poniedziałek, 24 wrzesień 2012 08:02

Piotr Woźniak: Raport specjalny: "Zachodnia" broń na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Część I

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

zdjecie1  Piotr Woźniak

Powstania, jakie wybuchły w Libii i w Syrii sprowokowały wiele osób na świecie, zajmujących się analizą rynku broni, do zwrócenia uwagi m.in. na niewielki przemysł zbrojeniowy Belgii. Jest to bowiem przykład książkowy, tzw. trudnych sald.

Z jednej strony istnieje bowiem problem etyczny, polegający na dostarczaniu uzbrojenia do rejonów zapalnych. Z drugiej strony istotnym czynnikiem są przychody, lokalne miejsca pracy a zwłaszcza ryzyko ich utraty. Wszystko to dzieje się w kontekście polityki europejskiej i przestrzegania praw człowieka.

Belgia jest jednym z "najruchliwszych" europejskich eksporterów broni strzeleckiej i broni lekkiej. W 2009 r. kraj ten sprzedał broń strzelecką za kwotę 282 mln euro, Niemcy za ponad 205 mln, a Austria za prawie 172 mln. Jeszcze w 2010 roku, ostatnim, w którym którego opublikowano dane, 32% eksportu broni z Unii Europejskiej na Bliski Wschód i do Afryki Północnej pochodziło z tego małego "natowskiego" kraju.

Gdy nadszedł czas Arabskiej Wiosny, rząd belgijski najwyraźniej ograniczył kontrolę nad skutkami sprzedaży broni koncernu FN Herstal. Inaczej mówiąc, produkty tej firmy były użyte inaczej niż eksporterzy tego sobie życzyli.

W maju 2008 r. FN Herstal podpisał kontrakt z rządem libijskim na wyposażenie 32 Brygady – jednostki uchodzącej za elitarną. 11 lipca tego samego roku, FN zapytał regionalny rządu Walonii o pozwolenie na czas nieokreślony na wywóz broni do Libii. Rząd płk Muammara Kadafiego miał już wtedy ugruntowaną historię europejskich zarzutów o łamanie praw człowieka i transferu broni do niepaństwowych bojowników, w tym w Afryce, na terytoriach palestyńskich i w Irlandii. W tym czasie w Genewie opublikowano głośny raport właśnie w zakresie oskarżeń o łamanie praw człowieka, który Belgom musiał być doskonale znany. Mimo to w czerwcu 2009 roku przedstawiciele wspomnianej firmy podpisali następny kontrakt z M. Kadafim.

Według dokumentów sądowych, wśród argumentów wspierających eksport, znalazło się stwierdzenie, że część przesyłki składa się z "mniej zabójczych" F303, czyli pistoletów policyjnych. Ponadto pozostała broń (w tym karabiny szturmowe, pistolety maszynowe, karabiny maszynowe, granaty) była przeznaczone do "obrony konwojów pomocy humanitarnej do Darfuru".

F303 pistolet (bez magazynka)wysłany w 2009 roku. Trypolis, luty 2012. Fot. Damien Spleeters

zdjecie1

"32 Brygada " tego samego roku została powiązana z torturowaniem i złym traktowaniem więźniów oraz zabójstwami cywilów.

A P90 pistolet maszynowy z tłumikiem. Ajdabiya, luty 2012. Fot. Damien Spleeters

zdjecie2

W sierpniu 2011 roku broń ta nadal była w powszechnym użyciu zarówno przez różne milicje w Trypolisie, jak i rząd przejściowy. Jedni i drudzy w owym czasie mieli powiązania z zagranicznymi dżihadystami.

Belgijskie firmy wysłały także w gigantycznych ilościach amunicję: 5.56x45mm NATO i 5.7x28mm, 7.62x54R oraz 7.62x39mm.

zdjecie3

Na lewo: 5.56x45mm wysłane do Libii w 2009 roku. Trypolis, luty 2012. Po prawej 5.7x28mm wysłane do Libii w 2009 roku. Misurata, luty 2012. Fot. Damien Spleeters

"Ta broń, wysłana w 2009 r., może być obecnie wykorzystana przez terrorystów i grupy przestępcze w całym regionie" – powiedział Cedric Poitevin, z belgijskiej grupy ds. Badań i Informacji na temat pokoju i bezpieczeństwa, dodając: "Wiele belgijskich broni jest teraz w obrocie w Libii i prawdopodobnie gdzie indziej w Afryce Zachodniej i Wschodniej, zaostrzając napięcia i konflikty."

To, z kolei zwiększa obawy, że broń belgijska, ale także austriacka, szwajcarska, francuska oraz inna może być czynnikiem istotnym w nasileniu się konfliktu w Syrii.

Na podst: nytimes.com, międzynarodowy pozarządowy projekt Awareness (WPR), sana.sy


Przeczytaj część II raportu.

Czytany 5155 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04