×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

czwartek, 29 styczeń 2015 06:17

Kosowska gra o tron

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Info ECAG

Kosowo nie słynie z politycznej stabilności, a od kilku dni jego stolica znowu stała się widownią krwawych zajść. Choć wielotysięczne manifestacje w Prisztinie, brutalnie tłumione przez policję (z udziałem polskiego kontyngentu sił bezpieczeństwa) odbywają się zarówno pod hasłami ekonomicznymi, jak i etnicznymi – to obserwatorzy są zgodni, że chodzi po prostu o wewnętrzną rozgrywkę o władzę między głównymi albańskimi ugrupowaniami.

Za destabilizację Kosowa odpowiada po raz kolejny już w ciągu ostatnich ośmiu lat ugrupowanie Vetëvendosje („Samostanowienie”), opowiadające się za usunięciem pozostałości międzynarodowej kontroli nad samozwańczą niegdyś republiką, a także za „unarodowieniem środków produkcji” – w tym także przez ostateczne pozbawienie Kosowskiej Agencji Własności (instytucji o ciągłości z czasów serbskich) uprawnień w zakresie zarządu nad majątkiem publicznym, w tym zwłaszcza kopalniami. Podburzono więc górników z kombinatu Trepča, który został wyłączony spod działania kosowskiej ustawy o przedsiębiorstwach i nie został skierowany do nacjonalizacji, obiecywanej jeszcze miesiąc temu przez nowego premiera Isa Mustafę. Na ulice wyszło kilkanaście tysięcy zwolenników „Samostanowienia” popierając strajk ok. 400 górników, protestujących przeciw restrukturyzacji zakładów i spodziewanemu zamknięciu części kopalń. Zaatakowano gmachy publiczne, w ciągu dwóch dni ok. 170 osób (w tym 60 policjantów) zostało rannych – a na konflikt socjalny nałożyły się tradycyjne spory albańsko-serbskie.

Grupa Albańczyków uniemożliwiła serbskim pielgrzymom udział w uroczystościach prawosławnego Bożego Narodzenia w monasterze w Djakovicy. Przedstawiciel serbskiej mniejszości w rządzie republiki, Aleksander Jablanowicz określił atakujących jako „dzikusów”, co zostało wykorzystane do postawienia mu zarzutu „zaprzeczania zbrodniom serbskim” no i rzecz jasna „obrazy narodu albańskiego”. Minister przeprosił, ale „Samostanowienie” zażądało jego dymisji, włączając ten postulat do haseł protestujących. Premier I. Mustafa, lider Demokratycznej Ligi Kosowa oskarżył opozycję o chęć obalenia rządu, co potwierdził wprost w jednym z wystąpień podczas protestów Fatmir Limaj z nacjonalistycznej Inicjatywy dla Kosowa. Sytuacji nie poprawiło rozdmuchane przez „Samostanowienie” półgodzinne (sic!) zatrzymanie mera Prisztiny, Albina Kurtiego.

Konfrontacja będzie więc kontynuowana, na środowym (28.01.15) posiedzeniu rząd nazwał bowiem manifestacje „atakiem na praworządność, atakiem na najwyższe wartości demokratyczne i na niezależność instytucji publicznych” i wyraził pełne poparcie dla działań organów bezpieczeństwa. Oświadczenie premiera I. Mustafy zakreśliło m.in. granice wolności mediów i odwołało się do wcześniejszych, negatywnych doświadczeń Kosowa z nadużywaniem prawa do wyrażania społecznego niezadowolenia. Szef rządu zapewnił, że wszelkie sporne kwestie podnoszone przez opozycję i manifestantów – są możliwe do rozwiązania na gruncie obowiązującego prawa, ale pełnym jego poszanowaniu przede wszystkim przez organizatorów protestów i strajkujących.

Kosowo czeka więc kolejna próba sił, a obserwatorzy nie mają złudzeń. „To pretekst do obalenia rządu” – uważa Jacek Gallant, lubelski dziennikarz mieszkający w Prisztinie. Sytuacja może się pogorszyć bardzo gwałtownie także ze względu na brak profesjonalizmu miejscowych sił porządkowych, a udział w akcjach funkcjonariuszy EULEX-u (Misji Praworządności UE) również nie wydaje się być stabilizującym rozwiązaniem – skoro żądania „Samostanowienia” skierowane są również przeciw międzynarodowej obecności w Kosowie. Budynki EULEX-u już zostały obrzucone kamieniami podczas jednego z protestów, a cudzoziemcy zaczynają być dla opozycji wrogiem na równi z rządem – i Serbami.

Co ciekawe, zachodnie, a zwłaszcza amerykańskie media, relacjonując zajścia w Prisztinie, skupiają się wyłącznie na etnicznym charakterze zajść, winą obciążając... miejscowych Serbów i ich odmowę „przyznania się do zbrodni wojennych na Albańczykach”. Wątek ekonomiczny, w tym sporną również w relacjach z UE kwestię nacjonalizacji majątku – zupełnie się w tych enuncjacjach pomija... Tymczasem nakładanie się problematyki socjalnej z narodową staje się coraz bardziej typowe zarówno dla Kosowa, jak i innych punktów zapalnych w Europie Środkowo- i Południowo-Wschodniej. Dopiero to daje pełen obraz nowego „kotła bałkańskiego”, od którego już raz przecież, 100 lat temu, rozpoczął się światowy pożar.

(karo)

Czytany 6605 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 31 październik 2017 08:49