piątek, 08 styczeń 2016 07:40

J. Hawk: Polska prowokuje nuklearny impas między NATO a Rosją?

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

J. Hawk

Na początku grudnia 2015 r. rząd Polski wydał szereg oświadczeń dotyczących udziału kraju w programie NATO Nuclear Sharing (porozumienie o współdzieleniu taktycznej broni nuklearnej), który umożliwia państwom członkowskim NATO korzystanie z amerykańskich głowic nuklearnych podczas konfliktu zbrojnego, z użyciem własnych środków przenoszenia. Propozycja została złożona w związku ze zbliżającym się wycofaniem ze stanu Luftwaffe samolotów szturmowych Tornado IDS, które są jedynymi środkami przenoszenia do dyspozycji Niemiec.

Eurofigher Typhoon, który zastąpi Tornado, nie jest zdolny do przenoszenia broni nuklearnej, co stwarza problem dalszego przeznaczenia amerykańskich zapasów 200 nuklearnych bomb grawitacyjnych B61, stanowiących „niemiecki” arsenał nuklearny, wynikający z uczestnictwa w programie. Uwzględniając powyższe, zdaniem polskich oficjeli i ekspertów jest rzeczą naturalną, aby polska flota samolotów wielozadaniowych F-16 przejęła funkcję, z której zrezygnowały Niemcy. Rozmieszczenie broni nuklearnej na terytorium Polski w oczywisty sposób zmieniłoby dynamikę stosunków NATO-Rosja, i to na gorsze.

Istnieją dwie przyczyny tej raczej nadzwyczajnej i nagłej propozycji. Pierwszą jest polskie poczucie bezpieczeństwa – stale pogarszające się na przestrzeni kilku ostatnich lat. Na ten stan rzeczy składa się z kolei kilka przyczyn, w tym niekorzystny wpływ misjach w Afganistanie i Iraku dla polskiego wojska, które ogołociły jego budżet do minimum zwłaszcza wskutek wystawienia średnich rozmiarów kontyngentu w Afganistanie. Skutkiem była redukcja gotowości bojowej polskiej armii, zwłaszcza w zakresie drogich, zaawansowanych rodzajów broni, takich jak myśliwiec F-16 (których Polska ma 48 sztuk) i czołg Leopard 2A4/2A5 MBT (łącznie ponad 200 szt.). Koszty ich utrzymania sprawiają, że znaczna część konwencjonalnego arsenału Polski nie nadaje się obecnie do użytku ze względu na problemy techniczne. Ponadto jest rzeczą znamienną, że za każdym razem, kiedy polskie lotnictwo uczestniczy w misjach Baltic Air Policing, niezmiennie używa myśliwców MiG-29 zamiast F-16. Co więcej, mimo że polscy eksperci wojskowi mieli tendencję do dyskredytowania zdolności militarnych Rosji, wyżej oceniając przekształcenia w polskim wojsku niż w rosyjskim, niedawne operacje na Krymie, a zwłaszcza w Syrii, wymusiły ponowną ocenę. Z tego względu broń nuklearna stała się atrakcyjna w sensie rekompensaty za braki w zdolnościach konwencjonalnych.

Druga przyczyna jest natury politycznej. Tutaj celem jest nie tyle Rosja, co Niemcy. Obecny polski rząd eurosceptycznych konserwatywnych nacjonalistów liczy na możliwość zmniejszenia znaczenia Niemiec w NATO i UE oraz zwiększenia znaczenia Polski przez uczynienie z niej bardziej atrakcyjnego dla USA sojusznika. Aktualne polskie przywództwo jest głęboko nieufne wobec Berlina i pełne obaw wobec jego gospodarczej i politycznej potęgi w ramach UE, a także jego zdolności i chęci do prowadzenia gospodarczej współpracy z Rosją, do której Polska żywi urazę. Oczywistym jest, że Polska ma nadzieję na zarówno zmniejszenie znaczenia Niemiec, jak i wbicie klina między Rosję a Niemcy oraz resztę UE poprzez prowadzenie polityki prowokowania Rosji, zmuszając Niemcy do niewygodnego dla nich popierania swojego sojusznika w NATO i UE.

Czy Polsce uda się zostać partnerem programu NATO Nuclear Sharing?

Na chwilę obecną wydaje się to nierealne. Słabe zarówno siły konwencjonalne Polski, jak i środki przenoszenia broni nuklearnej (48 egzemplarzy F-16, z których wiele nie jest w gotowości bojowej i które musiałyby zostać zmodyfikowane w celu przenoszenia broni nuklearnej w każdej sytuacji) oznaczają, że jakikolwiek zasób nuklearny NATO musiałby być uzupełniony o znaczące zasoby konwencjonalne, w tym system obrony powietrznej i rakietowy system antybalistyczny. Obecnie Polska nie dysponuje tego typu nowoczesną bronią dalekiego zasięgu. Dla porównania, 200 bomb B-61 jest zlokalizowanych w bazie lotniczej w Büchel w zachodnich Niemczech, blisko granicy z Luksemburgiem, gdzie są stosunkowo bezpieczne na wypadek rosyjskiego ataku konwencjonalnego. Składowanie ich w Polsce automatycznie umiejscowiłoby je w bliskim zasięgu rosyjskich rakiet balistycznych Iskander i pocisków manewrujących Kalibr, nie wspominając lotnictwa taktycznego. Umiejscowienie ich w Polsce wymagałoby więc ekstensywnych i kosztownych środków ochrony wojskowej.

Być może właśnie na to liczy polski establishment. Jednakże koszty i kontrowersje związane z działaniami takiego kalibru są prawdopodobnie zbyt duże do zaakceptowania przez europejskich członków NATO, sprzeciwiających się poważnemu pogorszeniu stosunków na linii Rosja-UE.

Link do oryginału: http://southfront.org/foreign-policy-diary-poland-provokes-nato-russia-nuclear-standoff/
Przekład: Jan Leder
Fot. cursdeguvernare.ro

Czytany 3742 razy