wtorek, 04 listopad 2014 01:00

Tomasz Skowronek: Co dalej z Kubańską Piątką?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

  Tomasz Skowronek

We wrześniu minęła 16. rocznica uwiężenia w Stanach Zjednoczonych tzw. Kubańskiej Piątki (Gerardo Hernández, Ramón Labañino, Fernando Gonzalez, Antonio Guerrero i René González). Zostali aresztowani za rzekome szpiegostwo. Sprawa ta od lat budzi wiele kontrowersji. Międzynarodowa opinia publiczna oskarża rząd USA o to, że ten skazał Kubańczyków na podstawie fałszywych zarzutów.

W dniach od 11 do 13 września, Międzynarodowy komitet na rzecz wolności Kubańskiej Piątki zorganizował manifestacje w Waszyngtonie, a także w innych amerykańskich miastach, takich jak Nowy Jork, San Francisco, Miami czy w Chicago. Manifestanci domagali się uwolnienia kubańskich obywateli i zwracali uwagę na naruszenie przez Biały Dom podstawowych norm praw człowieka.

Kubańska Piątka to Kubańczycy którzy zostali aresztowani 12 września 1998 roku. Władze amerykańskie oskarżyły obywateli kubańskich o szpiegowanie i uznało ich za groźnych „terrorystów”. tymczasem na Kubie uznawani są oni obecnie za bohaterów narodowych. W rzeczywistości uwięzieni Kubańczycy mieli pełnić misję antyterrorystyczną – wytropić i śledzić m.in. terrorystyczną organizację Alpha 66, utworzoną przez emigrantów z Kuby, mającą siedzibę w USA, która za cel miała obalenie rządów Fidela Castro. Oprócz organizacji Alpha 66, pod obserwacją miały być inne grupy kontrrewolucyjne które w przeszłości dokonały wiele zamachów terrorystycznych na terenie karaibskiej wyspy.

Terrorysta i agent CIA nadal bezkarny

W 1997 roku, na Kubie miała miejsce seria zamachów bombowych na luksusowe hotele, w tym na hotel Copacabana i Hotel Nacional de Cuba. Zamachy doprowadziły do śmierci włoskiego turysty Fabio di Celmo, a 11 osób zostało rannych. Celem ataku, było zniechęcenie turystów do odwiedzania tropikalnej wyspy. Zamachu dokonali ekstremiści z Florydy. Kilka miesięcy przed aresztowaniem Piątki na Kubę przybyli agenci FBI. Otrzymali wiele dowodów na to, że ataku dokonał Luis Posada Carriles.

L. P. Carilles to terrorysta i agent CIA kubańskiego pochodzenia. Prawdziwa szara eminencja terroryzmu dla hawańskich władz. Na koncie ma zamach bombowy na samolot pasażerski kubańskich linii lotniczych, którego dokonał w 1976 roku wraz z innym terrorystą Orlando Boshem (oskarżony o dokonanie ponad 30 zamachów terrorystycznych, w 1990 roku został ułaskawiony przez prezydenta Georga Busha seniora). Zginęło wówczas 73 cywili i 5 członków załogi. Luis Carilles następnie udał się do Ameryki Środkowej, gdzie wspierał oddziały Contras. Chodzą pogłoski, że w 1976 roku, na własną rękę chciał dokonać zamachu na Henry Kissingera, który w tamtym czasie opowiadał się za złagodzeniem relacji z Hawaną. Najprawdopodobniej to on zaplanował nieudany zamach na F. Castro w Panamie 2000 roku. W 2005 roku został zatrzymany w USA. Mimo żądań wydania ze strony Kuby i Wenezueli (gdzie również jest oskarżony), Waszyngton nie zdecydował się na jego ekstradycję. W dodatku amerykański sąd wypuścił go z aresztu za kaucją, aż w końcu został uniewinniony. Peter Kornbluh, dyrektor Narodowego Archiwum Bezpieczeństwa, która zajmuje się badaniem zbrodni, stwierdził że Luis Carilles jest jednym z największych terrorystów na świecie. Chociaż ma na koncie wiele aktów terrorystycznych, nigdy za nie odpowiedział. Podobnie zresztą jak jego wspólnik O. Bosch, który do końca swych dni wygodnie sobie żył na słonecznej Florydzie. Cały proces L. P. Carillesa, przypominał jedną wielką farsę. Były zamachowiec do dziś zresztą mieszka w Miami, wciąż ciesząc się wolnością i bezkarnością.

Zarzuty fałszywe, wyrok motywowany politycznie?

W 2010 roku, w Salwadorze, osądzono niejakiego Francisco Chaveza Abarca. Uznano go za winnego ataku na hotel. W czasie procesu przyznał, że został zatrudniony przez L. P. Carillesa. Nie wiadomo do końca, co FBI zrobiło z dowodami, przekazanymi przez Kubańczyków. Wiadomo natomiast, że Hawana postanowiła wysłać Kubańską Piątkę, aby zapobiec dalszym zamachom.

12 września 1998 roku cała grupa  została uwięziona, i wtrącona do izolatki, w której przez 17 miesięcy czekała na proces. Proces odbywał się w Miami – które od wielu lat jest siedliskiem anty-castrowskich Kubańczyków. W czasie procesu, amerykański rząd potajemnie wynajął dziennikarzy, za dziesiątki tysięcy dolarów pracujących dla wielkich medialnych korporacji w Miami. Mieli przedstawić działalność Piątki w jak najgorszym świetle po to, aby Kubańczycy dostali surowsze wyroki. Informację tę ujawiono dopiero w 2010 roku. Cała Piątka w 2001 została uznana przez amerykańskie sądy za „groźnych terrorystów". Podsądni zostali skazani na kary od 15 lat pozbawienia wolności do podwójnego dożywocia.

Sprawa jednak budzi wiele kontrowersji, i nie bezpodstawnie mówi się, że zarzuty są fałszywe, a wyrok jest umotywowany politycznie.

W 2005 roku skład sędziowski z Grupy Narodów Zjednoczonych uznał, że Kubańczycy nie mieli uczciwego procesu. Pięć lat później Amnesty International opublikowała raport, w którym stwierdza iż wobec Piątki naruszono prawa człowieka. Wielu laureatów Nobla, w tym biskup walczący z apartheidem Desmond Tutu, obrończyni ludności tubylczej Rigoberta Menchu, portugalski pisarz Jose Saramago (autor takich książek, jak „Baltazar i Blimunda” lub „Miasto Ślepców”) czy Gunter Grass apelowali do rządu USA o uwolnienie Kubańczyków. Profesor Stephen Kimber, uważa że brakuje mocnych dowodów na winę skazanych Latynosów.

Czy za gestami pójdą czynny?

Rząd Stanów Zjednoczonych do dzisiaj pozostaje jednak głuchy na krytykę międzynarodową. Jedynie co zrobił w tej sprawie, to zmniejszył niektóre wyroki (np. Ramónowi Labañino Fernando Gonzalezowi wyrok z 30 lat zmieniono na 17 i 9 miesięcy. W 2011 roku warunkowo opuścił mury więzienne).

W ostatnim czasie, dochodziło do pewnych gestów na linii Hawana-Waszyngton, takich jak symboliczny uścisk dłoni pomiędzy Raulem Castro i Barackiem Obamą na pogrzebie Nelsona Mandeli, czy napisanie listu przez amerykańskiego prezydenta do kubańskiego przywódcy (przekazany przez urugwajskiego prezydenta Jose Mujicę), który miał zawierać propozycję współpracy między obydwoma narodami. Wypuszczenie na wolność Kubańskiej Piątki byłoby kolejnym krokiem ku pojednaniu. Waszyngton wypuściłby wolno Kubańczyków, a Hawana uwolniłaby amerykańskiego obywatela Alana Grossa, który w 2009 roku, został aresztowany jako podwykonawca rządu amerykańskiego dla USAID. Na Kubę przemycał nielegalny sprzęt satelitarny dla społeczności żydowskiej. Niewykluczone, że następnym gestem będzie właśnie wypuszczenie A. Grossa i Kubańczyków. Takie posunięcia w przyszłości mogłyby rozpocząć proces zbliżenia pomiędzy oboma narodami.

Artykuł został opublikowany w nr 205 (357) „Dziennika Trybuna”.

Czytany 3817 razy