poniedziałek, 11 luty 2013 08:08

Tomasz Skowronek: Ekwador-USA - współpraca mimo napięć

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

ecu_usageopolityka  Tomasz Skowronek

Stosunki między Ekwadorem a Stanami Zjednoczonymi, były w ostatnim okresie dość napięte, jednak mimo napięć, oba kraje nadal współpracują ze sobą w kluczowych obszarach. Także relacje handlowe między krajami pozostają bliskie.

Ponad 100 firm amerykańskich prowadzi interesy w Ekwadorze, prawie 400 tys. Ekwadorczyków mieszka w USA, a około 24 tys. obywateli amerykańskich co roku odwiedza ten andyjski kraj. Waszyngton od zawsze interesował się tym małym państwem, które posiada znaczne złoża ropy, złota czy srebra. Ekwador przetrwał rządy wielu dyktatorów i prawicowych oligarchii, manipulowanych przez Biały Dom. Państwo to stanowiło przykład typowej republiki bananowej, gdzie wielkie korporacje do społu z Amerykanami posiadali wielkie wpływy. Po 1978 r., czyli po upadku wojskowej dyktatury (członkowie armii nadal kontrolowali najważniejsze gałęzie gospodarki kraju), stosunki między państwami nie zmieniły się. Co prawda pierwszy demokratyczny prezydent Jaime Roldós chciał prowadzić bardziej niezależną politykę i zmniejszyć wpływy Stanów Zjednoczonych i korporacji, jednak zginął w wypadku lotniczym – w samolocie wybuchła bomba. Następne rządy centroprawicowe a także centrolewicowe ulegały wpływom zarówno zagranicznych holdingów, jak i Ameryce. Wszystko zmieniło się w 2007 roku, kiedy to do władzy doszedł Rafael Correa, jeden z liderów lewicującej fali w Ameryce Południowej. To za rządów tego polityka nastąpił gwałtowny zwrot w relacjach Quito z Waszyngtonem.

Spory polityczne i gospodarcze między Ekwadorem a USA w ostatnich latach były dość częste. Lewicowy prezydent już na swoim przemówieniu inauguracyjnym 15 stycznia 2007 roku, stwierdził, że część długu zagranicznego Ekwadoru jest "bezprawna", ponieważ została zaciągnięta przez reżim wojskowy. Rok później ogłosił on zawieszenie spłacania zagranicznego zadłużenia. W 2009 roku wydalono dwóch amerykańskich dyplomatów. Tego samego roku R. Correa nie przedłużył Stanom Zjednoczonymi dzierżawy bazy lotniczej w ekwadorskim mieście Manta. Przywódca Ekwadoru stwierdził, że chętnie udzieli dalszego pozwolenia na funkcjonowanie bazy Amerykanom pod warunkiem, że pozwolą ekwadorskim wojskom założyć własną bazę w Miami. Do napięć doszło także w 2012 r., kiedy to rząd w Quito przyznał azyl polityczny Julianowi Assange'owi, założycielowi demaskatorskiego portalu Wikileaks. Do tego doszły napięcia z amerykańskimi korporacjami, zwłaszcza z naftowym gigantem Chevronem (ekwadorski sąd zasądził w lutym 2011 roku 8,6 mld USD odszkodowania za wyrządzone szkody naturalne), co podsyciło napięcia między krajami.

Dodatkowo Ekwador, pod przewodnictwem lewicowych władz, rozszerzył swoje stosunki z Chińską Republiką Ludową. Jak podaje „China Daily”, między krajami, szybko wzmacniają się powiązania handlowe. Dwustronne obroty handlowe wzrosły, do ​​prawie 2,4 mld USD w 2008 r. Jak zauważa chiński dziennik, jest to o 400 razy więcej niż w roku 1980 r., kiedy to nawiązano stosunki dyplomatyczne między krajami. Pekin bardzo chętnie udziela pożyczek Quito. Tylko w 2010 roku Ekwador otrzymał 2,9 mln USD kredytu, rozłożonego na 10 lat. Chińskie firmy takie, jak Sinochem, COFCO Corporation, China National Service Corporation czy China Chengtong Holdings Group, inwestują w ekwadorską infrastrukturę, energetykę i komunikację. Oprócz tego Sinohydro, jedna z największych na świecie firm budowlanych i jedna z „twarzy ekspansji Chin na świecie” sfinansowała elektrownię wodną Coca-Codo-Sinclair. Hydroelektrownia ma zaspokoić 75% potrzeb energetycznych Ekwadoru, dostarczając rocznie 8,8 mld kW i ma być największą elektrownią wodną w Ameryce Południowej. Projekt obejmuje również budowę zapory na rzece Coca, budynki elektrowni i podziemny tunel o długości 24 km. Całkowite koszty projektu szacowane są na ponad 2 mld USD i w aż 85% finansowane są przez Pekin. Zakończenie inwestycji przewidziano na 2015 rok. W takim o to sposobem Państwo Środka staje się strategicznym partnerem dla Ekwadorczyków.

Poza Chinami, jednym z problemów komplikujących relacje między Ekwadorem a Stanami Zjednoczonymi są dość bliskie związki andyjskiego państwa z Wenezuelą, Kubą oraz z Iranem, czyli z krajami, które nie są przychylne nastawione do Wuja Sama. W 2009 r. Teheran dostarczył Ekwadorowi 40 mln USD kredytu, aby pomóc sfinansować budowę dwóch elektrowni. Ponadto Quito, podobnie jak i wiele innych latynoamerykańskich państw, popiera realizację irańskiego programu jądrowego i kwestionuje sankcje gospodarcze nałożone na Irańczyków. W 2010 roku Ekwador został wpisany na czarną listę Financial Action Task Forc (organizacja która zwalcza pranie brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu). Według prezydenta Rafaela Correi, stało się tak, gdyż jego kraj utrzymuje bliskie stosunki z Iranem.

Pomimo tych wszystkich zgrzytów pomiędzy Waszyngtonem a Quito, USA nadal pozostają najważniejszym partnerem handlowym tego małego andyjskiego państwa. Tylko w 2011 roku, 45% eksportu Ekwadoru wyjechało do Ameryki. Do tego Biały Dom jest największym importerem ekwadorskiej ropy. Ekwadorczycy są związani umową handlową ze Stanami Zjednoczonymi Andean Trade Promotion and Drug Eradication Act (umowa ta dotyczy także trzech innych andyjskich państw – Peru, Kolumbii oraz Boliwii). Dzięki tej umowie wiele produktów ekwadorskich ma bezcłowy wstęp na rynek amerykański. W zamian za to władze w Quito współpracują z Waszygtonem w walce z produkcją i przemytem narkotyków.

Ekwador zajmuje ważne miejsce w antynarkotykowej strategii Stanów Zjednoczonych, która jest główną kwestią polityki zagranicznej Białego Domu w strefie andyjskiej. Ekwador jest bowiem krajem tranzytowym dla przemytu środków odurzających, ze względu na jego geograficzną bliskość do Kolumbii, czyli do kraju, który jest największym producentem kokainy w regionie. Co prawda współpraca antynarkotykowa między państwami spadła od czasu zamknięcia bazy Manta i innych napięć, które miały miejsca w ostatnich latach. Nie mniej jednak ekwadorska policja, jak i wojsko, nadal współpracują z Waszyngtonem w walce z narkohandlem. Obie strony razem wzmacniały bezpieczeństwo wzdłuż północnej granicy.

Jeżeli stosunki między Ekwadorem a Stanami Zjednoczonymi będą nadal pogarszać się, istnieje ryzyko że współpraca miedzy państwami w kwestii narkotykowej, jak i relacje handlowe, mogą zostać zagrożone. Jednak całkowite załamanie w stosunkach dwustronnych jest mało prawdopodobne. Po pierwsze Ekwador, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, jest uzależniony od USA. Amerykanie natomiast chcą utrzymać współpracę z andyjskim krajem w walce z narkotykami. Oznacza to że zarówno Ekwadorczycy, jak i Amerykanie we współdziałaniu odnoszą korzyści. W ich interesie jest dojście do przynajmniej minimalnego porozumienia.

Czytany 7104 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04