wtorek, 07 sierpień 2012 09:11

Gracjan Cimek: Informacje, dezinformacje i rosyjski sfinks...

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

binarnykod


dr Gracjan Cimek

Informacja jest ważnym narzędziem walki o realizację interesów w stosunkach międzynarodowych, także w wymiarze geopolitycznym. Należy do podstawowych źródeł kontroli społecznej, którym można się posługiwać, karząc, nagradzając, przekonując i przekształcając świadomość zarówno własnych obywateli, jak i przeciwnika.

Kontrola zasobów informacyjnych pozwala uzyskać przewagę w walce o władzę zarówno wewnątrz państwa, jak i w polityce międzynarodowej. Sukces zależy od dostępu i zdolności do interpretowania informacji w taki sposób, by mobilizować zbiorową energię uczestników. Istotna jest również umiejętność odpowiedniego i wielokierunkowego modelowania przekazu. Biegłe posługiwanie się jawną zawartością komunikatu (fakty, dane, język) pozwala na przesyłanie ukrytych (mniej lub bardziej) implikacji normatywnych. Dla odbiorców ich treść staje się oczywistością, która nie toleruje sygnałów alternatywnych. Przepływ informacji zorganizowany jest wokół centrów kontroli potrafiących koordynować i zarządzać nowymi powiązaniami, włączającymi się do struktury [1]. Współcześnie przewaga w wojnach informacyjnych leży po stronie USA, ale tą bronią coraz intensywnej posługują się również oponenci Waszyngtonu.

Narastanie presji i otwarte wsparcie Zachodu dla grup zbrojnych walczących o obalenie prezydenta Syrii Bashara al-Asada, spowodowało aktywny sprzeciw dwóch mocarstw: Chińskiej Republiki Ludowej i Federacji Rosyjskiej. Pomimo blokad rezolucji otwierających drogę do interwencji w Syrii przez oba państwa, narasta fala agresji przeciwko władzom w Damaszku. W takiej sytuacji w trzeciej dekadzie czerwca pojawiła się informacja w irańskiej agencji informacyjnej Fars, że w lipcu Iran zamierza wziąć udział we wspólnych grach wojennych z Rosją, Chinami oraz Syrią. Wskazywano, że manewry będą miały miejsce w przeciągu miesiąca i obejmą 90.000 żołnierzy z czterech państw wraz z 400 samolotami, 1000 czołgów oraz dużą liczbą rakiet. Syria w trakcie ćwiczeń miała testować swoje systemy ochrony powietrznej oraz wybrzeża. W doniesieniu mówiło się, że Egipt wydał zezwolenie na przejście przez Kanał Sueski dla 12 okrętów Marynarki Wojennej Chiny, które w ciągu dwóch tygodni przypłyną do wybrzeża Syrii. Rosyjskie podwodne okręty atomowe, niszczyciele i lotniskowce, a także irańskie okręty bojowe przypłyną w tym samym czasie [2]. Po ujawnieniu tej informacji nie pojawiły się potwierdzenia ze strony oficjalnych władz tych czterech państw. Jednak zgodnie ze słowami wicepremiera Rogozina atak na Iran, który jest bliskim sąsiadem Rosji, leżącym na południe od Kaukazu stanowi bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa narodowego i napotka reakcje Rosji. Również chiński generał powiedział, że Chiny rozpoczną III wojnę światową, jeśli Iran zostanie zaatakowany. Pomimo, że minęło ponad półtora miesiąca, tego olbrzymiego przedsięwzięcia nie zrealizowano. Wydaje się, że dezinformacja miała na celu zasygnalizowanie państwom zachodnim, że taki wariant nie jest żadnym political-fiction.

Na chwilę wystarczyło. Teraz sytuacja ponownie się zaognia. Rosja i Chiny zawetowały już trzy rezolucje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w kwestii konfliktu syryjskiego, które ich zdaniem otwierały drogę do interwencji militarnej w Syrii. Przeciwko projektowi kolejnej rezolucji w sprawie Syrii z 2 sierpnia, opracowanemu przez Arabię Saudyjską we współpracy z szeregiem krajów zachodnich, solidarnie opowiedziała się grupa BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) reprezentująca 45% ludności świata [3]. W tym świetle obarczanie Pekinu i Moskwy winą za przemoc w Syrii i opór wobec „światowej opinii publicznej” można uznać za zwykłą manipulację informacyjną. Członkowie grupy pamiętają swoją bierność przy podejmowaniu rezolucji nr 1973 Rady Bezpieczeństwa ONZ, która de facto otworzyła drogę do interwencji w Libii. Przy jej podejmowaniu państwa BRIC wstrzymały się od głosu, co sygnalizowało brak woli otwartego przeciwstawienia się państwom zachodnim [4].

Wybuchy w ministerstwie obrony 18 lipca, w których zginął syryjski minister obrony, wraz z innymi osobistościami, a także sierpniowy wybuch w korporacji telewizyjnej przekonują, że wariant siłowy nie został zarzucony. Szczególnie wymowny jest brak potępienia tego pierwszego zamachu, noszącego znamiona terroryzmu, przez główne mocarstwa zachodnie. W takiej nasilającej się atmosferze sprzeczności interesów pod koniec lipca pojawia się kolejna informacja mająca - jak się wydaje - na razie wymiar ostrzegawczy. Według gazety „Prawda” Rosja przeniosła strategiczne pociski nuklearne na Kubę w odpowiedzi na ciągłe wysiłki Stanów Zjednoczonych zmierzające do otoczenia Rosji w Europie Wschodniej. W planach jest przywrócenie baz wojskowych także w Wietnamie i na Seszelach. Uzasadnienie tej decyzji miało paść podczas czerwcowego szczytu G-20 w Meksyku, kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin powiedział prezydentowi Stanów Zjednoczonych Barackowi Obamie, że złamano ustalenia z 2001 roku. Ówczesny przywódca amerykański, G.W. Bush zapewnił go o końcu zimnej wojny i początku nowych stosunków rosyjsko-amerykańskich. Przypieczętowaniem umowy słownej było zamknięcie przez Rosję w październiku 2001 radioelektronicznego centrum Lourdes na Kubie, a jako "daru" również bazy Kamran w Wietnamie. W zamian miało paść zapewnienie Busha, że amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej nigdy nie będą rozmieszczone w Europie Wschodniej. Skoro słowo nie zostało dotrzymane 11 maja 2012 Rosja wznowiła pracę w elektronicznym centrum Lourdes oraz umieściła na wyspie najnowsze, strategiczne pociski nuklearne "Dąb" [5]. W warunkach kodu geopolitycznego „walki z terroryzmem”, który uzasadniał hegemonię amerykańską, trudno uwierzyć, że prezydent słabej pojelcynowskiej Rosji nie złożył obu tych baz po prostu w „darze”, co pozwoliło rozniecić w jego oczach demokratę, jak głośno zaopiniował później G.W. Bush. Informacja o odbudowie rosyjskich baz wskazuje, że sytuacja się jednak zmieniła. Wszak od czasu udziału aktywistów Al-Kaidy z Al-Hasidim na czele rebelii przeciwko Libii Muammara Kaddafiego, pojęcie terroryzmu straciło swoja mocą eksplanacyjną jako określenie realnych zjawisk, a zatem legitymizacja działań USA. A może broń nuklearna na Kubie to kolejna dezinformacja w toczącej się walce?

Licznym analitykom wydawało się, że oto stoi pod znakiem zapytania funkcjonowanie ostatniej rosyjskiej bazy zagranicznej, która umieszczona jest w syryjskim Tartus, a tymczasem pojawia się wariant przywracania pozostałych baz. Rosja zapowiedziała bowiem także utworzenie na Arktyce wzdłuż Przejścia Północno-Wschodniego szeregu obiektów bazowych dla okrętów marynarki wojennej i służby granicznej [6]. Czyżby Moskwa chciała odbudować co najmniej 16 baz z czasów ZSRR? Jak bumerang powraca motyw rosyjskiego sfinksa, który według rosyjskiego pisarza Fiodora Dostojewskiego nie jest do poznania dla zachodniego rozumu; a przynajmniej nie jest przed wynalezieniem perpetuum mobile

Fot. sxc.hu

_________________________________________

1 Zob. J. Potulski, Wprowadzenie do geopolityki, Gdańsk 2010, s. 110-116.
2 http://polish.ruvr.ru/2012_06_19/78595602/
3 http://www.itar-tass.com/en/c32/486437.html
4 http://www.gazeta.ru/politics/2011/04/13_a_3583621.shtml
5 Russia to revive army bases in three oceans, http://english.pravda.ru/russia/politics/01-08-2012/121804-russia_army_base-0/
6 http://polish.ruvr.ru/2012_08_06/84165086/

Czytany 6579 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04