czwartek, 13 sierpień 2015 07:43

Jacopo Gattanella: Państwo al-Asada

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Jacopo Gattanella

Ród Asadów decyduje o losach Syrii od ponad 40 lat. W 1971 władzę objął Hafiz al-Asad, dowódca sił powietrznych i lider syryjskiej partii BAAS. Rządził aż do swojej śmierci w 2000 roku, kiedy na stanowisku zastąpił go Baszar al-Asad, jego syn. To właśnie on sprawuje władzę nad krajem pogrążonym w wojnie domowej, która rozpoczęła się w marcu 2011 roku, gdy na fali Arabskiej Wiosny w Syrii wybuchły masowe protesty. Od pewnego czasu, po raz pierwszy od początku konfliktu, w wypowiedziach międzynarodowych komentatorów przeważają głosy, że upadek B. al-Asada jest nieunikniony, czego przyczyną mają być liczne problemy, z którymi boryka się reżim. Tymczasem, mimo że ISIS odniosło kolejne znaczące zwycięstwo, zdobywając Palmyrę, losy wojny nie są jeszcze przesądzone. Niemniej jednak analizując zasoby, którymi wciąż dysponują rządowe siły, można pokusić się o ocenę sytuacji, w jakiej znajduje się B. al-Asad, co z kolei pozwoli zrozumieć międzynarodową pozycję rządzonej przez niego Syrii w stosunkach z jej sojusznikami oraz w hipotetycznych negocjacjach z przeciwnikami.

W walki na syryjskim polu bitwy zaangażowane są cztery strony konfliktu: na wybrzeżu i na południu – armia B. al-Asada, którą coraz liczniej wspomagają bojówkarze Hezbollahu; na granicy z Libanem oraz na północy w okolicach Aleppo – rebelianci wspierani przez międzynarodową koalicję, w której decydujący głos mają Arabia Saudyjska oraz Turcja, a także Stany Zjednoczone, wdrażające nową strategię, która nie bazuje wyłącznie na nalotach lotniczych, ale również na szkoleniu bojowników; na północy, przy granicy z Turcją – Kurdowie, którzy mogą liczyć na poparcie Zachodu, jednak prowadzą zupełnie inną walkę, ukierunkowaną na utworzenie niepodległego państwa, a nie na obalenie B. al-Asada; oraz ISIS, które umacnia swoją pozycję w rejonach południowych (w większości pustynnych) i równocześnie prze na wschód, czego dowodzi zdobycie Palmyry w maju bieżącego roku.

W ostatnich dwóch miesiącach oddziały B. al-Asada utraciły sporą część ziem na froncie północnym i południowym, zarówno na rzecz ISIS, jak i rebeliantów wspieranych przez Zachód. W związku z czym można stwierdzić, że syryjski reżim przechodzi przez najcięższą dla niego fazę konfliktu. Pomimo zwycięstw sił rebelianckich i ekstremistów Państwa Islamskiego, urzędnicy państwowi w swoich przemówieniach wciąż przejawiają wiarę w utrzymanie władzy. Chociaż, z logicznego punktu widzenia owe wypowiedzi są jedynie formą propagandy, tkwi w nich także ziarnko prawdy: strategiczny odwrót może wpłynąć na umocnienie pozycji wojska B. al-Asada, którego jednostki, rozsiane po ogromnym terytorium, utraciły swoje strategiczne znaczenie. Jednocześnie nie można zaprzeczyć, że władza Asada została poddana ciężkiej próbie przez trwający od niemal 4 lat konflikt, w którym na obecną chwilę nie ma zwycięzcy.

Analitycy i dyplomaci zajmujący się Syrią wielokrotnie podkreślali, że wojsko B. al-Asada musiałoby zewrzeć szyki, by nadal skutecznie wypełniać swoje zadanie na wszystkich frontach. Jednakże siły rządowe napotykają na liczne trudności w zakresie rekrutacji nowych żołnierzy, do czego przyczyniają się niskie morale ludności cywilnej i ogromna liczba osób wcielonych wcześniej do wojska, z których duża część już poległa. Według Syrian Observatory for Human Rights, od 2011 roku w wojnie straciło życie 300 tys. żołnierzy i cywili.

Już w grudniu zeszłego roku w jednym z artykułów w „Washington Post” zwrócono uwagę na duże problemy syryjskiej władzy, która, będąc zmuszona zwiększyć liczbę żołnierzy, ogłosiła pełną mobilizację rezerwistów i wprowadziła nowe przepisy prawne, mające ograniczyć skalę dezercji. Od jesieni 2014 r. mężczyźni między 20. a 30. rokiem życia praktycznie nie mogą opuszczać kraju. Ponadto od pewnego czasu rząd syryjski podnosi kwotę dodatku do żołdu, który przysługuje żołnierzom walczącym na froncie. Ostatnia podwyżka, zapowiedziana 8 czerwca, przewiduje zwiększenie kwoty dodatku do 10 tys. funtów syryjskich miesięcznie (ok. 52 USD – przyp. red.). Jest to znaczący wzrost, biorąc pod uwagę, że średni miesięczny żołd syryjskiego żołnierza wynosi od 14 do 30 tys. funtów [od 74 USD do 159 USD – przyp. red.]. Podwyżki mają pozytywnie wpływać na morale.

Mimo wszystko wciąż zwiększa się liczba dezerterów. Andrew Tabler, ekspert Washington Institute for Near East Policy, uważa, że środki stosowane przez syryjskie władze – aresztowania i zastraszanie – przyczyniają się do pogorszenia nastrojów ludności cywilnej. W długoterminowej perspektywie działania te mogą być kontrproduktywne dla państwa pogrążonego w wojnie. Jedno z badań opublikowanych w grudniu 2014 r. przez Institute for the Study of War wykazało, że znacznie wzrosło niezadowolenie społeczne, a liczba żołnierzy, którymi dysponują siły rządowe od początku konfliktu zmniejszyła się o więcej niż połowę, z 325 tys. do ok. 150 tys.

Na terenach kontrolowanych przez rząd utworzyły się ogniska protestów. Do protestujących przyłączyła się również mniejszość alawicka, z której wywodzi się sam B. al-Asad. Alawici, stanowiący ok. 20% syryjskiej populacji, zamieszkują głównie regiony północne, a w szczególności miasta Latakię i Tartus oraz niziny wokół Hims i Hamy. W przeciwieństwie do większości obywateli Syrii, którzy są wyznania sunnickiego, alawici uważają się za szyitów. Obawiają się oni przejęcia władzy przez sunnitów, którzy mogliby ich prześladować i pozbawić dominującej pozycji, jaką zajmują w siłach zbrojnych oraz w środowisku politycznym. Orientacja Alawitów mogła jednak ulec zmianie w ostatnich miesiącach.

W jednym z artykułów opublikowanych w „Foreign Affairs”, Oula Abdulhamid Alrifai z Washington Institute for Near East Policy zauważa, że społeczność alawicka podzieliła się na dwa obozy: jeden opowiadający się za B. al-Asadem, drugi nastawiony przeciwko niemu. Już w zeszłym roku pojawiły się sygnały wskazujące na narastający sprzeciw wobec działań władzy, także wśród osób zajmujących kluczowe stanowiska w syryjskich siłach zbrojnych. W sierpniu 2014 kuzyn prezydenta, Douraid al-Asad, domagał się złożenia dymisji przez syryjskiego ministra obrony, Fahda Jassema al-Freija, po tym jak Państwo Islamskie dokonało masowej egzekucji ok. 120 syryjskich żołnierzy w bazie Tabqa. Zamieszkująca przybrzeżne tereny społeczność alawicka zaangażowała się w protesty przeciwko krwawej masakrze, w której życie straciło wielu alawitów. Chociaż trudno obecnie przewidzieć, czy ten wewnętrzny podział może w przyszłości przyczynić się do zamachu stanu, niewątpliwie mniejszość, do której przynależy B. al-Asad, nie zaoferuje mu już bezwarunkowego wsparcia. Wydaje się, iż duża część alawitów jest gotowa zrzec się władzy na rzecz sunnickiej większości, by osiągnąć akceptowalny kompromis.

Strukturalna słabość armii doprowadziła do sytuacji, w której jedynie interwencja sojuszników B. al-Asada mogła zapewnić mu utrzymanie się przy władzy. Z upływem czasu rola bojówek Hezbollahu wciąż wzrasta. Przywódcy Hezbollahu i Iranu otwarcie wyrażają swoje poparcie dla B. al-Asada. W maju bieżącego roku władze Syrii i Iranu podpisały wiele umów gospodarczych dotyczących energetyki, sektora naftowego, przemysłowego oraz inwestycyjnego. Szejk Naim Kassem, zastępca sekretarza generalnego Hezbollahu, stwierdził: „Na tę chwilę nie można wskazać politycznego rozwiązania dla syryjskiego kryzysu. Trzeba czekać na rozwój wypadków na polu walki, a także w Iraku”. Rzeczywistym celem strategii Iranu i jego syryjskich sojuszników jest pokonanie prozachodnich rebeliantów na granicy z Libanem, by utworzyć w ten sposób jednolity pas terytorium kontrolowany przez Hezbollah.

Pojawienie się proirańskich jednostek paramilitarnych w Syrii jest dowodem na to, w jak dużym stopniu erozja władzy B. al-Asada, zły stan armii i spadek wsparcia ze strony społeczeństwa wpłynęły na stosunki międzynarodowe. Wiele kluczowych dla Syrii decyzji podejmuje się obecnie w Teheranie, a nie w Damaszku. Dziś nie da się przewidzieć politycznych skutków aktualnej sytuacji. Odległa jest perspektywa dyplomatycznego kompromisu, który mógłby zapewnić Syrii stabilność. Wprawdzie stanowiska Rosji i Stanów Zjednoczonych się zbliżyły, a osiągnięcie porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego mogłoby przyczynić się do rozpoczęcia negocjacji dotyczących innych tematów, w tym syryjskiej wojny. Jednak nawet przy założeniu, że hipotezy te okażą się słuszne, nie jest jasne, jakie stanowisko wobec ewentualnego dyplomatycznego kompromisu zajmą Turcja i Arabia Saudyjska, a także, jakie działania podjąć w kwestii ISIS, które okupuje dużą część syryjskich ziem. Mimo pewnych wątpliwości nie można oprzeć się przekonaniu, że kiedy zainteresowane strony w końcu zasiądą do negocjacji, B. al-Asad będzie jedynie pionkiem w rękach Teheranu, a nie prawdziwym graczem.

Tłumaczenie: Martyna Pałys
Na zdjęciu prezydent Syrii Baszar al-Asad, fot. www.middleeastmonitor.com
Źródło: http://www.cronacheinternazionali.com/lo-stato-di-assad-9232

Czytany 3730 razy