajscy kongresmani.

Paragwaj, podobnie jak większość państw latynoamerykańskich ma długie i burzliwe doświadczenia z krwawymi konfliktami i dyktaturami. Ostatnie rządy dyktatorskie skończyły się w 1989 r., po wojskowym zamachu stanu, w wyniku którego obalono Alfreda Stroessnera, który władał krajem od 1954 r. Przez pół wieku rządził twardą ręką, łamiąc przy tym prawa człowieka, chętnie udzielając schronienia nazistowskim zbrodniarzom. Z Paragwaju uczynił raj dla przemytników broni i towarów powszechnego użytku jak whisky, papierosy czy kradzione samochody. Klientelizm, korupcja, nepotyzm były na początku dziennym. Niewątpliwie te czynniki przyczyniły się do tego, że dzisiejszy Paragwaj jest siedliskiem zagłębiem narkotycznym, a dziedzictwo pozostawione przez A. Stroessnera, czyli brak sprawnych instytucji politycznych, prawnych i wszechobecna korupcja są do tej pory obecne w dzisiejszym państwie.

Innym głośnym przypadkiem zabójstwa dziennikarza, było zastrzelenie Fausta Gabriela Alcaraza. Ten radiowy żurnalista zastrzelony został przez nieznanych sprawców w paragwajskim mieście Pedro Juan Baballero, położonym w pobliżu granicy z Brazylią. W przeszłości dochodziło już tam do zabójstw ludzi mediów. Tym razem najprawdopodobniej egzekucji dokonali znów członkowie brazylijskich gangów narkotykowych. Następnej egzekucji w tym roku dokonano w czerwcu. Edgard Fleitasa został zabity we własnym domu w Concepcion. F. Fleitasa był adwokatem, który miał własną audycję radiową, w której odważnie krytykował lokalnych skorumpowanych sędziów, prawników i urzędników. Sprawcę zabójstwa zatrzymano, aczkolwiek nadal nie są znane motywy morderstwa. Ostatnie zabójstwa P. Mediny i A. Almedy, pokazują że przemoc związana z narkotykami i skorumpowanymi urzędnikami państwowymi się nasila, a wolność prasy w państwie jest coraz bardziej niepewna.

Warto zaznaczyć, że Paragwaj jest największym producentem marihuany w Ameryce Południowej i drugim na zachodniej hemisferze (ustępując miejsca tylko Meksykowi). Środki masowego przekazu,  jak i raporty ONZ skupiają się głównie na produkcji kokainy, w tym wypadku największymi producentami są Boliwia, Peru i Kolumbia. Wiele można także przeczytać o Meksyku i Ameryce Środkowej, natomiast bardzo niewiele jest informacji o Paragwaju. Tymczasem to właśnie w tym państwie mieszczą się ogromne obszary produkcji marihuany, sięgające od 5 do 8 tys. ha. To tutaj brazylijskie kartele narkotykowe zadomowiły się na dobre, przekupując lokalne władze. Dlatego właśnie wzrost przestępczości można zauważyć głównie na wschodzie kraju, przy granicy z Brazylią. Powstają także paragwajskie gangi, które póki co zajmują się na razie tylko przemytem marihuany do krajów sąsiednich, jak Argentyna czy Brazylia, ale także do Chile. Nie można jednak wykluczyć, że gangi te w przyszłości mogą stać się bardziej potężne. Tak zaczynały m.in. honduraskie kartele Las Valles i Cachiros, które początkowo nie były zbyt wpływowe. Zaczynały od przemycania kokainy dla kolumbijskich i meksykańskich los narcos. Dziś obie organizacje są jednymi z największych grup, zajmujących się przemytem środków odurzających, a Honduras stał się następnym narkopaństwem, gdzie niemal bezkarnie działają młodociane narkotykowe bandy. Niestety Paragwaj, póki co, stwarza dogodny klimat dla powstania różnorakich karteli. Zbyt mało środków idzie na walkę z przestępczością, a bieda coraz bardziej sprzyja temu, aby zajmować się nielegalną uprawą marihuany. Do tego dochodzi wszechobecna korupcja, a wszystko wyżej wymienione, zebrane razem sprawiają, że jeszcze trudniej walczyć zarówno branżą narkotykową, jak i z kartelami.

Biorąc pod uwagę obecną sytuację w Paragwaju, jego problem z handlem narkotykami, bezkarnymi zabójstwami dziennikarzy i brakiem stabilnego systemu politycznego i prawnego, na pierwszy rzut oka może przypominać sytuację w Meksyku. Oba kraje są gigantycznymi producentami konopi indyjskich, środki odurzające pełnią ważną rolę w życiu politycznym i gospodarczym. Również w Meksyku dochodzi do zabójstw dziennikarzy, a organy państwa nie budzą zaufania wśród społeczeństwa. Choć niewątpliwie sytuacja Meksykanów jest znacznie gorsza. Skala zabójstw u Azteków jest masowa, a kartele są potężniejsze i brutalniejsze. Jednak przykład Meksyku może stanowić przestrogę dla władz paragwajskich. Bezkarność, skorumpowani politycy, problem z narkohandlem mogą w przyszłości narobić poważnych problemów południowoamerykańskiemu państwu. Rząd w Asunción musi być tego świadomy, i powinien jak najszybciej podjąć zdecydowane działania w walce z korupcją, kartelami a także lepiej chronić i promować wolność prasy.

Fot. scenacriminis.com

Czytany 5237 razy