czwartek, 07 styczeń 2016 07:43

Thierry Meyssan : Amerykanska generalicja chce zmiany polityki względem Syrii

Oceń ten artykuł
(11 głosów)

Thierry Meyssan

Czy wojskowi mogą wpływać na polityków, czy też powinni im się podporządkować nawet wówczas, gdy widzą ich błędy? Ten problem omówiony został niedawno w znanym artykule płka Jamesa Bakera, obecnego stratega Pentagonu. O tym, jak to generalicja ostrzegała Biały Dom przed operacjami CIA w Syrii i na Ukrainie opowiedział z kolei w swoim tekście Seymour Hersh. Przez kilka ostatnich miesięcy przedstawiciele amerykanskiego sektora wojskowo-przemysłowego, były dyrektor DIA [Defense Intelligence Agency; Agencja Wywiadu Obronnego], a następnie były szef sztabu generalnego, a dziś także były sekretarz obrony – krytykowali politykę prezydenta Barcka Obamy. Dlaczego?

Po zakończeniu konferencji w Genewie w czerwcu 2012 r., działania USA wobec Syrii i Ukrainy tylko zwielokrotniły istniejące sprzeczności. Jednakże sztab generalny świadomie zezwalał na przecieki informacji o swoim stanowisku w celu wywarcia wpływu na Biały Dom.

Sprzeczności i niezdecydowanie Białego Domu

Podczas prezydentury George’a W. Busha Biały Dom zamierzał zniszczyć Syryjską Republikę Arabską i wytworzyć na Ukrainie strefę chaosu, podobną do tej w Iraku. Chodziło z jednej strony o przemodelowanie „Wielkiego Bliskiego Wschodu”, a z drugiej strony – o przecięcie lądowych szlaków komunikacyjnych pomiędzy Zachodem, a Rosją i Chinami.

Doradcą nowego prezydenta Baracka Obamy został generał Brent Scowcroft, a jego politycznym mentorem – Zbigniew Brzeziński. Doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydentów Jamesa Cartera i George’a Busha seniora wystrzegali się teorii chaosu Leo Straussa. Uważali, że świat powinien być zorganizowany zgodnie z modelem pokoju westfalskiego, czyli wokół uznanych na arenie międzynarodowej państw. Podobnie jak Henry Kissinger, opowiadali się oczywiście za osłabieniem państw, aby te nie mogły przeciwstawić się hegemonii USA, ale nie chcieli ich zniszczyć. Następnie, zaczęli wykorzystywać formacje niepaństwowe dla realizacji swoich niecnych zamierzeń, lecz nie myśleli o tym, żeby powierzyć im zarządzanie [poszczególnymi] terytoriami.

Lecz, gdy liberalne jastrzębie, w tym Hillary Clinton, Jeffrey Feltman i David Petreus, odziany w kostium salonowego generała, sabotowały umowę [zawartą] pomiędzy Białym Domem i Kremlem, i wznowiły w lipcu 2012 r. wojnę w Syrii – B. Obama w żaden sposób nie zareagował. Prezydencka kampania wyborcza szła pełną parą i nie mógł on sobie pozwolić na upublicznienie owego chaosu, jaki panował w jego ekipie. Jednak zastawił pułapkę na gen. D. Petreusa, którego następnego dnia po swojej reelekcji kazał aresztować i założyć mu kajdanki, a następnie, z podziękowaniami, zastąpił H. Clinton nowym sekretarzem stanu Johnem Kerrym. Ten ostatni był w stanie posklejać znowu to wszystko, włącznie z prezydentem Syrii Baszarem al-Assadem, z którym pozostawał w przyjaznych stosunkach. Co do J. Feltmanа, to był on już w ONZ i trudno go było stamtąd odwołać.

Początkowo J. Kerry uznał, że czas został stracony, i że Syryjska Republika Arabska zbyt długo nie utrzyma się. Jedyne, co mógł zrobić, to pomóc prezydentowi B. al-Аssadowi uniknąć tragicznego losu Muammara Kaddafiego, nieludzko zakłutegо bagnetami. Biały Dom i Departament Stanu byli oślepieni kłamstwami administracji z epoki G.W. Busha. Za jego kadencji [2001–2009] wyżsi urzędnicy nie zajmowali się analizą i rozumieniem wydarzeń zachodzących w świecie, lecz tym, by z góry usprawiedliwiać przestępstwa Waszyngtonu. W 2006 r. pierwszy sekretarz ambasady USA w Damaszku William Roebuck stwierdził w swoim raporcie, który wzbudził w USA zaufanie, że Syria nie była republiką baasistowską, lecz dyktaturą alawicką [1]. Arabia Saudyjska, Katar i Turcja mogły obecnie legalnie wesprzeć sunnicką większość i ustanowić w Syrii „wolnorynkową demokrację”.

Jednakże prezydent B. Obama zezwolił CIA na kontynuację operacji zmiany reżimu syryjskiego pod pretekstem udzielenia wsparcia „umiarkowanym powstańcom”. Zorganizowano dostawy broni, najpierw z Libii, w której dopiero co obalono M. Kadafiego, a następnie z Bułgarii, po dojściu do władzy Rosena Plewneliewa i Bojki Borysowa [2], a później również z Ukrainy, po obaleniu Wiktora Janukowycza [3]. Jednocześniena całym świecie otworzono biura werbunkowe ochotników dla ocalenia syryjskich sunnitów, rozgromionych przez „аlawicką dyktaturę”.

Syryjska Republika Arabska ostatnimi siłami przedłużała swój opór wobec najpotężniejszej w całej historii koalicji, obejmującej 114 państw i 16 organizacji międzynarodowych pod ogólną nazwą „Przyjaciele Syrii”. Udawało się to tylko dlatego, że Syria nie była nigdy „аlawicką dyktaturą”, władza w niej miała charakter świecki i socjalistyczny, a sunnici nigdy nie zostali zniszczeni przez armię, lecz stanowili większość jej żołnierzy i bronili swego kraju przed zewnętrzną agresją.

Kiedy przy pomocy miliardów dolarów udało się neokonserwatystom, z Victorią Nuland na czele, dokonać w lutym 2014 roku zamachu stanu w Kijowie, prezydent B. Obama przyjął to jako dobry rezultat wieloletnich wysiłków amerykańskich. Nie od razu ocenił jednak skutki tej operacji i wskutek tego stanął w obliczu dylematu: czy zostawić Ukrainę bez rządu, niczym dziurę ziejącą w ziemi między Unią Europejską i Rosją, czy też dopuścić do władzy drobnych żołnierzy CIA, neonazistów i kilku islamistów. Wybrał ten drugi wariant, licząc na to, że jego służby wynajdą pośród najemników tych, którzy są w stanie poważnie potraktować nową rolę. Późniejsze wydarzenia pokazały, że to się nie udało. W rezultacie, chociaż reżim W. Janukowycza na pewno był skorumpowany – lecz nie bardziej niż systemy polityczne Mołdawii, Bułgarii i Gruzji, żeby poprzestać tylko na ich – istniejąca obecnie w Kijowie władza jest również uosobieniem tego wszystkiego, z czym walczył Franklin D. Roosevelt.

Po zawarciu między Białym Domem i Kremlem drugiego porozumienia pokojowego w sprawie Bliskiego Wschodu, Seymour Hersh opublikował w „London Review of Books” swoje skrupulatne dochodzenie na temat tego, w jaki sposób amerykański sztab generalny pod kierownictwem gen. Martina Dempsey’a przeciwstawiał się iluzorycznym planom B. Obamy [4]. Jego zdaniem, w czasie kryzysu ukraińskiego wojskowi próbowali utrzymać kontakty ze swoimi rosyjskimi kolegami, na przekór działaniom polityków. Przekazali oni kluczowe informacje niektórym swoim sojusznikom (z Niemiec, Rosji i Izraela – przyp. tłum.), mając nadzieję, że ci przekażą je Syryjczykom. Jednocześnie jednak powstrzymali się przed jakąkolwiek bezpośrednią pomocą dla Damaszku. S. Hersh ubolewał nad tym, że po nominacji gen. Josepha Dunfordа na przewodniczącego Połączonego Komitetu Szefów Sztabów ta sytuacja uległa zmianie.

W swoim artykule stwierdzał on, że niezmienna polityka Białego Domu zawiera się w czterech punktach, które – zgodnie z opinią wojskowych – wszystkie, bez wyjątku, są jednakowo absurdalne:

• usilne domaganie się odejścia prezydenta B. al-Assada;

• niezdolność do utworzenia wspólnie z Rosją koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu;

• utrzymywanie, że Turcja jest wiarygodnym sojusznikiem w walce przeciwko terroryzmowi;

• uznawanie za fakt rzeczywisty istnienia sił umiarkowanej opozycji, godnej wsparcia ze strony USA.

Przypomnijmy w związku z tym, że sekretarz obrony Chuck Hagel został zwolniony ze stanowiska w lutym 2015 r. z powodu kwestionowania tejże polityki [5]. Na jego miejsce postawiono Ashtona Cartera – wysokiego rangą urzędnika i byłego „towarzysza broni” sławetnej Condoleezzy Rice [6].

W październiku 2014 r. główne centrum analityczne sektora wojskowo-przemysłowego – Rand Corporation – wypowiedziało się na korzyść prezydenta B. al-Assada. Jak stwierdzono, dymisja syryjskiego przywódcy doprowadzi nieuchronnie do przejęcia władzy przez dżihadystów, podczas gdy jego zwycięstwo pozwoli ustabilizować sytuację w regionie [7].

Z kolei w sierpniu 2015 r. były szef wywiadu wojskowego generał Michael T. Flynn opowiedział w wywiadzie udzielonym agencji Al-Jazeera o swoich wysiłkach w celu ostrzeżenia Białego Domu przed prowadzeniem wspólnie z dżihadystami operacji zaplanowanych przez CIA i sojuszników Waszyngtonu. Skomentował on jeden z niedawno odtajnionych raportów [8], w którym obwieszczono utworzenie Państwa Islamskiego [9].

Wreszcie w grudniu 2015 r. były sekretarz obrony C. Hagel mówił o tym, że stanowisko Białego Domu w sprawie Syrii dyskredytuje prezydenta B. Obamę [10].

Jak wynika z artykułu S. Hershа, sztab USA przekazał w 2013 r. swoim syryjskim kolegom cztery żądania Waszyngtonu niezbędne dla zmiany polityki:

• Syria powinna uniemożliwić Hezbollahowi atakowanie Izraela;

• powinna ona wznowić negocjacje w sprawie uregulowania problemu Wzgórz Golan;

• powinna zgodzić się na obecność rosyjskich doradców wojskowych;

• i wreszcie – powinna przyjąć na siebie obowiązek przeprowadzenia nowych wyborów po zakończeniu wojny i zapewnienia w nich szerokiego udziału opozycji.

Amerykańscy wojskowi albo nie mają żadnego pojęcia o polityce na Bliskim Wschodzie, albo, po prostu, chcą narzucić swoje warunki Damaszkowi, a Damaszek powinien je natychmiast przyjąć. Zarówno pierwsza, jak i druga ewentualność wprowadza w przygnębienie, jeżeli nie chodzi tu tylko o zaproponowanie prezydentowi Аsadowi wpłynięcia na jego amerykańskiego kolegę.

• Hezbollah – to przede wszystkim sieć oporu przeciwko izraelskiej okupacji, która powstała w Libanie w odpowiedzi na inwazję 1982 roku. Początkowo na jej czele stali nie Strażnicy Irańskiej Rewolucji, bez względu na to, jak bardzo cenią ich baasiści, lecz żołnierze Syryjskiej Armii Arabskiej. W stronę Iranu Hezbollah zwrócił się dopiero po wycofaniu się armii syryjskiej z Libanu w 2005 roku. I jeszcze jeden fakt – podczas wojny libańsko-izraelskiej w 2006 roku syryjski minister obrony w tajemnicy przebywał na linii frontu w celu kontroli przesyłu zaopatrzenia. Dzisiaj szyicki Hezbollah i Syryjska Armia Arabska wspólnie walczą w Libanie i w Syrii przeciwko dżihadystom, którym Izrael daje wsparcie lotnicze i dostarcza leki.

• Od 1995 r. (Wye River) do 2000 r. (Genewa) prezydent Bill Clinton zorganizował negocjacje Izraela i Syrii. W ich rezultacie wszystko zostało sprawiedliwie ustalone, chociaż delegacja izraelska oszukiwała, podsłuchując rozmowy telefoniczne prezydentów USA i Syrii [11]. Porozumienie pokojowe mogło i powinno było być wówczas podpisane, gdyby tylko premier Izraela Ehud Barak nie wycofał się w ostatniej chwili, o czym zaświadcza w swoich wspomnieniach były prezydent B. Clinton [12]. B. al-Assad z własnej inicjatywy wznowił te rozmowy, tym razem za pośrednictwem Turcji. Zostały one jednak przerwane tuż po tym, jak Izrael przechwycił na wodach międzynarodowych „Flotyllę Wolności”. Syria w dalszym ciągu stara się wznowić te negocjacje i doprowadzić je do końca, jednakże strona izraelska – i tylko ona – rezygnuje z nich.

• Co do współpracy wojskowej Damaszku i Moskwy, zaczęła się ona jeszcze w czasach istnienia ZSRR, jednakże już za prezydentury Borysa Jelcyna została praktycznie zakończona. W 2005 r. B. al-Assad odwiedził Rosję w celu przeprowadzenia rozmów na temat warunków spłaty zadłużenia zaciągniętego w czasach ZSRR. Zaproponował wtedy Kremlowi udostępnienie 30-kilometrowej strefy wybrzeża w celu rozszerzenia bazy marynarki wojennej w Tartusie, jednakże nie zainteresowało to Rosji, której armia przechodziła właśnie całkowitą modernizację. Przed konferencją w Genewie (czerwiec 2012 r.), syryjski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Hasan Turkumani zaproponował Rosji wprowadzenie na terytorium Syrii „błękitnych hełmów” w celu ustabilizowania sytuacji w tym kraju. Lecz Moskwa, obserwując działalność CIA i widząc napływ dżihadystów z całego świata muzułmańskiego, zdała sobie później sprawę, że wojna w Syrii była tylko próbą przed natarciem na Kaukaz. Wówczas prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ogłosił Syrię „wewnętrzną sprawą Rosji” i zobowiązał się wprowadzić do niej swoje wojska. Jeżeli w latach 2013–2014 do tego nie doszło, to nie dlatego, że Rosja zmieniła swoje poglądy, ale dlatego, że gromadziła w tym czasie swoje siły, przygotowując zwłaszcza nowe typy uzbrojenia.

• Wreszcie, w maju 2014 r. odbyły się w Syrii wybory prezydenckie, uznane przez wszystkie przedstawicielstwa dyplomatyczne w Damaszku za uczciwe i demokratyczne. Naruszając Konwencję Wiedeńską, Europejczycy nie stworzyli jednak możliwości wzięcia w nich udziału setkom tysięcy syryjskich uchodźców. Nadal też namawiają różne grupy opozycyjne, by nie wystawiały w wyborach swoich kandydatów. Zwyciężywszy w tych ostatnich wyborach, B. al-Assad jest gotów przeprowadzić wybory przedterminowe, pod warunkiem zakończenia wojny. Za pomocą prostego głosowania w Zgromadzeniu Ludowym, Syryjska Republika Arabska mogłaby zaakceptować kandydatury Syryjczyków przebywających na emigracji, za wyjątkiem tych, którzy współpracowali z Braćmi Muzułmanami lub ich organizacjami zbrojnymi (Al-Kaida, ISIL itp.).

Amerykańscy wojskowi nie chcą, żeby ich postrzegano jako neokonserwatystów

Tuż przed opuszczeniem swojego stanowiska, gen. M. Dempsey mianował pułkownika Jamesa H. Bakera na stanowisko dyrektora Office of Net Assessment (ONA, Biuro Pentagonu ds. perspektywicznego planowania i strategii) [13]. Zaś J. Baker, w przeciwieństwie do „straussowców”, posiada reputację człowieka prawego, racjonalnego i rozumnego. Choć S. Hersh nie cytuje go w swoim artykule, to jego wpływ na stanowisko amerykańskiego sztabu generalnego jest jednak odczuwalny.

W każdym razie, tekst S. Hershа potwierdza gotowość sztabu generalnego USA do zdystansowania się od Białego Domu i liberalnych jastrzębi, takich jak generałowie D. Petreus i John Allen. W tej sytuacji należy podkreślić, że w obecnych warunkach prezydent B. Obama nie posiada już żadnego powodu, by kontynuować politykę niejasności, w którą był wplątany przez ostatnie trzy lata.

Wnioski:

• Rand Corporation (centrum analityczne sektora wojskowo-przemysłowego), były szef wywiadu wojskowego (Defense Intelligence Agency) Michael T. Flynn, były przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów M. Dempsey i były sekretarz obrony C. Hagel potępiają sprzeczną i niezdecydowaną politykę Białego Domu.

• Inteligencja wojskowa Stanów Zjednoczonych kwestionuje odziedziczoną po G.W. Bushu politykę konfrontacji z Rosją, domaga się współpracy w sprawie Syrii i Ukrainy, oraz wzięcia pod kontrolę takich sojuszników, jak Turcja, Arabia Saudyjska i Katar.

• Generalicja Sił Zbrojnych USA domaga się:

1. wspierania prezydenta B. al-Assada, który musi wygrać i utrzymać się przy władzy;

2. wspólnych z Rosją działań przeciwko Państwu Islamskiemu;

3. ukarania Turcji, która nie zachowuje się jak sojusznik, lecz jak wróg;

4. zaprzestania fantazjowania, że istnieją tzw. umiarkowani powstańcy syryjscy i zasłaniania przy pomocy tych fantazji faktu wspierania terrorystów przez CIA.

Tłumaczenie: Grzegorz Grabowski, redakcja: Geopolityka.org
Źródło: http://www.voltairenet.org/article189806.html
Fot. armystrongstories.com

_______________________________________________
[1] “Influencing the SARG in the end of 2006”, William Roebuck, Cable from the State Department, Wikileaks.
[2] « Mise à jour d’une nouvelle filière de trafic d’armes pour les jihadistes », par Valentin Vasilescu, Traduction Avic, Réseau Voltaire, 24 décembre 2015.
[3] « Le Qatar et l’Ukraine viennent de fournir des Pechora-2D à Daesh », “Jak Katar przygotowywał bombardowanie obozu Armii syryjskiej”, Andrey Fomin, Tłumaczenie Euzebiusz Budka, Oriental Review (Rosja), Sieć Voltaire, 12 grudnia 2015.
[4] “Military to Military. US intelligence sharing in the Syrian war”, Seymour M. Hersh, London Review of Books, Vol. 38, No. 1, January 7, 2016.
[5] “Czy Obama ma jeszcze jakąś politykę militarną?”, Thierry Meyssan, Tłumaczenie Andrzej Przełożył , Sieć Voltaire, 1 grudnia 2014.
[6] « Ash Carter s’entoure d’une équipe de SDB Advisors », Réseau Voltaire, 26 décembre 2014.
[7] Alternative Futures for Syria. Regional Implications and Challenges for the United States, Andrew M. Liepman, Brian Nichiporuk, Jason Killmeyer, Rand Corporation, October 22, 2014.
[8] Declassified Report on jihadists in Iraq and Syria, Defense Intelligence Agency, August 12, 2012.
[9] « Le renseignement militaire états-unien et la Syrie », par W. Patrick Lang, Centre français de recherche sur le renseignement (CF2R), Réseau Voltaire, 21 décembre 2015.
[10] “Hagel: The White House tried to destroy me”, Dan de Luce, Foreign Policy, December 18, 2015.
[11] Cursed Victory: A History of Israel and the Occupied Territories, Ahron Bregman, Penguin, 2014.
[12] My Life, Bill Clinton, Knopf Publishing Group, 2004.
[13] « Ashton Carter nomme le nouveau stratège du Pentagone », Réseau Voltaire, 17 mai 2015.

Czytany 3606 razy