piątek, 29 styczeń 2016 07:42

Longin Pastusiak: Czy źródła rzeki uchodźców wskazują rozwiązanie?

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

prof. dr hab. Longin Pastusiak

Ogromna fala uchodźców i przemieszczanie się dziesiątków milionów ludzi poszukujących schronienia jest świadectwem niestabilności współczesnego świata. W 2015 r. do Europy przybyło drogą morską prawie milion uchodźców i imigrantów. Ponad 3,5 tysiąca zginęło w morzu. Demokracje Zachodu nie zdały egzaminu ze współpracy przy wygaszaniu źródeł problemu.

Do Europy od dawna przybywali emigranci przede wszystkim w poszukiwaniu pracy, a rozwijająca się gospodarka miała zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą – tak było w przeszłości. Z kolei od ubiegłego roku mamy do czynienia z falą nie tylko imigrantów, ale przede wszystkim na niespotykaną dotąd skalę, wielomilionową liczbą uchodźców. Według danych ONZ w ubiegłym roku aż 60 milionów osób na świecie opuściło swoje miejsce zamieszkania z powodu zagrożenia życia.

W związku z napływem do Europy rekordowej od czasu II wojny światowej fali uchodźców rozgorzała dyskusja nad zagrożeniami z niej płynącymi. Natomiast sposoby zahamowania napływu uchodźców sprowadzały się głównie do budowy murów i płotów z zasiekami na granicach i wzmocnienia straży na nabrzeżach strefy Schengen. Rzeki uchodźców nie da się powstrzymać, jeżeli nie zostaną rozwiązane lub zlikwidowane jej faktyczne źródła. Niestety społeczność międzynarodowa w niedostatecznym stopniu zajmuje się wygaszaniem przyczyn masowych ruchów migracyjnych.

Do obecnego kryzysu migracyjnego doprowadziły przede wszystkim konflikty – i to nie międzynarodowe, ale wewnętrzne. Wojna domowa w Syrii spowodowała wielomilionową falę uchodźców. Niestety nie widać perspektyw wygaszania tego konfliktu, ponieważ uwikłane są w nim nie tylko sprzeczne interesy wielkich mocarstw, ale także państw bliskowschodnich. Kolejnym źródłem ofiar i ruchów migracyjnych są spory religijne na Bliskim Wschodzie. Przykładem są tu konflikty między szyitami i sunnitami, ale nawet w ramach tych samych odłamów islamu walczą między sobą umiarkowani i radykalni sunnici. Z kolei w Afryce mamy przykłady ostrych konfliktów plemiennych, które przekraczają granice państwowe.

Do nasilenia się obecnej fali uchodźców przyczyniła się również polityka państw zachodnich. Po interwencji NATO w Libii i obaleniu Muammara al-Kaddafiego nastąpiła w tym kraju totalna destabilizacja, wywołana przez wzajemnie zwalczające się frakcje. Dżihadyści Al-Kaidy rozpoczęli krwawą działalność nie tylko w Libii, ale także w obszarach Afryki na południe od granic kraju. Amerykańska oraz międzynarodowa interwencja w Afganistanie i Iraku pozostawiła po sobie chaos, destrukcję gospodarki, walki wewnętrzne i zmusiła mieszkańców do szukania bezpiecznego schronienia poza granicami, w tym także w Europie. Politycy państw, które są sprawcami tych nieszczęść, nie szczędzą słów troski z powodu obecnej fali uchodźców w Europie.

Uchodźcy i imigranci będą szukać poprawy nie tylko swojego bezpieczeństwa, ale także warunków bytowych z powodu niezadawalającej sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej w krajach słabo rozwiniętych. Bezrobocie jest wysokie, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Struktura demograficzna tych państw różni się od europejskiej. O ile Europa starzeje się, o tyle społeczeństwa państw biedniejszych są coraz młodsze. Młodzi ludzie w Azji i Afryce stanowią wysoki odsetek populacji, a zarazem grupy bezrobotnych. Nic więc dziwnego, że są najbardziej mobilni i poszukują w emigracji szans poprawy sytuacji życiowej. Państwa upadłe lub te, które są w trakcie upadłości, nie są w stanie zapewnić im stabilnych warunków życia.

Powodem emigracji są również warunki polityczne, dyskryminacja, nieprzestrzeganie praw człowieka, niestabilność polityczna oraz naruszanie fundamentalnych zasad demokracji. Spośród ludzi niezadowolonych z funkcjonowania systemu politycznego rekrutują się poszukujący azylu politycznego. Społeczność międzynarodowa też nie jest bez winy. Programy pomocowe ONZ, Unii Europejskiej i innych struktur międzynarodowych są zbyt skromne. Niektóre rządy wolą dostarczać broń, aniżeli organizować kredyty na rozwój gospodarki.

Wobec trudnej sytuacji na Wschodzie – przy braku współpracy państw zachodnich i kompleksowej, adekwatnej polityki naprawczej, nakierowanej na źródła, a nie ich konsekwencje – należy liczyć się z tym, rzeka uchodźców i imigrantów do Europy z różnym natężeniem będzie nadal płynąć.

O autorze:
Prof. dr hab. Longin Pastusiak – historyk, politolog, amerykanista, polityk, b. poseł na Sejm (1993-2001) i b. marszałek Senatu (2001-2005). Obecnie jest wykładowcą akademickim i dyrektorem Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Fot. www.sloveniatimes.com

Czytany 2961 razy