poniedziałek, 02 marzec 2015 08:10

Robert Potocki: Czy „wiosna” dotarła już do Moskwy?

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

dr Robert Potocki

Czy zamiast „Ruskiej Wiosny” do Moskwy zawitała rosyjska „Wiosna”? – to kluczowe pytanie, które stawiają sobie analitycy obserwujący sytuację wewnętrzną na terytorium Federacji Rosyjskiej, po wprowadzeniu przez świat transatlantycki całego pakietu sankcji ekonomicznych [1] i uwikłaniu się przez wspomniany kraj w wojnę donbaską. Jeśli tak, to będzie to „ironiczny śmiech historii”, gdyż w 2014 roku Kreml zainspirował na południowo-wschodniej Ukrainie falę protestów społecznych przeciw władzom państwowym, które doszły do władzy dzięki EuroMajdanowi. Czy zatem, z powodu wspomnianych przyczyn, Rosję dotknie efekt „fali odbitej”?

Mówię Wam to szczerze – wiem o tym. Oni nawet szukają tak zwaną „świętą ofiarę”.
Sami „odwalą robotę”, proszę mi to wybaczyć, a potem będą obwiniać o to władze.
Władimir Putin (2012)

Bez Władimira Putina nie ma Rosji.
Wiaczesław Wołonin (2015)

I. Od AntyMajdanu...

W I rocznicę „przewrotu rewolucyjnego” w Kijowie 21 lutego 2015 r. Rosjanie postanowili upamiętnić wspomniane tragiczne wydarzenia po swojemu. W Moskwie zorganizowano zatem manifestację, którą zakończył stosowny wiec i koncert. Masowy pochód (35–50 tys. osób) odbywał się pod hasłami: „Rok Majdanu! Nie zapomnimy, nie wybaczymy!” Stosowną oprawę zapewniła znana piosenkarka Wika Cyganowa – autorka hymnu Noworosji oraz pisarz Nikołaj Starikow. Zasadniczym celem wspomnianego zgromadzenia było jednak zaprezentowanie opozycji liberalnej w Rosji siły i wpływów nieformalnego jeszcze prorządowego ruchu społecznego „AntyMajdan”, który ukonstytuował się 15 stycznia.

Właśnie tego dnia na Placu Maneżowym w odbywało się zgromadzenie dysydentów – zwolenników Aleksieja Nawalnego, które zgromadziło około 50 osób. W pewnym momencie „majdanowcy” – jak ich nieco później określono, zostali zaatakowani przez bojówkarzy ubranych w pomarańczowo-czarne czapki oraz posiadających na odzieży wierzchniej kokardy św. Jerzego. Ten ostatni symbol identynfikował ich jako zwolenników polityki wielkomocarstwowej Władimira Putina wobec Ukrainy (inkorporacja Krymu, secesja Noworosji). Byli to członkowie owego „AntyMajdanu”, którzy skandowali wówczas hasła: „Majdan nie przejdzie!”

Postanie wspomnianego ruchu społecznego ogłosił, podczas konferencji prasowej w siedzibie agencji informacyjnej Rossija Siegodnia – Aleksandr Załdostanow, ps. „Chirurg” – przywódca grupy motocyklowej „Nocne Wilki”, który z jednej strony szczyci się przyjaźnią z samym Władimirem Władimirowiczem, a z drugiej miał swój udział w secesji Krymu, kiedy jego „podopieczni” wystąpili w charakterze „uprzejmych ludzi”. Podstawowy cel, jaki postawił sobie „AntyMajdan”, to propagowanie i wspieranie projektu „Noworosja”, walkę z przeciwnikami politycznymi i mniejszościami społecznymi oraz niedopuszczenie do „kolorowej rewolucji” w Rosji, „bez względu czy to się podoba władzy, czy też nie”.

Jego liderami stali się dwaj prominentni politycy rosyjscy: (1) członek Rady Federacji, Dmitrij Sablin – przewodniczący Bractwa Borowego, zrzeszającego weteratów i byłych wojskowych oraz (2) Franc Klimcewicz – lider Rosyjskiego Związku Weteranów Afganistanu. Obaj są przy tym członkami proprezydenckiej partii Jedna Rosja. Z autorytetów poparcie dla wspomnianego ruchu zapowiedzieli pisarz N. Starikow, Wiaczesław Szabanow i Julia Bereznikowa – mistrzyni świata mieszanych sztuk walki. Swoje wsparcie zapowiedzieli również Kozacy. Jednym słowem „AntyMajdan” przypomina swego „sławnego”, aczkolwiek zapomnianego poprzednika – Związek Narodu Rosyjskiego – który działał w pierwszych latach XX wieku i był nieoficjalną ostają caratu.

II. ...byle do „Wiosny”

Czy „reżim Putina” ma prawo obawiać się rosyjskiej wersji „kolorowej rewolucji”[2]? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest prosta, tym bardziej, że z wybuchem tego rodzaju kontestacji obywatelskiej jest jak z erupcją wulkanu – wiadomo, że się zdarzają, jednak nie bardzo wiadomo, w jakich dokonują się okolicznościach. Jeśli jednak zweryfikujemy pewne fakty, to okaże się, że prezydent Rosji ma swego rodzaju obsesję na punkcie „pomarańczowej zarazy” [3], czego złowieszczą zapowiedzią były chociażby protesty społeczne z przełomu lat 2011–2012 [4]. Po drugie – już jesienią 2014 roku, kiedy stały się widoczne pierwsze efekty zachodnich sankcji gospodarczych i finansowych, poszczególne grupy dysydenckie rozpoczęły w stolicy swe protesty pod hasłami przewodnimi: „dzisiaj Kijów – jutro Moskwa!”

2 lutego opozycja demokratyczna zawiadomiła władze Moskwy o zamiarze przeprowadzenia w dniu 1 marca manifestacji, która miała przejść wzdłuż ulicy Twerskiej. Organizatorzy nazwali swoją akcję – marszem kryzysowym „Wiosna”, co paradoksalnie budzi skojarzenia albo z (1) Ruską Wiosną lub co gorsza – z (2) Tunisami (Arabską Wiosną), a nawet (3) EuroRewolucją (Ukraińską Wiosną). Główną przyczyną wspomnianego marszu były określone żądania socjano-ekonomiczne [5]. Niemniej jednak manifestanci mieli także zaprezentować postulaty polityczne: (1) zaprzestania wojny na Ukrainie, (2) zaprzestania antyzachodniej nagonki w mediach i zlikwidowania cenzury, (3) zwolnienia więźniów politycznych, (4) przeprowadzenia reformy sądownictwa, (5) decentralizacji systemu władzy i ograniczenia prerogatyw prezydenta, (6) dopuszczenia opozycji do uczciwych wyborów oraz (7) wszczęcia dochodzenia w sprawie nielegalnego nabycia majątków decydentów z otoczenia Władimira Putina. Wstępnie zapowiedziano, iż przybędzie nawet 100 tys. osób. Wśród organizatorów znaleźli się były szef koncernu naftowego i emigrant – Michaił Chodorkowski, były premier FR – Michaił Kasjanow i były wicepremier Borys Niemcow oraz słynny bloger i trybun ludowy Aleksiej Nawalny.

III. „O jeden most za daleko”?

Jednakże plany opozycji zostały raptownie pokrzyżowane 27 II 2015 r., tuż przed północą czasu moskiewskiego. Wówczas to ofiarą skrytobójczego mordu stał się, niemal pod murami Kremla, B. Niemcow – jeden z najżarliwszych krytyków prezydenta W. Putina. Niemal natychmiast pojawiły się nawet najbardziej sensacyjne hipotezy na temat tej zbrodni:

1. Zemsta porzuconego „przyjaciela” – polityka zastrzelono w obecności Ukrainki (kochanki?) Hanny Durickiej, o której rosyjskie tabloidy informowały, iż niedawno odbyła podróż do Szwajcarii w celu dokonania tam aborcji;

2. Wątek muzułmański – opozycjonista w sposób stanowczy potępił atak terrorystyczny na redakcję francuskiego magazynu „Charlie Hebodo”, który w sposób obrazoburczy znieważył islam. Za wspomnianą hipotezaiego magazynu stał opuvblikowany na stronie: miał przemawiać samochód marki Łada Priora na inguszeckich numerach rejestracyjnych, którym posłużyli się zamachowcy;

3. Destabilizacja kraju – zamach został zlecony lub wykonany przez zachodnie służby specjalne w celu osłabienia władzy W. Putina;

4. Prowokacja – „święta ofiara kolorowej rewolucji”, która miała pozyskać „sympatię” Rosjan dla opozycji antysystemowej i sprowokować rozruchy antypaństowe;

5. Wątek ukraiński – polityk otrzymał od oligarchów ukraińskich pieniądze, aby destabilizować Rosję od środka i negować polistrategię prezydenta FR wobec wojny noworosyjskiej. Kiedy jednak nie wywiązał się ze swych zobowiązań został zabity przez wywiad ukraiński. Na „korzyść” wspomnianej hipotezy przemawia postawa B. Niemcowa wobec kryzysu donbaskiego, narodowość kochanki oraz bezpośredni dostęp do prezydenta Petra Poroszenki;

6. Wyrok mafii – opozycjonista, jako deputowany do obwodowej Dumy w Jarosławiu był rzekomo powiązany z miejscowym podziemiem kryminalnym układem polityczno-biznesowym.

Nie wdając się w rozważanie na temat mniejszej, czy większej absurdalności wspomnianych opcji, nie sposób wspomnieć, iż mają one trzy zasadnicze cechy wspólne: (1) był to przede wszystkim mord polityczny, (2) zlecony przez siły wrogie (?) wobec rosyjskich władz państwowych, przy czym usiłuje się (3) zdeprecjonować dobre imię zamordowanego polityka. Opozycja demokratyczna nie miała przy tym złudzeń, iż wspomniany zamach odbył się na (1) wyraźne polecenie, (2) sugestię lub z (3) inspiracji W. Putina, który, niezależnie od swych motywów, został już obarczony polityczną odpowiedzialnością za zabicie B. Niemcowa [6], tym bardziej, że wspomniany wypadek i tak wpisuje się już w inne „incydenty” z udziałem „nieznanych sprawców” – Anny Politkowskiej, Aleksandra Litwinienki czy chociażby Siergieja Magnitskiego. Za tego rodzaju stwierdzeniem przemawiają dwie możliwe hipotezy:

1. Prezydent W. Putin nakazał likwidację jednego z liderów opozycji, gdyż przestraszył się rosyjskiej „kolorowej rewolucji” w celu zastraszenia opozycji. Także w celu podburzenia środowisk AntyMajdanu przeciw „majdanowcom” 26 lutego we wsi Gorki pod Moskwą zastrzelono w niemal identyczny sposób lidera nacjonalistów-neopogan Światosława Swirela (?). Co ważniejsze – zamach ten znalazł echo na forach narodowo-prawosławnych;

2. Prezydent W. Putin poczuł się na tyle pewnie na swym stanowisku, iż dał „zielone światło” do fizycznej rozprawy z opozycją. Z tej perspektywy staje się jasna dość enigmatyczna wypowiedź wiceszefa rosyjskiego MSZ Siergieja Rybakowa, w której zapowiedział, iż riposta Rosji na kolejne sankcje Zachodu nie musi być symetryczna, ani też „jawna”, lecz wystarczy, iż będzie „bolesna”.

Czy zatem B. Niemcow stał się „świętą ofiarą”, złożoną na ołtarzu rosyjskiego „Euromajdanu” [7], tym bardziej, że zapowiadał on upublicznienie dowodów na agresję FR wobec Ukrainy?

IV. Marsz milczenia

Wspomniany zamach wywołał konsternację w szeregach opozycji, jak i oficjalne zaniepokojenie władz państwowych, z prezydentem W. Putinem na czele. Te ostatnie znalazły się pod pręgierzem zarówno środowisk dysydenckich, globalnych koncernów medialnych, jak i polityków świata zachodniego. W tej sytuacji przeciwnicy systemu autorytarnego odwołali zapowiadany pochód antykryzysowy, postanowili zagrać na „nucie moralnej”, aby wykorzystać sympatie Rosjan wobec zabitego – i 1 marca zorganizowali marsz milczenia.

W godzinach południowych zgromadził on w Moskwie 21 tys. (wg informacji policji lub 45–50 tys. wg komunikatów opozycji), osób, zaś w Petersburgu około 8–10 tys. uczestników. W stolicy Rosji pochód rozpoczął się na Placu Słowiańskim, sprzed siedziby prezydenta i przeszedł w pobliżu Kremla do miejsca, gdzie został zamordowany B. Niemcow. Pochód otwierał wielki transparent z napisem „Bohaterowie nie umierają!”, zaś na jego czele kroczył były premier M. Kasjanow oraz żona zamordowanego polityka. Inne transparenty głosiły: „Zginął za przyszłość Rosji!”, „On walczył o wolną Rosję!” oraz „On walczył o naszą przyszłość!”. Widać też było liczne fotografie B. Niemcowa z napisem: „Jestem Borys” – w nawiązaniu do „Je suis Charlie”. Początkowo próbowano zachować powagę i ciszę, jednak w pobliżu Kremla zgromadzony tłum skandował hasła typu: „Rosja bez Putina!”, „Nie chcemy wojny!” oraz „Rosja będzie wolna!”. Na miejscu „egzekucji” były premier oddał cześć zamordowanemu dysydentowi oraz zaapelował o zaprzestanie szykanowania opozycji przez władze państwowe.

Choć przemarsz przebiegał spokojnie, to policja zatrzymała blisko 20 osób, w tym 15 nacjonalistów z ugrupowania Wola Ludu. Nie obyło się także bez skandalu międzynarodowego – otóż w czasie pochodu został zatrzymany przez oddział OMON ukraiński parlamentarzysta Ołeksij Honczarenko, którego uderzono, a następnie umieszczono na kilka godzin w areszcie, pomimo posiadania przez niego immunitetu dyplomatycznego. Ponadto media moskiewskie zasugerowały, iż zatrzymanie deputowanego ma nie wiele wspólnego z jego obecnością podczas marszu milczenia, co bardziej z podejrzeniem co do jego udziału w pogromie przeciwników EuroMajdanu 2 V 2014 roku w Odessie. Władze ukraińskie nie omieszkały oficjalnie zaprotestować przeciw temu incydentowi.

Reasumując – było to od lat największe zgromadzenie opozycji demokratycznej, jednak reakcję społeczną samych Moskwian można uznać za dość wstrzemięźliwą – chociażby z uwagi na fakt, iż mordy polityczne na przeciwnikach „kremlowskiego reżimu” należą już do „kanonu” rosyjskiej sfery publicznej i to bynajmniej nie od kilu lat, ale od wielu wieków. Ponadto trzeba pamiętać, iż przez całego lata B. Niemcowa media głównego nurtu obarczały współodpowiedzialnością polityczną za okres smuty z czasów prezydentury B. Jelcyna. Nic zatem nie wskazuje na to, aby dokonał się jakiś zasadniczy zwrot w myśleniu i postrzeganiu społeczeństwa rosyjskiego. Zamordowany polityk dołączył zatem raczej do „niebiańskiego grona”, niż zainicjował rewolucyjny przełom. O to, aby scenariusz ten nie został nigdy zrealizowany, troszczy się zresztą „AntyMajdan”, który władze państwowe mogą z powodzeniem wykorzystywać w charakterze „aktywu społecznego”, tak jak w okresie prezydentury Wiktora Janukowycza miało to miejsce z tituszkami.

* * *

Scenariusz „kolorowej rewolucji” wyklucza ekonomista Michaił Dmitriew, który zwraca uwagę na następujące uwarunkowania:

1. W Rosji nie opadła jeszcze fala „nacjonalistycznego uniesienia” po inkorporacji Republiki Krymu, co sprawia, iż – pomimo sankcji zachodnich – prezydent W. Putin nadal cieszy się dużym poważaniem społecznym. W lutym 2015 roku jego politykę popierało 86% respondentów, zaś 54% uznało (Badanie Centrum Jurija Lewady), iż kraj podąża we właściwym kierunku;

2. Odstraszająco działa przykład EuroMajdanu i dezintegracji państwa na Ukrainie. Ponadto, aż 68% Rosjan uważa, że kraj jest zagrożony z zewnątrz, co sprzyja konsolidacji społecznej wokół władz państwowych;

3. Po 2012 r. nastąpiło rozczarowanie zarówno frakcjami politycznymi w Dumie Państwowej, jak i ugrupowaniami opozycyjnymi, którym po prostu brakuje programu przebudowy państwa.

„W Rosji, jak uczy historia, zmiany wymusić mogą tylko bunty w stolicach [Moskwie czy St. Petersburgu]. Spodziewam się niepokojów, ale na prowincji i wyłącznie na tle ekonomicznym. Protesty polityczne są dziś skrajnie niepopularne” – diagnozował rosyjski analityk [8].

W tym miejscu należałoby zwrócić jeszcze na jedną okoliczność „antyrewolucyjną” – słabość antysystemowej opozycji demokratycznej oraz jej prozachodniej oblicze w sytuacji braku określonych tradycji liberalnych w Rosji (kojarzonych raczej z czasami zamętu lub wręcz diermo-kracją, czyli w wolnym tłumaczeniu „g...nokracją”) oraz nastrojów nacjonalistycznych i powszechnej niechęci (jeśli nie wrogości) wobec krajów UE (71% badanych), USA (81%) i Kanady. Zdaniem Wojciecha Konończuka autorytaryzm W. Putina ma zatem przed sobą cztery potencjalne scenariusze:

1. Odgórna liberalizacja – trudności społeczno-ekonomiczne nadal będą się pogłębiały, co doprowadzi do mobilizacji społecznej i to w skali nieco większej niż kontestacja „białych wstążek”. W rezultacie wśród „partii władzy” rozpocznie się ferment, którego efektem będzie abdykacja urzędującego prezydenta, w zamian za gwarancję nietykalności i oktrojowana (kontrolowana) liberalizacja sfery publicznej;

2. Konsolidacja autorytaryzmu – pomimo rosnących trudności wewnętrznych „reżim Putina”, bez względu na koszta społeczne i pozycjonowanie międzynarodowe Rosji, jeszcze bardziej zaostrzy politykę opresyjną wobec własnego społeczeństwa i spacyfikuje nastroje protestu wśród elity o grup dysydenckich. Zatem, aby odwrócić uwagę od trudności ekonomicznych nastąpi wzrost nastrojów nacjonalistycznych, konsolidacja wokół władzy państwowej pod pretekstem zagrożenia zewnętrznego („kolorowa rewolucja” jako spisek Zachodu, wschodnia ekspansja NATO) oraz konieczności obrony ludności rosyjskojęzycznej na Ukrainie (projekt Noworosja);

3. Przewrót pałacowy – „partia władzy” za cenę trwania systemu, zdecyduje się na usunięcie samego W. Putina. Za taką opcją przemawia duża reprezentacja siłowników w strukturach obecnej elity politycznej. W tym przypadku należy liczyć się z zamrożeniem wojny noworosyjskiej i w efekcie dojdzie do stopniowej poprawy relacji z USA i UE, za cenę dalszej stagnacji kraju;

4. Gerontokracja – spodziewana fala protestów społecznych okaże się na tyle słaba, iż prezydent W. Putin przetrwa „obecną burzę” i w 2018 roku zostanie wybrany na IV kadencję. We wspomnianym scenariuszu Rosja będzie do pewnego stopnia przypominała ZSRR z czasów Leonida Breżniewa [9].

Fot. dailycaller.com

_____________________________________________
1. Por. Sankcje i Rosja, red. J. Ćwiek-Karpowicz, S. Secrieru, Polski Instytut Stosunków międzynarodowych, Warszawa 2015.
2. Por. L. Harding, Mafijne państwo Putina, Warszawa 2014.
3. Por. T. Kapuśniak, Cicha kontrrewolucja w Rosji, Instytut Europy Środkowo-Wschodniej, Lublin 2008. W I dekadzie XXI wieku w Rosji obawiano się wybuchu rewolucji, którą określano mianem „pomarańczowo-zielonej” lub „zielonej”. Por. М. Делягин, Россия после Путина. Неизбежна ли в России „оранжево-зеленая” революция, Вече, Mосква 2005; Idem, Возмездие на пороге. Революция в Россиu: когда, как, зачем, Mосква 2007.
4. Por. M . Bennetts, Dokopać Kremlowi. Walka nowych dysydentów o odsunięcie Putina od władzy, Muza, Warszawa 2014.
5. Kryzys gospodarczo-finansowy w Rosji. Uwarunkowania – przejawy – perspektywy, red. A. Łabuszewska, Ośrodek Studiów Wschodnich, Warszawa 2015.
6. С. Жедь, Гамбит: Убийство Немцова — кому это выгодно?, <http://rusvesna.su/news/1425113309> (1 III 2015).
7. A. Степанов, Сакральная жертва московского Майдана, <http://rusvesna.su/recent_opinions/1425079295> (1 III 2015).
8. W. Radziwinowicz, Kreml nie boi się buntu ludzi z prowincji. Rozmowa z Michaiłem Dmitriewem, „Gazeta Wyborcza” 14–15 II 2015, s. 10–11.
9. W. Konończuk, Czy Putin przetrwa, „Tygodnik Powszechny” 4 I 2015, nr 1, s. 10–14.

Czytany 4387 razy