środa, 09 grudzień 2015 06:49

Gilbert Mercier: Czy Turcja zostanie usunięta z NATO?

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Gilbert Mercier

Zestrzelenie rosyjskiego myśliwca odrzutowego przez tureckie siły zbrojne bez wątpienia było prowokacją. Jak dotąd Rosja zachowuje powściągliwość i unika eskalacji, nie podejmując militarnych kroków odwetowych. Kroki te umożliwiłyby użycie art. 5 traktatu NATO, który przewiduje, że w przypadku napaści na jakiegokolwiek członka organizacji, wszyscy członkowie są zobowiązani do udzielenia mu pomocy. Jednakże napięcie zostało powstrzymane. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan publicznie się skarżył, że nie odpowiedziano na jego próby kontaktu z Kremlem. Fakt pozostawienia RT. Erdogana na lodzie przez Rosję nie powinien być dla niego, ani kogokolwiek innego zaskoczeniem. W pierwszym oświadczeniu po ataku na rosyjski samolot, prezydent Władimir Putin stwierdził, że Rosja otrzymała „cios w plecy” przez administrację tureckiego prezydenta.

Władimir Putin taki cios zaiste otrzymał. Przed militarnym zaangażowaniem się w Syrii ostrożny przywódca Rosji przeprowadził w Moskwie rozmowy zarówno z Recepem Tayyipem Erdoganem, jak i z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Intencje i cele Rosji zostały im obu jasno zakomunikowane. Strącając rosyjski samolot wojskowy R.T. Erdogan złamał tę umowę i oszukał W. Putina, wciągając przez to swój kraj, a potencjalnie cały świat, na bardzo niebezpieczne terytorium. Oszukiwanie i okłamywanie rosyjskiego przywódcy prawdopodobnie nie jest dobrym pomysłem. Rozpoczęty przez turecką prowokację kryzys wciąż się nie rozprzestrzenił, lecz z łatwością może stać się przepisem na III wojnę światową. Kim są gracze w tej rozgrywce i jakiego rodzaju konfrontacyjne wobec siebie geopolityczne agendy prowadzą w tej niebezpiecznie pogmatwanej sytuacji?

Sunnicka oś Turcji i państw Zatoki Perskiej

W przeciwieństwie do większości muzułmańskich krajów w regionie, Turcja była państwem świeckim. Nieszczęśliwie dla Turków i dla geopolitycznej równowagi, to się szybko zmieniło, gdy sunnicka islamistyczna partia R.T. Erdogana zdobyła władzę. Arabia Saudyjska, Katar, Emiraty i Turcja zostały wiernymi sojusznikami wspierającymi, w tym z użyciem siły, sunnicką agendę w regionie [1]. Stało się tak z błogosławieństwem i aktywną pomocą Stanów Zjednoczonych i Izraela. Zmiana reżimu w Syrii stała się głównym priorytetem agendy osi sunnickiej, przede wszystkim w celu osłabienia i izolacji szyickiego Iranu. Po odejściu Baszara al-Asada, linia zaopatrzenia z Iranu do Hezbollahu w Libanie zostałaby odcięta. Osłabienie Iranu, wspólnego regionalnego wroga, było kuszącą propozycją zarówno dla państw Zatoki, jak i Izraela.

Istnieją niezliczone dowody pozwalające stwierdzić bezpośrednie zaangażowanie Turcji i państw Zatoki w utworzenie podmiotu o wielu nazwach (ISIS, ISIL, Daesh itd.), który jest także ironicznie nazywany Państwem Islamskim. Nie jest to oczywiście ani państwo, ani nawet nic muzułmańskiego, lecz eklektyczna dżihadystowska armia najemników, w swoich początkach uzbrojona i finansowana przez oś sunnicką w celu obalenia B. al-Asada. Saudowie i Turcy myśleli, że mogą kontrolować dżihadystów, lecz 80-tysięczny zagraniczny legion, którym stał się ISIS, obecnie nie potrzebuje swych początkowych sponsorów, dysponując własnymi środkami (dzięki polom naftowym pod swoją kontrolą), imponującym arsenałem i odrębną agendą. ISIS wykroczył poza ramy scenariusza, przyjmując projekt kalifatu.

Oś Rosji i Iranu

Iran był pierwszą z czołowych regionalnych potęg, które zaangażowały się militarnie przeciw legionom najemników z ISIS. Iran zdecydował się na to, kiedy zrozumiał, że ISIS zamierza zdobyć Bagdad po tym, jak przejęło kontrolę nad Mosulem. Islamska republika objęła wojskową i logistyczną kontrolą szyickie milicje w Iraku, służąc resztkom armii irackiej doradztwem, podczas gdy Waszyngton zostawał de facto na uboczu, oczekując, że kryzys albo się zaogni, albo obejmie znów Syrię i spowoduje obalenie B. al-Asada. Niedługo potem szyickie milicje Hezbollahu wkroczyły do Syrii, aby wesprzeć armię B. al-Asada. Nie było to jednak – wraz z bombardowaniami ISIS, prowadzonymi przez kierowany przez USA tzw. sojusz przeciw dżihadystom – wystarczające, aby rzucić na kolana dobrze wyposażone, zaprawione w boju oddziały najemników. Rosja czekała na właściwy moment do wkroczenia na scenę. Stawiła się na niej po tym, jak R.T. Erdogan popełnił swój pierwszy duży geopolityczny błąd, umożliwiając przepływ części z 2,2 mln syryjskich uchodźców do Unii Europejskiej [2].

Tak jak w przypadku Krymu, wkroczenie Rosji do Syrii zaskoczyło Waszyngton. W. Putin oszacował, że tylko militarna superpotęga może przeważyć szalę przeciw ISIS. Jego ocena sytuacji w Syrii była prawidłowa. Nieuchwytne oddziały ISIS, wraz z europejską siecią ich przestępczych wspólników, przegrywając w Syrii z B. al-Asadem i Rosjanami, zdecydowały się rozciągnąć strefę działań wojennych na Europę. Organizując paryskie ataki i wysadzając rosyjski samolot pasażerski, lecący z Egiptu, ISIS wysłał światu jasny przekaz: mamy możliwość zaatakować każdy cel, w każdym miejscu, w każdym czasie. Ten ruch, zwłaszcza ataki w Paryżu 13 listopada, zmienił całkowicie globalną narrację. Stanowił przede wszystkim przebudzenie dla prezydenta Francji Françoisa Hollande’a. Szybko zawarto porozumienie między Rosją a Francją w celu ustanowienia współpracy wojskowej w Syrii.

Pęknięcia w NATO: nowa rola dla UE z inicjatywy Francji i Niemiec

Podczas gdy natychmiastową reakcją administracji F. Hollande’a była panika i zadekretowanie niepotrzebnego stanu wyjątkowego, od tego czasu Francja dokonała pewnych znaczących zmian w swojej polityce zagranicznej. F. Hollande rozpoczął dyplomatyczną misję tout azimut, aby zaradzić załamaniu komunikacyjnemu między Waszyngtonem a Moskwą [3]. W tym samym czasie, rząd Francji przekonał Niemcy, aby w kwestii Syrii wyszły z cienia i zaoferowały wojskową pomoc dla nowoutworzonego rosyjsko-francuskiego porozumienia militarnego. Ten nowy aspekt może częściowo tłumaczyć drugi błąd R.T. Erdogana – zestrzelenie rosyjskiego odrzutowca. W ramach NATO prawdopodobnie toczą się obecnie pewne interesujące rozmowy, z Francją w roli arbitra. Jak dotąd, turecka strategia zarządzania kryzysowego nie przyniosła korzyści administracji R.T. Erdogana. Konkludując, jeśli Francja i Niemcy orzekłyby ustami swoich wojskowych decydentów w NATO „jak Turcja zostaje, odchodzimy”, całkiem łatwo przewidzieć, co Waszyngton musiałby zrobić.

Gilbert Mercier jest głównym wydawcą News Junkie Post i autorem książki The Orwellian Empire.
Link do oryginału: http://www.counterpunch.org/2015/12/01/will-turkey-be-kicked-out-of-nato/
Fot. www.globalresearch.ca
Przekład: Jan Leder

________________________________
1. http://newsjunkiepost.com/2014/06/20/rise-of-isis-west-saudi-arabia-and-qatar-are-responsible-for-talibanization-of-iraq/
2. http://newsjunkiepost.com/2015/09/19/migrant-crisis-in-europe-the-west-is-collecting-on-their-misdeeds-in-iraq-libya-and-syria/
3. http://sputniknews.com/radio_red_line/20151127/1030869482/francois-hollande-french-umbrella.html

Czytany 4015 razy