poniedziałek, 26 styczeń 2015 06:30

Stanisław Tarasow: Rosja i Turcja izolują geopolitycznie Ukrainę. Kto następny?

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

dr Stanisław Tarasow

Po tym, jak prezes Gazpromu Aleksiej Miller ogłosił że Rosja odmawia tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, jednocześnie wzywając Unię Europejską do intensyfikacji prac nad stworzeniem infrastruktury dla „tureckiego gazociągu”, gwałtownie zareagowały Ankara i Kijów. Turcja, pretendująca do roli największego bliskowschodniego węzła energetycznego, taktycznie obecnie próbuje porzucić wspólny z Rosją front przeciwko UE.

Oprócz South Stream, Ankara jest zainteresowana zwiększeniem dostaw nośników energii różnymi drogami, m.in. transanatolijskim rurociągiem (TANAP) z Azerbejdżanu. Jak stwierdził w Brukseli premier Turcji Ahmet Davutoğlu „Turcja nie jest przeciwna temu, aby tranzyt rosyjskiego gazu do państw europejskich był kontynuowany przez Ukrainę”. Jednak skłonność do podejmowania praktycznych działań i przyjmowania rozwiązań w polityce, wychodząc z tego, czym ona jest naprawdę, zawsze tworzy antytezę, którą powinno się rozszyfrować lub wyjaśnić.

Według amerykańskiego „Christian Science Monitor”: „Ankara perfekcyjnie zdaje sobie sprawę z następstw genialnej strategii Putina, w postaci zmiany kierunku South Stream w stronę Turcji” jako, że transport gazu oraz system jego rozprowadzaniu na Ukrainie, to ostatni bastion obrony ukraińskiej oligarchii, która utrzymuje go przy pomocy kontrolowanego przez siebie aparatu władzy. To nie wszystko... Stany Zjednoczone teoretycznie rozpatrywały możliwość ukraińsko-tureckiego sojuszu, który wpisałby się w szeroką geopolityczną oś, włączając w nią Estonię i Azerbejdżan. Oczywiście jej „słabym ogniwem” byłaby Turcja jako, że zmobilizować ją do nowej gałęzi aktywnej polityki na poradzieckim terytorium mogłaby tylko interwencja UE lub określenie realnych geopolitycznych zysków na Bliskim Wschodzie. Turcja jednak nic nie otrzymała. Według oceny wielu europejskich ekspertów, w planie tym odzwierciedlał się zamiar polskiego dyktatora Józefa Piłsudzkiego, który jeszcze przed II wojną światową wymyślił koncepcję stworzenia federacji wschodnioeuropejskich państw pod egidą Polski. Polska, Ukraina i Azerbejdżan miały się stać „głównymi biegunami” nowego sojuszu.

Azerbejdżan na kierunku kaspijskim, wychodząc na Gruzję i Iran, miałby podtrzymać plecy sojuszu w skali całych basenów Morza Kaspijskiego oraz Morza Czarnego. Przy pomyślnym rozwoju zdarzeń Azerbejdżan otrzymałby szansę nie tylko pozbycia się Rosji z Zakaukazia, ale też rozwiązania konfliktu w Górskim Karabachu, z korzyścią dla siebie. Póki co jednak, Turcja jako peryferie, a Ukraina tworząca centrum takiego sojuszu, stają się, przy bezpośrednim współudziale USA, polami bitwy geopolitycznej.

W rezultacie tzw. „arabskiej wiosny” i następującego po niej kryzysu w Syrii, Turcja otrzymała u swoich granic (w północnym Iraku i w północnej Syrii) de facto funkcjonujące autonomie kurdyjskie, co pobudza do działań Ludową Partię Kurdystanu (RPK) w południowowschodnich wilajetach (jednostki najwyższego stopnia podziału administracyjnego m.in. w Turcji – przyp. tłum.). Co się tyczy Państwa Islamskiego, to obecnie właśnie ono występuje w roli głównego rozgrywającego po destabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie. Na Ukrainie zaś miał miejsce przewrót rządowy, w rezultacie którego doszło do nie tylko przywrócenia Krymu Rosji, ale także wybuchu wojny Kijowa z Donieckiem i Ługańskiem. Jak podkreśla turecka „Milli Gazete” – USA mogą uzyskać „swój własny Krym”, w postaci państwa Kurdów, które posłużyłoby Waszyngtonowi do budowy idealnego systemu zarządzania Bliskim Wschodem.

Turcja, znajdując się w ramach tego konwencjonalnego schematu geopolitycznego, traci swoją zwykłą rolę na Morzu Czarnym, Zakaukaziu i w południowowschodniej Europie. Kiedy UE wystąpiła z pomysłem podtrzymania azerbejdżańskiego projektu TANAP, alternatywnego South Steam, Turcy nie zrozumieli, po czyjej stronie gra Baku, które deklarowało stworzenie wspólnej infrastruktury energetycznej. Ankara uświadomiła jednak sobie, że jeśli nośniki energii z Baku nie będą stanowiły większości w ich projekcie budowy regionalnego węzła energetycznego, a główny rurociąg zostanie pociągnięty z Rosji, to sytuacja na Ukrainie, a w ślad za nią w Azerbejdżanie, obróci się w farsę.

Właśnie te czynniki stymulowały Ankarę i Moskwę do wspólnych działań w tym kierunku, tak jak wtedy, gdy tzw. „geopolityczny sojusz Turcji i Ukrainy”, skomponowany przez Zachód, przypominał związek „ślepego z kulawym”. Parafrazując słowa byłego premiera Francji Edouarda Balladura, zauważmy, że następuje moment, kiedy „historia na Bliskim Wschodzie kształtuje się bez Zachodu i być może już wkrótce będzie działać przeciw niemu”. To dlatego dziennik „Today's Zaman” pisze, że „energetyczny sojusz z Rosją nieoczekiwanie ostro zmienia kierunki zewnętrznej polityki Turcji wobec Zachodu”.

Co do Ukrainy, to występując w Instytucie Europy przy Uniwersytecie w Zurychu, prezydent Petro Poroszenko ogłosił, że „za dwa lata Ukraina obejdzie się bez rosyjskiego gazu”. Według jego słów „już uruchomiono rewers gazu z innych krajów UE, europejscy i amerykańscy inwestorzy są zaproszeni do procesu modernizacji systemu transportu gazu, a także podjęto kroki dla jak największej efektywności”. Ukraina planuje też otrzymać gaz ziemny w postaci ciekłej z USA. Jednak Turcja nie zamierza przepuszczać statków z tym surowcem przez cieśninę Bosfor. Latem 2014 r. minister energetyki Turcji Taner Yıldız wypowiedział się w wywiadzie dla Bloomberga przeciw budowie ukraińskiego terminalu regazyfikacji na Morzu Czarnym „z powodu ryzyka transportu gazu w warunkach nadzwyczajnie intensywnego ruchu w kanale”. Od tej pory postawa Turcji nie zmieniła się.

Zachód został obecnie zmuszony do zwrócenia uwagi na interesy Turcji, która posiada geopolityczne przywileje, znajdując się na styku dwóch kontynentów – Europy i Azji. Ukraina przybierze status marginesu geopolitycznego. Kto będzie następny?

Materiał pochodzi ze strony IA Regnum
Fot. vestnikkavkaza.net
Tłumaczenie: Magdalena Kwaterniak

Czytany 4491 razy