środa, 16 marzec 2016 07:57

Francesco Trupia: Regres gospodarczy i transformacje polityczne: kryzys w Ameryce Łacińskiej?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Francesco Trupia

W porównaniu z prognozami z poprzednich lat wskazującymi na ciągły i wciąż przyspieszający wzrost gospodarczy, te które pojawiły się w przeddzień 2016 roku mówiły o wyraźnej zmianie tendencji. Obszar subkontynentu latynoamerykańskiego, pomimo ogromnych szans i możliwości, nie jest w stanie wykroczyć poza progi Trzeciego Świata w sposób spójny dla całego regionu, a przede wszystkim w sposób trwały poprzez realizację narodowych programów prewencji społecznej i działań na rzecz dobrobytu dostosowanych do warunków wewnętrznych.

Niepewna sytuacja subkontynentu

Wydaje się, że dynamiczny rozwój gospodarczy Brazylii był raczej efektem pewnego szaleństwa, jakie wybuchło w związku z kryzysem na rynku kredytów subprime z 2007 r., niż przemyślanym projektem gospodarczym. Nawet brazylijskie działania na rzecz walki z ubóstwem, które pomogły 30 milionom Brazylijczyków wyrwać się z najuboższych warstw społeczeństwa i przekształciły kraj w „państwo opiekuńcze", nie są w stanie uchronić nowej „klasy średniej" przed powrotem do Trzeciego Świata [1]. Odnajduje to swoje potwierdzenie nie tylko w ledwo zauważalnym, lecz faktycznie zachodzącym spowolnieniu gospodarczym, ale również w aktualnej sytuacji wewnętrznej kraju, która zdaje się być nieco paradoksalna, jeśli zestawimy ją z możliwościami rozwoju Ameryki Łacińskiej i samej Brazylii. Jako doskonały przykład do zobrazowania sytuacji wewnętrznej tego kraju może posłużyć Ipanema – dzielnica Rio de Janeiro, jedna z najbogatszych w całym kraju, której dochód na mieszkańca jest porównywalny z tym, jaki osiągają największe stolice europejskie. W 2001 r., w związku z zaprzestaniem użytkowania luksusowych basenów, pojawił się tam aedes aegypti – komar odpowiedzialny za przenoszenie wirusa denga, który jest powszechnie znany jako wirus Zika. Choć pierwsza epidemia z 2001 r. przypieczętowała kryzys starej władzy i przyczyniła się do historycznego wyboru Ignacia Luli da Silvy na prezydenta, a ówczesny minister zdrowia José Serra opracował jeden z najlepszych na świecie programów na rzecz zwalczania AIDS, podejmując walkę z koncernami farmaceutycznymi i biznesem patentowym, to Human Rights Watch i Center for Reproductive Rights zwróciły uwagę na to, że nie plany przeprowadzenia dezynsekcji czy pożyteczna przecież współpraca ludzi w zakresie likwidacji miejsc rozmnażania się insektów, lecz pewne rozwiązania polityczne, podobne do tych charakterystycznych dla Czarnej Afryki, sprawiają, że Ameryka Łacińska wciąż powiela scenariusze typowe dla Trzeciego Świata [2].

Wewnętrzne zawirowania polityczne, jakich pod koniec 2015 r. doświadczyły przede wszystkim Wenezuela i Argentyna, względnie dalekie już od swoich autorytarno-populistycznych tradycji chavizmu i peronizmu – spośród których druga stanowi faktycznie rzeczywistość bardziej odległą – wyznaczyły nowy, odmienny kierunek, mogący przynieść obu krajom pewne korzyści. Niemniej jednak, przy wzroście, jaki osiągają Boliwia (2015, +5,2% – 2016, +2,8%), Kolumbia (2015, +4,8% – 2016, 13,3%), Meksyk (2015, +2,1% – 2016, +4,8%) oraz Chile (2015, 1,9%), wzrost całego regionu znacznie wyhamował na skutek pewnych problemów wewnętrznych (+5,8%, według prognoz na rok 2016).

Jeśli chodzi o Boliwię, poparcie dla prezydenta Evo Moralesa wśród osób uprawnionych do głosowania spadło poniżej 50%, co uniemożliwiło mu wprowadzenie zmian w konstytucji poprzez referendum, odbierając mu tym samym możliwość ubiegania się o czwarty mandat z kolei w 2019 r. Sytuacja może jednak ulec zmianie po zakończeniu prac nad kolejną (po reformach z lat 1997–1998 i 2007–2008) reformą konstytucyjną, która mogłaby zapewnić pierwszemu rodowitemu prezydentowi Boliwii możliwość utrzymania stanowiska aż do 2025 r. [3].

Mimo, iż Kolumbia i Chile charakteryzują się odmienną dynamiką, w obu krajach istnieje ryzyko ponownego zaostrzenia się niepokojów społecznych, wynikające z sytuacji wewnętrznej. Zagrożeniem dla Bogoty może być – paradoksalnie – niemalże przesądzone już przyjęcie historycznego porozumienia między FARC a rządem centralnym, które ma nastąpić 23 marca w Hawanie, mimo że część wspomnianego ugrupowania zbrojnego nie zamierza dostosować się do postanowień owego porozumienia. W przypadku Santiago powrót byłych bojowników Ruchu Rewolucyjnego Lewicy (Movimiento de Izquierda Revolucionaria) pod przykrywką partii politycznej może całkowicie odmienić krajobraz polityczny obszarów wiejskich i najbiedniejszych regionów położonych u podnóża Andów, które znacznie odstają od najbogatszych obszarów leżących nad Pacyfikiem, ze względu na zatrważająco głębokie dysproporcje społeczne [4].

Na tę chwilę nie wydaje się również, że upadek wenezuelskiego socjalizmu mógłby zapoczątkować proces demokratyzacji kraju i oddalić go od tradycji rządów autorytarnych, w których ważną rolę pełni wojsko. Ponadto, mimo pewnych istotnych sukcesów, jakie odniósł na arenie międzynarodowej Hugo Chavez [5], dynamika społeczna jest w znacznym stopniu zależna od kryzysu, w jakim pogrąża się Wenezuela ze swoim rynkiem bazującym na eksporcie ropy naftowej – obecnie 96% wpływów z eksportu pochodzi z rynku tego nośnika energii, podczas gdy przed objęciem władzy przez H. Chaveza w 1998 r. było to jedynie 67%. Produkcja wewnętrzna opiera się na produkcji hutniczej, która została już dawno znacjonalizowana, co jednak tylko częściowo pokrywa zapotrzebowanie Wenezueli na stal, tym samym zmuszając państwo do uzupełniania braków poprzez import. Przedsiębiorstwa sektora energetycznego, które również są państwowe i stanowią trzon krajowej gospodarki, są jednocześnie bolączką Wenezueli, ponieważ za ich sprawą musi ona borykać się z występującymi kilka razy tygodniowo i obejmującymi znaczną część kraju przerwami w dostawach prądu [6].

Natomiast na froncie atlantyckim dwaj historyczni liderzy makroregionu – Brazylia i Argentyna, ponoszą konsekwencje programów gospodarczych, które okazały się chybione. Pierwszy z krajów pogrążony jest w głębokim kryzysie gospodarczym, do którego przyczyniły się wielkie projekty, realizowane przede wszystkim na potrzeby wydarzeń sportowych lat 2014–2016, a którego negatywne skutki popchnęły członków rządu zrzeszonych w Partii Pracujących (Partido dos Trabalhadores, PT) do udziału w aferach korupcyjnych, takich jak Operation Car Wash czy sprawa koncernu Petrobras. Natomiast Argentyna musi poradzić sobie z problemami na arenie międzynarodowej, jakie pozostawiła po sobie stara władza Kirchnerów, odmawiając funduszom hedgingowym spłaty długu, który powstał w wyniku krachu finansowego z 2002 r. Argentyński prezydent Mauricio Macri od samego początku swojej kadencji faktycznie koncentrował się na działaniach mających oddalić widmo pozwu zbiorowego ze strony amerykańskich prawników, związanych z instytucjami kredytowymi, którym była prezydent, pielęgnująca tradycję peronizmu, odmówiła spłaty zadłużenia. Cristina Kirchner uznała, że żądanie spłaty jest szantażem ze strony Zachodu, natomiast wierzycieli nazwała „sępami" i zażądała od nich wypłaty odszkodowania na rzecz Argentyny za trwający kryzys. Próba wznowienia negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi, jaką podjął M. Macri, przekonała tylko pewną część wierzycieli, w szczególności tych, którzy nie mają decydującego głosu. W przypadku najważniejszych wierzycieli, takich jak Elliot Management czy Aurelius Capital Management, sytuacja przedstawia się jednak inaczej, a rozwiązanie sporu wydaje się być niezwykle trudnym zadaniem [7]. M. Macri w swoich działaniach dąży do poprawy stosunków z mediatorem z Nowego Jorku, Danielem Pollackiem, by w ten sposób odwieść wierzycieli od ewentualnej decyzji o złożenie pozwu zbiorowego przeciwko Argentynie. Jakikolwiek błąd w negocjacjach, podobnie jak ich negatywny wynik, może skutkować spełnieniem się niezwykle pesymistycznego scenariusza dla argentyńskiej gospodarki, być może gorszego nawet niż ten, jakiego doświadczyła ona po 2002 r., biorąc pod uwagę, że M. Macri będzie zmuszony przekształcić swój plan rozwoju gospodarki, przystosowując go do polityki oszczędności i cięć w sektorze publicznym.
Ze względu na opisane wyżej okoliczności, Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje, że w bieżącym roku wzrost gospodarczy regionu spadnie do poziomu 0,2%, a w roku 2017 osiągnie 0%, co oznacza spadek o 2% względem prognoz z ostatniego kwartału 2015 r.

Chiński czynnik: szansa na odwrócenie tendencji?

Zgodnie z ostatnim raportem Inter-American Dialogue oraz opinią Margaret Myers, dyrektor wspomnianego instytutu w Waszyngtonie, jeśli chodzi o okres 2015–2020, jedyną szansą dla latynoamerykańskiej gospodarki, która gwałtownie wyhamowała i może pogrążyć sie w kryzysie, są chińskie inwestycje.

China Exim Bank, działając wspólnie z China Development Bank w ramach programów na rzecz współpracy i wzrostu gospodarczego, w samym 2015 r. zainwestował 30 mld dolarów, czyli dwa razy więcej niż w roku poprzedzającym. Wśród głównych beneficjentów znalazły się Brazylia, dla której Chiny są głównym inwestorem zagranicznym z uwagi na współpracę w ramach grupy BRICS, a także Wenezuela i Ekwador ze względu na ilość otrzymanych pieniędzy i wiążące się z tym korzyści polityczno-ekonomiczne. Po 10 latach obecności na subkontynencie wkład Pekinu w rozwój latynoamerykańskiej gospodarki wciąż jeszcze się nie wyczerpał. Kolejne 35 mln dolarów przeznaczono już na inwestycje, które zostaną zrealizowane w latach 2016–2017, co odnajduje swoje potwierdzenie w analizach Międzynarodowego Funduszu Walutowego [8].

Chociaż z jednej strony wydaje się, że chińskie inwestycje miały pozytywny wpływ na najsłabsze gospodarki subkontynentu, z drugiej – plany Pekinu wskazują na to, że dotychczasowa tendencja ulega odwróceniu. Relacje na linii Chiny-Ameryka Łacińska nie są pozbawione pewnych negatywnych aspektów i poważnych wątpliwości, co do najbliższej przyszłości, zwłaszcza że nagłemu wzrostowi inwestycji towarzyszyło ich znaczne zróżnicowanie: Chiny nie koncentrują się już na sektorach typowych dla gospodarki latynoamerykańskiej, lecz na inwestycjach bardziej strategicznych, zgodnych z ich własnymi planami rozwoju i wzrostu gospodarczego, które służą chińskim interesom [9].

Choć w pierwszym dziesięcioleciu XXI w. to przemysł wydobywczy i rynek rolno-spożywczy były głównymi obszarami inwestycji, co owocowało zrównoważonym wzrostem różnych gospodarek Ameryki Łacińskiej, dzisiaj Pekin inwestuje w infrastrukturę i nowe technologie, które odnajdują swoje zastosowanie w sektorach odznaczających się znacznymi możliwościami rozwoju, takich jak np. aeronautyka.

Na przestrzeni ostatnich 10 lat stało się jasne, że Chiny drastycznie ograniczyły własne inwestycje w produkcję soi ze względu na rozbieżności między chińskimi planami i modelem produkcji intensywnej a tradycyjnym modelem produkcji charakterystycznym dla Ameryki Łacińskiej. Niemniej jednak produkcja soi i kukurydzy w brazylijskim stanie Mato Grosso wciąż opiera się na współpracy między chińskimi inwestorami a lokalnymi spółdzielniami rolniczymi, w tym również paragwajskimi, chociaż niemożność pogodzenia interesów chińskich przedsiębiorstw i korporacji oraz brazylijskiego trzeciego sektora może przynieść negatywne skutki w kolejnym dziesięcioleciu. Nieprzypadkowo, po ciężkim kryzysie z lat 2001–2002, Chińczycy zdecydowali się zainwestować w Argentynie swoje pieniądze nie w nowe plany rozwoju i współpracy, lecz w aktywa finansowe oraz na giełdzie. Sama Unia Europejska znacznie zwiększyła eksport nawozów, owoców, roślin uprawnych i maszyn rolniczych do Ameryki Łacińskiej, a konkretnie do paragwajskiego regionu graniczącego z Mato Grosso, dzięki czemu Paragwaj do dziś jest czwartym największym producentem soi na świecie [10].

Aktualnie Chiny wykorzystują swoją uprzywilejowaną pozycję, koncentrując się na strategicznych inwestycjach sektora infrastrukturalnego (tzn. projektach związanych z systemami dużej prędkości czy rozwojem sieci drogowej), którego rozwój ma sprzyjać międzyregionalnej współpracy i realizacji kluczowych projektów, takich jak budowa sieci kolejowej o długości ponad 5 tys. km mającej połączyć atlantyckie wybrzeże Brazylii z peruwiańskimi portami nad Pacyfikiem.

Również sektor aeronautyczny charakteryzuje się znaczną obecnością chińskich inwestorów, którzy współpracują z nowopowstałymi firmami makroregionu i przedsiębiorstwami typu joint venture. Potentat sektora, Embraer, brazylijska firma z São José dos Campos w stanie São Paulo, otrzymała z Chin 1,3 mld finansowania na rzecz opracowania nowych statków powietrznych, również takich, które będą mogły być wykorzystane w sektorze militarnym. Współpraca Brazylii i Chin w dziedzinie aeronautyki, właśnie ze względu na wpływ samych Chin na gospodarkę światową, może zagrozić lub doprowadzić do przeformułowania planów współpracy Włoch i Ameryki Łacińskiej w przestrzeni kosmicznej, które włoskie Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej zamierza zrealizować w 2016 r. Spotkania, które rozpoczęły się już we Włoszech, mają zwrócić uwagę na potrzebę kształcenia większej liczby technologów i ekspertów ds. przestrzeni kosmicznej we Włoszech i partnerskich krajach Ameryki Łacińskiej, a także realizacji prac nad niewielkimi satelitami i technologiami wspomagającymi mniejsze misje.

Chociaż gospodarki poszczególnych krajów znacznie się od siebie różnią, ogólnie rzecz biorąc, perspektywy dla państw Ameryki Łacińskiej na 2016 r. nie są zbyt optymistyczne, a na pewno nie w takim stopniu jak prognozy, które pojawiły się po kryzysie finansowym z 2007 r. Na koniec pierwszego kwartału 2016 r., ogromne możliwości, jakimi nadal cieszy się omawiany makroregion, wciąż nie są w stanie zapewnić mu definitywnego lub przynajmniej solidnego i oczekiwanego wzrostu gospodarczego. Możliwe, że jedynie tworzenie modeli rozwoju i wzrostu ad hoc jest w stanie odwrócić obecną negatywną tendencję, jakiej ulega subkontynent, który mimo pewnych swoich właściwości typowych dla południowej części świata jest fenomenem na arenie międzynarodowej.

Źródło: http://www.bloglobal.net/2016/03/crisi-economiche-e-trasformazioni-politiche-america-latina-declino.html
Fot. www.ljhub.net
Tłumaczenie: Martyna Pałys

________________________________________
1. Więcej informacji na temat dysproporcji społecznych w Ameryce Łacińskiej: F. Trupia: An Escape from Poverty” Il nuovo ceto medio nelle dinamiche di crescita dell’America Latina, Osservatorio di Politica Internazionale (OPI), 10 sierpnia 2015.
2. W Brazylii, podobnie jak w większości krajów Afryki Południowej, aborcja jest zabroniona pod groźbą kary pozbawienia wolności do 10 lat. Dozwolona jedynie w przypadku zagrożenia życia kobiety lub gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa.
3. Exit Polls: “No” Vote Wins with 51% in Referendum on Morales’ Reelection, Latin American Herald Tribune, 24 lutego 2016.
4. Cile: torna il Mir, ma questa volta si presenta come partito politico, ilvelino.it, 12 lutego 2016.
5. Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) nagrodziła Wenezuelę w ramach Światowego Programu Żywnościowego za projekt “Misión Alimentación”, który powstał z inicjatywy Hugo Chaveza w 2003 r.
6. D. Corrado: Brasile senza maschere, 2014, UBE, str.145
7. N. Raymond: Argentina reaches settlement in U.S. debt class action: mediator, Reuters, 16 lutego 2016.
8. MFW, który od lat śledzi działania Chin w Ameryce Południowej, zwraca uwagę na nagły wzrost inwestycji z 6 mln dolarów w 2000 r. do 130 mln dolarów w 2014 r. Jeśli chodzi o inny południowy makroregion, Afrykę, mimo rozwoju współpracy z RPA wewnątrz grupy BRICS oraz z Algierią w ramach wymiany handlowej między Pekinem a Algierem, która w 2014 r. wzrosła o 11,3%, osiągając wartość 5,7 mld dolarów, pojawiają się pewne głosy sprzeciwu wobec chińskiej obecności w tym obszarze. Źródło: Atlante Geopolitico del Mediterraneo 2014, (pod red. F. Anghelone i F. Ungari), str. 164.
9. Jak stwierdziła Myres: “The relationship isn’t perfect. China has run into many roadblocks and challenges in Latin America, forcing projects to be suspended or even canceled.” Por. P. Gillespie: Latin America: China’s power play right under the U.S., CNN, 11 lutego 2016.
10. Chociaż ekolog Jorge Morello utrzymuje, że produkcja soi oferuje równie bogate możliwości rozwoju, jak produkcja ropy naftowej, w tym przypadku frenetyczny rytm chińskiej gospodarki nie zagwarantował szybkich zysków, ponieważ uprawa skutkowała pustynnieniem obszarów rolnych.

Czytany 4301 razy