piątek, 28 listopad 2014 01:00

Finian Cunningham: Europa i USA nie chcą rozwiązywać problemów globalnych

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Finian Cunningham

Prezydent Barack Obama wspólnie z przywódcami Europy próbowali przemienić szczyt G20, odbywający się niedawno w Australii, w forum do drażnienia Rosji, zamiast zająć się rozwiązywaniem bardziej uciążliwego problemu, jakim jest upadająca gospodarka światowa.

Coroczne spotkania przedstawicieli największych gospodarek światowych z samej swej definicji powinny mieć na celu rozwiązywanie problemów gospodarki globalnej. Problemy te są coraz bardziej nabrzmiałe, co pokazują rekordowe wskaźniki ubóstwa w Ameryce Północnej i Europie. Aktualne dane z Unii Europejskiej wskazują na najwyższy jak do tej pory poziom biedy w regionie, która dotyka ok. 122 mln ludzi, czyli w przybliżeniu jednego na czterech mieszkańców. Podobne pogorszenie warunków bytowych dotyka Stany Zjednoczone, gdzie proces zdrowienia gospodarki jest anemiczny, pomimo że oficjalne rządowe statystyki wskazują na spadek bezrobocia. Jak to zauważa amerykański komentator Paul Craig Roberts oficjalne dane liczbowe o bezrobotnych w USA są pozbawione znaczenia ponieważ miliony długotrwale bezrobotnych nie figurują w rejestrze.

Na całym świecie perspektywy gospodarcze wyglądają ponuro, nawet według najnowszych szacunków prozachodniego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W takiej sytuacji wydawałoby się, że najważniejszymi punktami w porządku obrad szczytu G20 powinny być sposoby w jaki rządy koordynują wysiłki naprawcze mające: przywrócić ludzi do pracy, ożywić gospodarkę dużymi inwestycjami publicznymi, wzmocnić opiekę społeczną by załagodzić rosnące ubóstwo oraz przywrócić równowagę pomiędzy kapitałem a pracą.
Nie.
Zamiast tego Barack Obama i przywódcy europejscy poszukiwali sposobu, aby przekierować uwagę ze spraw ekonomicznych w stronę „bezpieczeństwa", a w szczególności zwiększenia presji międzynarodowej na Rosję z powodu kryzysu na Ukrainie. Amerykański prezydent powiedział delegatom w Brisbane, że USA przewodzi światu w walce przeciwko sieci terrorystycznej Państwa Islamskiego, w walce przeciwko wirusowi Ebola (choroby dotykającej małej części światowej populacji), a także „w sprzeciwie wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie". B. Obama stwierdził, że Rosja stanowi „zagrożenie dla świata" i tendencyjnie powtarzał nieuzasadnione twierdzenie, że Rosja jest odpowiedzialna za zestrzelenie malezyjskiego cywilnego samolotu pasażerskiego w lipcu na Ukrainie, skutkujące 298 ofiarami śmiertelnymi.

Trop B. Obamy „winić Rosję" został poparty przez prezydenta Rady Europy Hermanna Van Rompuy'a, który również przebywał na szczycie G20. H. Van Rompuy – niewybrany biurokrata i najlepiej opłacany polityk na świecie, z pensją wynoszącą ponad 500 tys. dolarów – powiedział, że zagraniczni ministrowie UE spotkają się w nadchodzących dniach, by nałożyć więcej sankcji ekonomicznych na Rosję.

Rosja musi zatrzymać napływ broni i wojsk ze swojego terytorium na Ukrainę a także musi wycofać oddziały już tam stacjonujące – powiedział były belgijski premier bez podania jakiegokolwiek dowodu wspierającego tę oburzającą opinię.

Bez wątpienia trzy poprzednie rundy sankcji unijnych wobec Moskwy były spowodowane całkowicie bezpodstawnymi oskarżeniami, jak na przykład domniemanym zestrzeleniem malezyjskiego samolotu pasażerskiego, nieustannie na podstawie upolitycznionych insynuacji pozbawionych jakichkolwiek faktów.

Rosja konsekwentnie odrzuca twierdzenie, jakoby była zaangażowana w konflikt na wschodniej Ukrainie. Twierdzi, że nie dostarcza broni ani wojsk oraz nieustannie domaga się przedstawienia dowodów, które jak do tej pory nie zostały dostarczone przez oskarżycieli, rzucających coraz więcej bezpodstawnych pomówień. Delegaci rosyjscy na konferencji G20 określili ostatnie zarzuty Zachodu, jakoby Rosja rozlokowała konwoje wojskowe na wschodniej Ukrainie jako bezpodstawne „historie grozy", które nie są podparte wiarygodnymi dowodami. Moskwa słusznie wskazuje na to, że konflikt na wschodniej Ukrainie rozpoczął się od nielegalnej pomocy Waszyngtonu i jego sojuszników w obaleniu wybranego rządu, w lutym zeszłego roku, oraz od wprowadzenia wrogiego reżimu w Kijowie, który przeprowadził zbrodniczy atak na rosyjskojęzyczną populację na wschodzie kraju tylko dlatego, że tamtejsi ludzie odmówili uznania przewrotu mającego poparcie zachodu.

Informacje satelitarne, radarowe i komunikatów kontroli ruchu lotniczego, które dostarczyła Rosja, wyraźnie wskazują na udział sił prozachodniego „reżimu” w zestrzeleniu malezyjskiego samolotu. Rosyjski Kanał Pierwszy opublikował zdjęcia satelitarne pokazujące, że samolotowi w podejrzanych okolicznościach towarzyszył myśliwiec. Ustalenia te potwierdzają wcześniejsze opinie, że samolot pasażerski został zestrzelony przez myśliwiec dowodzony przez Kijów a nie trafiony przez rakietę przeciwlotniczą pod kontrolą prorosyjskich sił samoobrony w Doniecku jak nieustannie utrzymywały i nadal utrzymują zachodnie rządy jak chociażby Obama na szczycie G20.

Ekspansja NATO jako instrumentu amerykańskiej globalnej hegemonii w postzimnowojennym świecie, okrążenie i próba osłabienia Rosji jako światowego konkurenta gospodarczego, próba stłamszenia wielobiegunowego świata, zagrażającego amerykańskiej władzy i coraz słabszej supremacji dolara – to wszystko jest częścią tego programu. Jak na ironię desperackie przywiązanie do słabnącej amerykańskiej hegemonii, wspierane przez europejskich „wasali”, będzie wpędzać światową gospodarkę w jeszcze głębszy marazm i ubóstwo.

Prawdą jest, że Waszyngton i jego europejscy sprzymierzeńcy nie mają realnej alternatywy wskrzeszenia własnej a także światowej gospodarki. Ich neoliberalna kapitalistyczna polityka ślepego zaułka, polegająca na wzbogacaniu finansowej oligarchii, uderza w obywateli nieustannym niedostatkiem i jest głównym powodem, dla którego gospodarka światowa jest  w stanie nieodwracalnego upadku.

Tymczasem Rosja ze swoimi nowymi ambitnymi handlowymi i finansowymi partnerstwami z euroazjatyckimi partnerami, zwłaszcza z Chinami i innymi państwami BRICS, dostarcza możliwych dróg wyjścia z globalnej stagnacji. Ten nowy kierunek geostrategiczny zapewnia również bezpieczniejszy i oparty na prawie porządek międzynarodowy.

To wyjaśnia dlaczego B. Obama i europejski establishment robili wszystko by odwrócić uwagę szczytu G20 od ekonomii i zrzucić na Rosję winę za chaos jaki stworzyli. Zachodnie rządy są pozbawione nowych idei mogących rozwiązać gospodarcze problemy świata. Jak może być inaczej kiedy to właśnie ich ideologia gospodarcza przyniosła kryzys trapiący ludzkość w XXI wieku?

Prawdziwym zagrożeniem dla świata jest ekonomiczny krach i bieda. Nie dysponując żadnymi rozwiązaniami a nawet zaostrzając te problemy, USA i przywódcy europejscy ukrywają się za fałszywym programem spraw drugiego rzędu, takich jak bezpieczeństwo a w szczególności rzekoma "rosyjska agresja".

Fot. www.presstv.ir


Czytany 4715 razy Ostatnio zmieniany piątek, 28 listopad 2014 06:17