czwartek, 08 październik 2015 07:33

Antoni Napieralski: Putina w Syrii ratowanie (swojego) państwa

Oceń ten artykuł
(24 głosów)

Antoni Napieralski

Co się dzieje w Syrii? Jakie cele stawia sobie tam Rosja i jakimi metodami próbuje je osiągnąć? Wraz z dynamicznym rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie i lawinowo rosnącą liczbą rosyjskich oświadczeń, deklaracji i stanowisk coraz trudniej jest dostrzec prawdziwe intencje Władimira Putina.

Syryjska ropa

Strategicznym celem Kremla jest uratowanie poważnie nadwyrężonej gospodarki rosyjskiej przed ostateczną zapaścią. Systematycznie obniżająca się cena ropy jest kamieniem u szyi państwa, którego budżet w znacznym stopniu uzależniony jest od eksportu czarnego złota, a który dodatkowo cierpi wskutek poukraińskich sankcji. Rosja musi mieć pewność, że dalsze spadki cen ropy zostaną skutecznie powstrzymane.

Przede wszystkim, w toku nalotów na terenie, Syrii zbombardowana zostanie infrastruktura służąca do eksportu ropy przez Islamskie Państwo (IS). Dotychczas muzułmańscy radykałowie sprzedawali surowiec po „(…) nieprzyzwoicie niskich cenach”, jak to w jednym ze swoich publicznych wystąpień ujął Władimir Putin. Pozbawiając dżihadystów rurociągów i przepompowni Rosja uczyni pierwszy krok w kierunku stabilizacji, a w przyszłości może i wzrostu cen ropy naftowej.

Co więcej, angażując się zbrojnie w syryjską wojnę domową W. Putin zasiada do partii szachów z mającą wpływ na wielkość światowego wydobycia ropy Arabią Saudyjską. Choć oficjalnie Saudowie, jako członkowie amerykańskiej koalicji, zwalczają Islamskie Państwo, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Niektórzy spośród obywateli Arabii Saudyjskiej udzielają wsparcia IS na własną rękę, w formie finansowej lub osobistego uczestnictwa w walkach. Motorem ich działań jest ekstremizm religijny – przeciwnikami IS są wszyscy, poza sunnickimi fundamentalistami. Wsparcie udzielane przez Rosję alawickiemu reżimowi Asadów, czy szyickiemu Iranowi, stawia Kreml po drugiej stronie religijnej barykady. Niepośledni udział Arabii Saudyjskiej w światowym wydobyciu ropy naftowej zapewnia jej wpływ na ceny tego surowca na światowych rynkach. Rosyjscy żołnierze w Syrii, wspierani przez oddziały irańskie i jednostki Hezbollahu, stanowią realną groźbę dla protegowanych Arabii Saudyjskiej. Możliwość użycia siły będzie istotnym argumentem w negocjacjach z Saudami w kwestii zmniejszenia wydobycia ropy, lub chociaż zaprzestania jego zwiększania.

Sankcje

Drugim czynnikiem ciągnącym rosyjską gospodarkę na dno są wspomniane już sankcje ekonomiczne. Wprowadzone jako odpowiedź Zachodu na agresję na Ukrainę, wraz z upływem czasu stają się coraz bardziej dotkliwe. Aby umożliwić ich ograniczenie, a być może nawet zniesienie, należy zmienić sposób postrzegania Rosji i jej prezydenta przez świat zachodni. Bez wyjścia z międzynarodowej izolacji i rozmrożenia kontaktów dyplomatycznych, nie może być mowy o cofnięciu sankcji.

Pojawienie się w Syrii „Putina-wybawiciela” zmienia całkowicie jego wizerunek w oczach Europy i Stanów Zjednoczonych. Z agresora, który zagarnął Krym i sprowokował krwawy konflikt na Ukrainie, przepoczwarza się w szeryfa, który być może nie zawsze gra czysto, ale na pewno jest w stanie zaprowadzić w Syrii porządek. Porównując sytuację na Ukrainie, gdzie co prawda nadal giną ludzie, ale nie ma zagrożenia destabilizacji całego regionu, eksodusu uchodźców i inwazji wyszkolonych tam terrorystów na Zachód, z sytuacją w Syrii, oczywistym staje się, zakończenie którego konfliktu będzie dla Ameryki i Europy priorytetem. Wojna na Ukrainie nie tworzy bezpośredniego zagrożenia terrorystycznego dla Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Wojna w Syrii już tak.

Barack Obama i zachodnioeuropejscy liderzy chcą postępować racjonalnie. Ważąc dwa konflikty, wybierają ten, który należy jak najszybciej zakończyć. Skoro Amerykanie sami sobie z tym nie poradzili, to pora dać szansę W. Putinowi. Rozumowanie to opiera się jednak na fałszywym założeniu, że celem Rosji jest zakończenie wojny domowej i stabilizacja sytuacji politycznej w Syrii.

Niekończący się konflikt

Gdyby porównać korzyści, jakie Rosja odniesie z Syrii upadłej i z Syrii stabilnej, widać wyraźnie, że Kremlowi bardziej opłaca się podtrzymywanie chaosu w ojczyźnie Baszara al-Asada. Tak długo, jak wojna domowa w Syrii trwa, Kreml tylko zyskuje. Jego wpływy w regionie znacząco rosną dzięki nieskrępowanej aktywności militarnej. Rosjanie mają możliwość robienia tego, w czym są najlepsi, czyli boksowania powyżej swojej wagi – angażując obiektywnie skromne zasoby, przyprawiają światowe mocarstwa o ból głowy.

Pogłębiający się kryzys uchodźczy ułatwia realizację innego strategicznego celu rosyjskiego przywódcy, jakim jest rozbicie jedności Unii Europejskiej. Dotychczas mechanizm ten działa doskonale, opór Europy Środkowej wobec wspólnej polityki imigracyjnej stawia Czechy, Słowację i Węgry w jawnym konflikcie z tzw. starą Unią. Skłóconą wspólnotę łatwiej jest rozgrywać przeciwko sobie, a outsiderami łatwiej jest manipulować.

Równie istotną korzyścią jest opuszczenie terenu Federacji Rosyjskiej przez najbardziej radykalnych bojowników z północnego Kaukazu. Wojna z niewiernymi kusi setki młodych ludzi, którym blisko do muzułmańskiego fundamentalizmu. Jak donosił niedawno portal politico.eu [1], państwo rosyjskie umożliwiło ekstremistom, podejrzanym o działalność terrorystyczną, na sprawne opuszczenie Rosji i dotarcie do Syrii. FSB przygotowało dla nich odpowiednie dokumenty i opracowało trasy przerzutowe przez Kaukaz i Turcję na tereny ogarnięte walkami.

W momencie zakończenia syryjskiej wojny domowej pozycja Rosji ulegnie pogorszeniu. B. al-Asad prawdopodobnie sam zacznie eksportować ropę naftową. Niemożliwe stanie się stosowanie środków militarnych na taką, jak obecnie skalę. I co chyba najniebezpieczniejsze dla Kremla – północno-kaukascy bojownicy obecni dziś w szeregach IS, powrócą wówczas do Rosji.

Widać wyraźnie, że Zachód jest w błędzie sądząc, iż z W. Putinem należy się dogadać, bo jego celem jest stabilizacja Bliskiego Wschodu. Rosja nie zdejmie odpowiedzialności za region, a w szczególności za Syrię, z amerykańskich barków. Będzie jedynie jątrzyć i podtrzymywać tlący się konflikt, który przynosi jej więcej korzyści niż komukolwiek innemu. Uchodźcy będą nadal płynąć do Europy, a zagrożenie terrorystyczne wcale się nie obniży.

Domysły

We wspomnianym już artykule Eerika-Niiles Krossa i Molly K. McKew, opublikowanym przez politico.eu, znaleźć można niezwykle ciekawą informację. Północnokaukascy ekstremiści, którzy z pomocą FSB opuścili terytorium Rosji i dotarli do Syrii, odegrali niepoślednią rolę w powstaniu Islamskiego Państwa w obecnym kształcie. Jak twierdzą autorzy tekstu, ich znaczenie było tak duże, że negocjacje nt. połączenia grup terrorystycznych w Syrii i Iraku celem powołania do życia IS, prowadzone były po rosyjsku. Czy FSB posiada zatem wpływy w tej organizacji?

Fot. rusvesna.su

Materiały:
http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2015-09-30/rosyjska-gra-w-syrii
http://wyborcza.pl/1,75248,18936367,putin-zwrocil-sie-do-rady-federacji-z-prosba-o-pozwolenie-na.html
http://www.politico.eu/article/the-dangerous-link-between-syria-and-ukraine/
____________________________________________
1. Eerik-Niile Kross, Molly K. McKew , The dangerous link between Syria and Ukraine, <http://www.politico.eu/article/the-dangerous-link-between-syria-and-ukraine/>

Czytany 4142 razy