wtorek, 09 kwiecień 2013 08:45

Irańsko-kazachskie zbliżenie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Iran-Kazakhstan02geopolityka  dr Robert Czulda

Chociaż przesadą byłoby stwierdzenie, że Iran i Kazachstan łączy obecnie partnerstwo strategiczne, to bez wątpienia można stwierdzić, że powoli, ale konsekwentnie powstaje oś bardzo pragmatycznej współpracy dwóch niezwykle istotnych w regionie państw.

Przeprowadzona pod koniec lutego 2013 r. w Kazachstanie pierwsza tura rozmów pomiędzy Iranem a grupą P5+1 (Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania oraz będące poza Radą Bezpieczeństwa ONZ Niemcy) to nie jedyna ilustracja zbliżenia pomiędzy kazachskim prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem a decydentami w Teheranie. Chociaż relacje wzajemne są ciągle ograniczone i słabsze niż kontakty Iranu chociażby z Turkmenistanem i Uzbekistanem, to w ostatnich latach oba państwa wyraźnie się do siebie zbliżyły. Wzajemne przyciąganie wydaje się być naturalne, bo obie strony mogą na tym wiele zyskać.

O tym, że relacje są dobre świadczy fakt, że tradycyjnie nieufny Iran bez najmniejszych oporów zgodził się na propozycję Catherine Ashton, aby wspomniane rozmowy na temat irańskiego programu atomowego odbyły się w Kazachstanie. Wiceminister spraw zagranicznych ds. Azji Sajid Abbas Arakczi stwierdził, że Teheran uznaje Kazachstan za neutralne w tej kwestii i chociaż wprowadziło sankcje wobec Iranu to tylko wyłącznie te narzucone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Kazachstan, w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych czy Unii Europejskiej, nie nałożył na Iran dodatkowych, własnych sankcji gospodarczych i finansowych. Waga zgody na kazachską gościnę jest tym większa, iż nieco wcześniej Iran kategorycznie odrzucił możliwość zorganizowania takiego posiedzenia w Turcji (w marcu w Stambule odbyło się jedynie spotkanie techniczne ekspertów).

W ten sposób obie strony osiągnęły pewne korzyści – Teheran mógł przystąpić do rozmów na neutralnym gruncie, choć w praktyce można go nazwać Iranowi życzliwym. Z drugiej strony Kazachstan wyraźnie zapunktował, bo na chwilę staje się areną najważniejszych rozmów dyplomatycznych na świecie. Są one zgodne z rządową strategią, która zakłada uczynienie z Kazachstanu światowego lidera ruchu w zakresie kontroli nuklearnych zbrojeń i rozbrojenia. Nie jest przypadkiem, że po lutowych rozmowach, które nie przyniosły żadnego przełomu, lokalna prasa pochwaliła kazachskie władze stwierdzając dodatkowo, że Kazachstan staje się „poważnym mediatorem” w skali światowej.

Przyjaciele pilnie poszukiwani

Wzajemna współpraca ważna jest szczególnie dla Iranu, który na arenie międzynarodowej jest od 1979 r., a więc od wzięcia przez irańskich studentów zakładników w amerykańskiej ambasadzie w Teheranie, wyalienowany (a nie od wybuchu rewolucji i obaleniu szacha, jak potocznie się wydaje). Politycznych sojuszników Iranu stanowią takie państwa jak Białoruś czy Wenezuela, które również nie są uważane za bywalców najważniejszych salonów świata.

Rosja natomiast nie jest partnerem wiarygodnym, bo poziom relacji Moskwa-Teheran jest w dużym stopniu wypadkową relacji Rosja-Zachód. Jako ilustrację posłużyć może casus z umową na dostawy przez Rosję do Iranu nowoczesnych zestawów przeciwlotniczych S-300. Pomimo upływu lat i wielu deklaracji S-300 nigdy do Iranu nie dotarły. Gdy Moskwa chce postraszyć Zachód „odmraża” kwestię S-300, a gdy chce poprawić relacje wzajemne to kategorycznie sprzedaży zaprzecza.

Ważnym sojusznikiem nie może stać się Kirgistan. To państwo za małe, za biedne i zbyt od Iranu oddalone. Pewne nadzieje Teheran wiązał przez długi czas z Armenią, która do 2008 r. miała bardzo bliskie relacje z Iranem. Wówczas jednak Armenia dokonała wyraźnej zmiany swych priorytetów wybierając ocieplenie relacji z Izraelem i Turcją. Przyczyniła się do tego nie tylko presja Stanów Zjednoczonych, starających się wymusić na Armenii ograniczenie współpracy, ale również pragmatyczna analiza zysków i strat, jaką dokonała władza w Erewaniu. Handel z Turcją może przynieść więcej profitów niż z Iranem. Co prawda w lutym 2013 r. w Armenii gościła irańska delegacja, na czele z wiceministrem obrony generałem – majorem Nasrollahem Kalantarim, rozmawiano o współpracy gospodarczej i wojskowej, to jednak wydaje się za wcześnie, aby prognozować istotny przełom w obustronnych relacjach.

Amerykański sprzeciw uniemożliwił Iranowi ożywienie kontaktów także z Gruzją. Państwo to, jeszcze w czasach prezydentury Eduarda Szewardnadze, starało się podejmować próby mediacji pomiędzy Iranem a Stanami Zjednoczonymi, aby tym samym otrzymać zielone światło na ocieplenie relacji gruzińsko-irańskich. Bez powodzenia. Waszyngton nie wyraził zainteresowania, a Gruzja z czasem opowiedziała się bardzo wyraźnie po stronie Zachodu, szczególnie gdy w styczniu 2004 r. prezydentem został Micheil Saakaszwili. Jako pierwsza gruzińska głowa państwa odwiedził Iran w czerwcu 2004 r.. Później jednak nawiązano bliską współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i NATO. Podobnie prezentują się relacje z Azerbejdżanem, który również prowadzi politykę prozachodnią, a także proizraelską. Istnieje także poważny spór terytorialny, który utrudnia osiągnięcie partnerskich relacji.

Kazachstan – silny i chętny

Nie mający zbyt wielu przyjaciół Iran w naturalnym odruchu kieruje swoją uwagę w stronę Kazachstanu – jednego z najsilniejszych państw regionu. To dla Iranu potencjalnie ważny sojusznik, bowiem pomimo łamania praw człowieka i braku poszanowania dla demokracji międzynarodowa pozycja tego państwa wyraźnie rośnie. Czynnikiem, który nie wpływa negatywnie na relacje wzajemne, jak to ma miejsce chociażby w przypadku Iranu i Bahrajnu czy też Iranu i Azerbejdżanu, są mniejszości narodowe. W Kazachstanie mieszka zaledwie kilka tysięcy Irańczyków, a więc mniej więcej tyleż samo co Kazachów w Iranie.

Obecne próby ocieplenia relacji nie są niczym nowym. Podjęto je już w przeszłości, ale wówczas rolę torpedującą odegrały Stany Zjednoczone, które miały większą siłę przebicia chociażby w zakresie energetyki niż Iran. Waszyngton zablokował również przedstawione w dalszej części artykułu dostawy sprzętu wojskowego z Kazachstanu. Co więcej, w przeszłości Stany Zjednoczone sabotowały inicjatywy dwustronnych spotkań. Jako przykład można podać domniemaną próbę zablokowania w Astanie wizyty irańskiego prezydenta Mohammada Chatamiego. Jak wówczas stwierdził Sanat Chuszkumbajew, pierwszy zastępca dyrektora Kazachskiego Instytutu Studiów Strategicznych, „Kazachstan musi brać pod uwagę reakcje innych podmiotów, takich jak Stany Zjednoczone, czy Unia Europejska, zanim wzmocni współpracę z Iranem”

Poprawa relacji wzajemnych to początek 2009 r., kiedy to w kwietniu Kazachstan odwiedził irański prezydent Mahmud Ahmadineżad. Szybko jednak doszło do ochłodzenia, bo już we wrześniu M. Ahmadineżad nie został zaproszony na spotkanie państw kaspijskich w kazachskiej miejscowości Aktau. Teheran nie ukrywał swojego oburzenia. Można podejrzewać, że miało to związek z czerwcowymi wyborami prezydenckimi w Iranie, które zakończyły się wówczas kontrowersyjnym wybraniem M. Ahmadineżada na drugą kadencję. Zaproszenie irańskiej głowy państwa byłoby w tamtym momencie działaniem niezwykle niepopularnym.

Obecnie oba państwa mówią o sobie bardzo ciepło. Na początku 2011 r. Nursułatn Nazarbajew poleciał do Teheranu, aby świętować perski nowy rok kalendarzowy. Na początku kwietnia 2013 r. do intensyfikacji kontaktów dwustronnych wezwał Sajid Dżalili, obecny sekretarz irańskiej Najwyższej Narodowej Rady Bezpieczeństwa. Ani moment, ani miejsce takiej deklaracji nie było przypadkowe – S. Dżalili uczynił to w Astanie, gdzie przybył na kolejną turę rozmów z P5+1.

Kazachstan oficjalnie zapowiedział brak zgody na operację zbrojną przeciwko Iranowi postulując przywiązanie do pokojowych metod rozwiązania kryzysu. Jak zostało nadmienione, Astana nie wprowadziła własnych sankcji przeciwko Iranowi. Ten z kolei nie krytykuje Kazachstanu, chociaż rządzą w tym państwie postkomuniści, a więc programowi wrogowie religii jako takiej. Iran ignoruje też fakt, iż Kazachstan związany jest z NATO (od 1998 r. jest w programie Partnerstwo dla Pokoju). Państwo to służy jako punkt przystankowy dla wojsk NATO, które wycofują się z Afganistanu poprzez Azję Centralną, wykorzystując szlak północny (NDN – North Distribution Network). Teheran nie może jednak pozwolić sobie na krytykę z dwóch powodów. Po pierwsze, wówczas nie zbliży się do Kazachstanu. Po drugie, N. Nazarbajew to sojusznik Moskwy, przez co krytyka może negatywnie wpłynąć na relacje irańsko-rosyjskie. Gdy ma się tak mało przyjaciół trzeba być bardziej wyrozumiałym.

Dla Kazachstanu Iran to nie tylko możliwe kontakty gospodarcze, ale również chęć uzyskania sojusznika w świecie muzułmańskim. W czerwcu 2011 r. Kazachstan przejął rotacyjne przewodnictwo w Organizacji Konferencji Islamskiej. Sukcesy na tym polu mogą pozwolić Kazachstanowi uzyskać reputację nie tylko mediatora w zakresie spraw nuklearnych, ale również łącznika pomiędzy światem chrześcijańskim a islamem. Dobre relacje z Iranem zwiększają znaczenie Kazachstanu w oczach polityków Zachodu. Iran z kolei może widzieć siebie jako pomost prowadzący do świata muzułmańskiego, aczkolwiek biorąc pod uwagę ogólną niechęć i nieufność państw regionu wobec Iranu, chociażby arabskich monarchii Zatoki Perskiej, wydaje się to mało prawdopodobne.

Rosnąca współpraca

Dowodem na poprawę relacji jest wzmożona wartość wymiany gospodarczej. O ile około 2000 r. wynosiła ona kilkaset milionów dolarów, to według oficjalnych danych w 2007 r. było to już 2 miliardy dolarów (Kazachstan sprzedaje Iranowi głównie zboże, produkty rafineryjne i maszyny). Dla porównania, według danych agencji Mehr z 2012 r., wartość wymiany Iranu z Rosją to mniej niż 4 miliardy dolarów. Oficjele deklarują osiągnięcie w nadchodzących latach wymianę handlową wartości 9 miliardów dolarów rocznie.

By zrealizować ten ambitny plan w kwietniu 2007 r. Iran, Kazachstan i leżący pomiędzy obu krajami Turkmenistan podpisały porozumienie o budowie wspólnej linii kolejowej o wysokiej przepustowości. Dzięki temu nie mające dostępu do otwartego morza państwa Azji Centralnej, a więc również Kazachstan, weszłyby nie tylko na irański rynek, ale również mogłyby handlować z całym światem dzięki wykorzystaniu portów w Zatoce Perskiej. Z perspektywy Iranu wskazać można dwie korzyści. Pierwsza ekonomiczna – mając na uwadze bardzo bolesne sankcje Iran mógłby zwiększyć eksport oraz ożywić import. Oba te elementy zostały w 2012 r. ograniczone z powodu sankcji oraz potężnego kryzysu walutowego, który drastycznie obniżył wartość krajowej waluty, riala.

Po drugie, powiązanie eksportu państw Azji Centralnych z irańskimi portami Zatoki Perskiej zwiększałoby polityczne i gospodarcze koszty agresji Izraela i/lub Stanów Zjednoczonych na Iran. Im większe koszty tym mniejsze prawdopodobieństwo wojny. Póki co jednak projekt ma problemy – do lipca 2010 r. wybudowano 300 kilometrów, a więc połowę linii. We wrześniu 2012 r. prezydent Turkmenistanu, Gurbanguly Berdimuhamedow, ogłosił wycofanie się z przyczyn ekonomicznych z wartej 700 milionów dolarów umowy z irańską firmą Pars Energy na budowę linii kolejowej.

Na bliskiej współpracy mógłby skorzystać także irański przemysł energetyczny. Co prawda Iran jest potęgą jeśli chodzi o zasoby ropy naftowej, to rodzime rafinerie nie są w stanie sprostać zapotrzebowaniu na produkty przetworzone. Kazachstan to także potencjalny partner w zakresie współpracy atomowej. Państwo to rozwija własne technologie jądrowe. Mogłyby być one przydatne dla Iranu, który nie może liczyć na zbyt wiele pomocy międzynarodowej. Nie można tego powiedzieć o Kazachstanie, które pomimo niedemokratycznych rządów, nie ma problemu ze współpracą w dziedzinie atomowej z takimi państwami jak Stany Zjednoczone czy Japonia. Iran może więc żywić nadzieję, że za sprawą dobrych relacji wzajemnych przynajmniej część z wiedzy technologicznej Amerykanów i Japończyków trafi do nich.

Kazachstan to dla Iranu potencjalny dostawca uranu. Szacuje się, że z tego państwa pochodzi około 30 procent jakże kluczowego w technologiach nuklearnych surowca. To obecnie najważniejszy eksporter tego minerału na świecie. Czy takie dostawy są możliwe? W czerwcu 2009 r., podczas wspólnej konferencji prasowej z izraelskim prezydentem Szimonem Perezem kazachski prezydent Nursułtan Nazarbajew zapewnił, że „żadne materiały jądrowe” nie zostaną wysłane do Iranu. Z drugiej jednak strony, jak wynika z opublikowanych przez „New York Times” w grudniu 2009 r. informacji w oparciu o anonimowe źródła zbliżone do Międzynarodowej Agenci Energii Atomowej, Kazachstan przygotowywał wysłanie do Iranu 1,3 tysiąca ton uranu. Obie strony zaprzeczyły.

Co więcej, Kazachstan stał się dla Iranu partnerem w głoszonej przez Teheran szczytnej, choć całkowicie nierealnej, koncepcji uczynienia całego obszaru Azji Centralnej i Bliskiego Wschodu strefą bezatomową. Kazachstan, gdzie podczas zimnej wojny istniał sowiecki poligon doświadczalny Semipałatyńsk, jest najlepszym orędownikiem takiego rozwiązania. Iran w oficjalnej retoryce zabiega o współpracę, aby „wspólnie stawiać czoła wyzwaniom współczesności”.

Aspekt militarny

Póki co współpraca militarna jest niewielka, choć można dostrzec pewne pola potencjalnej współpracy. Jak zostało nadmienione, w przeszłości niepotwierdzone informacje mówiły o próbie sprowadzenia z Kazachstanu trzech baterii przeciwlotniczych S-300. Ponoć w obu przypadkach Kazachowie wyrazili zgodę na najwyższym szczeblu, ale ostatecznie presja amerykańska i chińska sprawiła, że do transakcji nie doszło. Być może w przyszłości obie strony podejmą ponowną próbę, ale można wówczas spodziewać się stanowczego sprzeciwu Stanów Zjednoczonych oraz Izraela.

Gdyby udało się nawiązać kooperację wojskową, byłaby to duża szansa dla irańskiego przemysłu obronnego, który obecnie jest w stanie produkować kopie większości lekkiej broni sowieckiego pochodzenia, w tym ręczne systemy przeciwlotnicze i przeciwpancerne, broń strzelecką. Iran może dostarczać do Kazachstanu symulatory i trenażery, niekierowaną artylerię rakietową kal. 122 mm, 140 mm i 240 mm, niemal każdy typ wykorzystywanej przez siły zbrojne tego państwa amunicji, a także remontować i przynajmniej częściowo zmodernizować sprzęt, w tym czołgi T-72 (chociażby w zakresie laserowych systemów kierowania ogniem i pancerzy reaktywnych), gąsienicowe wozy bojowe BWP-1, samobieżne haubice 2S1 Goździk. Prócz tego, Kazachstan mógłby zamawiać w Iranie części zamienne do lotnictwa, w tym samolotów MiG-29 i śmigłowców Mi-8.

Iran z kolei mógłby liczyć na otrzymanie wycofywanego przez Kazachstan sprzętu wojskowego. Ofiarowany lub zakupiony za niską cenę sprzęt mógłby zostać wykorzystany do zastąpienia najstarszych własnych egzemplarzy lub na części zamienne. W grę wchodzić mogą również ewentualne dostawy kołowych transporterów BTR-4, bowiem w maju 2012 r. – podczas wystawy wojskowej KADEX – Kazachstan podpisał umowę z Ukrainą o wspólnej produkcji tych pojazdów. Astana zakontraktowała zakup dwóch samolotów transportowych C-295 do końca 2013 r. i sześciu kolejnych do 2018 r.. Kazachskie zakupy to także śmigłowce Eurocopter EC145, a także zainteresowanie EC725. Iran bez wątpienia byłby zainteresowany dostępem do tych technologii.

Sporne kwestie

W relacjach dwustronnych wciąż istnieją kwestie mogące prowadzić do kryzysów. Ten najważniejszy dotyczy spornych granic na Morzu Kaspijskim – niezwykle istotnym z powodu rezerw surowców energetycznych. Na tym tle nie wyklucza się nawet użycia siły. O tym, że Kazachstan bierze pod uwagę możliwość konfliktu siłowego z Iranem świadczą ćwiczenia Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu z 2011 r., kiedy to symulowano odparcie agresji z kierunku południowego. Co prawda nie użyto nazwy Iran to na mapach sztabowych pojawiły się konkretne typy samolotów, to jest F-4 Phantom, F-5 Tiger, Su-24. Odrzutowce te stanowią podstawę sił powietrznych Iranu.

O tym, że Iran przyjął w odniesieniu do Morza Kaspijskiego stanowcze stanowisko świadczy chociażby incydent z 2001 r., kiedy to irańskie okręty interweniowały w odniesieniu do azerskich jednostek badawczych. Ponoć doszło do groźby użycia siły, choć Teheran utrzymywał, że wydarzenie miało miejsce na irańskich wodach terytorialnych. Azerbejdżan złożył oficjalny sprzeciw wobec takim działaniom. Chociaż w 2007 r. Teheran krytycznie odniósł się do pomysłów modernizowania flot kaspijskich przez państwa regionu, to w marcu 2013 r. rozmieścił na Morzu Kaspijskim korwetę typu Jamaran 2 o wyporności 1,4 tysiąca ton.

Inne państwa kaspijskie również dołączyły do wyścigu modernizacyjnego (choćby Azerbejdżan, który został uzbrojony przez Izrael w przeciwokrętowe rakiety Gabriel 5). Dotyczy to także Kazachstanu, który kilka lat temu przyjął plan wprowadzenia do służby sześciu okrętów – trzech przybrzeżnych patrolowców i trzech korwet (pierwsza jednostka została ujawniona w kwietniu 2012 r.). Budżet floty zwiększył się w ostatnich latach kilkukrotnie. Iran zapowiedział rozmieszczenie dodatkowych okrętów patrolowych, a Turkmenistan zadeklarował chęć zakupu korwet. Jeżeli trend będzie się utrzymywał to dojść może do kaspijskiego wyścigu zbrojeń.

Podsumowanie

Zbliżenie irańsko-kazachskie jest w ostatnich latach faktem. Za wysoce prawdopodobne należy uznać kontynuację takiego trendu. Obie strony mogą na tym zyskać, szczególnie Iran, który w regionie nie ma zbyt wielu przyjaciół. Każde państwo Iranowi życzliwe jest dla władz w Teheranie niezwykle korzystne. Tym bardziej jeśli jest tak gospodarczo silne (jak na warunki regionu) i politycznie znaczące jak Kazachstan.

Dla tego środkowoazjatyckiego państwa współpraca z Iranem to również szereg korzyści, aczkolwiek Iran musi pamiętać, że dla Kazachstanu są i zawsze najważniejsze pozostaną relacje z Rosją i Zachodem. Wydaje się więc, że Iran nie może liczyć na żaden kontrowersyjny gest przyjaźni ze strony Astany, jeśli miałoby to doprowadzić do pogorszenia relacji kazachsko-rosyjskich, czy, co bardziej prawdopodobne, kazachsko-unijnych i kazachsko-amerykańskich.

Czytany 5801 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04