sobota, 05 wrzesień 2015 08:48

Federico G. Barbuto: Chińska korekta: perspektywy finansowe Państwa Środka

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Federico G. Barbuto

5 pytań i 5 odpowiedzi – Podczas ostatnich miesięcy chińskie rynki finansowe odnotowały poważne straty. Tylko w ciągu jednego dnia, 26 lipca, indeks giełdy Szanghaju (Shanghai Composite Index) spadł o 9%. Spadek ten był jedną z wielu korekt, które wstrząsnęły chińską giełdą w ostatnich dwóch miesiącach. Co stoi u źródła takiej sytuacji?

1) W ostatnim miesiącu chińska giełda była niezwykle nieprzewidywalna. Jakie są tego przyczyny?

Po roku rekordowych wzrostów bańka finansowa zaczęła pękać, co było nieuniknione. Wśród przyczyn powstania chińskiej bańki należy wymienić dwa czynniki. Przede wszystkim obywatele Chin mają bardzo ograniczone możliwości inwestycji, które mogłyby rzeczywiście przynieść znaczące zyski. Należy pamiętać, że w Chinach wysokość stóp procentowych poszczególnych banków jest uzależniona od decyzji władz, a ceny nieruchomości są zbyt wysokie, by przeciętny obywatel mógł w nie zainwestować. Ponadto do narastania bańki przyczyniło się także zjawisko margin trading – tzn. korzystanie z platform finansowych, umożliwiających inwestowanie pożyczonych pieniędzy, co z jednej strony pozwala na pomnażanie zysków, lecz może również skutkować zwielokrotnieniem strat – popularne wśród początkujących, niedoświadczonych inwestorów, którzy liczyli na łatwy zarobek na wciąż rozwijającym się rynku. Pęknięcie bańki spekulacyjnej sprawiło, że skutki margin trading odczuło bezpośrednio ok. 90 milionów obywateli, którzy inwestując swój majątek osobisty, nagle utracili wszystkie życiowe oszczędności w wyniku nieuniknionego „emocjonalnego" kryzysu, w jakim pogrążyły się rynki finansowe rządzone przez chciwość i strach. W rezultacie na giełdach w Szanghaju, Shenzhen i Hong Kongu zapanowała niepewność. Indeks szanghajskiej giełdy osiągnął szczyt 12 czerwca. Od tego momentu pikuje bez względu na istniejące ograniczenia, które mają regulować działanie chińskich rynków finansowych: Pekin wyznaczył surowe limity spadków i wzrostów na giełdzie. Niemniej jednak, mimo że w ostatnich tygodniach w wyniku spadku wynoszącego 28% z parkietów wyparowało 3,9 bln USD, wartość Shanghai Stock Exchange Composite Index utrzymała się na poziomie wyższym o 80% w porównaniu do zeszłego roku. Zdaje się, że podejmowane przez chiński rząd działania, mające zapobiec pęknięciu bańki, spełniały swoją uspokajającą rolę jedynie przez kilka pierwszych tygodni, kiedy odnotowano wzrost o 16%. 27 lipca nastąpiła kolejna korekta – giełda w Szanghaju spadła o 9%, w Shenzhen o 7%, a w Hong Kongu o 3%, co ożywiło obawy inwestorów.

2) Czy należy się spodziewać kolejnych spadków?

To, co wydarzyło się na chińskich rynkach finansowych, zwykło się określać mianem korekty, która oznacza nagłe wystąpienie zniżki, podczas gdy na rynku trwa tendencja wzrostowa. Korekta rynkowa nie może bezpośrednio przyczynić się odwrócenia dominującego trendu wzrostowego, lecz prowadzi do wyrównania wartości akcji, których ceny wielokrotnie przekraczają ich realną wartość. Ocena rzeczywistej wartości akcji pomaga znaleźć odpowiedź na zadane wcześniej pytanie. Pod koniec maja bieżącego roku nikogo nie dziwiły wieści o akcjach, których kursy w ciągu kilku tygodni poszybowały w górę o 500%, bez względu na faktyczne możliwości generowania korzyści przez spółkę czy wartość Price-Earnings ratio (PE). Stosunek ceny do zysku jest jednym z głównych wskaźników stosowanych przez inwestorów do oceny atrakcyjności danej akcji. Podczas gdy norma dla wskaźnika wynosi 15, przed pierwszą korektą przeciętna wartość PE na chińskich giełdach przekraczała 60. Interwencje rządu nie zdołały uregulować stosunku cena/zysk, który ostatecznie zatrzymał się na poziomie ok. 20–30, co z jednej strony oznacza wyraźną poprawę względem wcześniejszej sytuacji, ale jednocześnie każe przewidywać, że seria huśtawek jeszcze się nie skończyła.

3) Na czym polegała interwencja rządu?

W ramach interwencji rząd zdecydował się na podjęcie serii bezprecedensowych kroków, które polegały na zawieszeniu obrotów blisko 1500 akcji – co stanowi 50% wszystkich akcji notowanych tam spółek, utworzeniu specjalnego funduszu w porozumieniu z największymi firmami maklerskimi w celu uruchomienia interwencyjnego skupu akcji, a także na wprowadzeniu zakazu sprzedaży udziałów w spółkach, który obowiązuje akcjonariuszy posiadających ponad 5% akcji danego przedsiębiorstwa. Ponadto zakazano przedsiębiorstwom państwowym sprzedaży udziałów i „zalecono” masowy skup akcji, co miało pozytywnie wpłynąć na rynek.

Tak bezprecedensowe i zdecydowane działania przeprowadzone na szeroką skalę – choć nacelowane na ochronę akcjonariuszy – wzbudziły powszechne poruszenie i wątpliwości, co do tego, czy rząd Xi Jinpinga zamierza faktycznie wprowadzić pewne reformy. W rzeczywistości władze, chcąc chronić obywateli, odwołały się do środków, które są dalekie od idei kapitalizmu: dokonując wyboru między reformami a krokami zgodnymi z obowiązującym prawem, partia zdecydowała się na drugie rozwiązanie. Komunistyczna Partia Chin powinna udowodnić, że jest skłonna wprowadzić reformy, które pozwolą na przekształcenie chińskiej gospodarki i przyniosą dobrobyt, a także, iż jest jedynym graczem sceny politycznej, który jest w stanie podjąć takie kroki. Jednakże interwencja rządu wydaje się na nowo rozniecać wewnętrzny spór w partii, toczący się między maoistami a reformatorami: pierwsi są autorami interwencji w stylu komunistycznym, natomiast wśród drugich narasta niezadowolenie z powodu obranego kierunku. Wielu ekspertów w dziedzinie finansów międzynarodowych podkreśla, że nie można odciąć się od realiów rynkowych, a wszystkie sprzeczne z nimi działania są nie tylko nieskuteczne, lecz również mają szkodliwy wpływ na przyszłość gospodarki.

4) Czy chińska gospodarka jest stabilna? A może świat powinien spodziewać się nowego kryzysu gospodarczego?

Podczas gdy oczy Europy były zwrócone na pogrążoną w kryzysie Grecję, w wielu dziennikach finansowych zwracano uwagę na to, co działo się w Chinach, wskazując na zatrważające podobieństwo sytuacji obu krajów. Choć przez pewien czas porównanie to można było uznać za trafne, wydaje się, że nie odzwierciedla ono obecnego stanu rzeczy. Kryzys w Grecji wywołuje poważne i natychmiastowe skutki uboczne dla gospodarki europejskiej, natomiast pęknięcie bańki – opisywana wcześniej korekta – zdaje się nie mieć przełożenia na kondycję chińskiej gospodarki realnej, co odnajduje potwierdzenie w danych opisujących jej stan, które zostały opublikowane w zeszłym tygodniu. Sprzedaż dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosła o 10,6%, produkcja przemysłowa o 6,8%, sektor nieruchomości zdaje się  pozostawać w stanie zamrożenia, dzięki czemu udaje się uniknąć pęknięcia kolejnej bańki, a PKB zwiększyło się o 7%.

W ostatnich dniach potwierdzono informacje, że amerykański fundusz BlackRock został upoważniony przez chińskie władze do skupu akcji chińskich inwestorów bez udziału pośredników w ramach programu Qualified Domestic Limited Partnership. W aktualnej, niezwykle chwiejnej sytuacji wejście BlackRock do Chin ma ogromne znaczenie dla rynków finansowych i pozwala rozwiać wątpliwości, które wzbudziła interwencja rządu: droga dla reform jest wciąż otwarta i nie należy się spodziewać kroku w tył.

Zgodnie z wcześniejszymi obserwacjami w wyniku wystąpienia korekty spadkowej na chińskich giełdach ich wartość spadła o 30%, przy czym wciąż utrzymuje się ona na poziomie znacznie wyższym niż w zeszłym roku. Prawdopodobnie nie będzie to przypadek odosobniony, ponieważ interwencja rządu zapobiegła obniżeniu cen akcji do ich realnej wartości, jednak różnica między nimi wyraźnie się zmniejszyła. Należy podkreślić, że na obecną chwilę pęknięcie bańki spekulacyjnej nie może wpłynąć bezpośrednio na gospodarkę realną poprzez wywołanie recesji czy pękniecie jeszcze bardziej niebezpiecznej bańki, która narosła wskutek zadłużenia administracji lokalnej.

5) Czy sytuacja w Chinach zaszkodzi Europie?

Za sprawą pozytywnego trendu gospodarczego i względnej niezależności rynków finansowych obu regionów, do której przyczyniają się głównie izolacjonistyczne tendencje Chin, gospodarka europejska jest stosunkowo bardziej stabilna niż chińska. Największe zagrożenie stanowi potencjalny spadek chińskiego popytu na europejskie dobra luksusowe, który wprawdzie może wystąpić, jednak dotychczas nie zaobserwowano jego oznak.

Ogólnie rzecz ujmując, nie należy przewidywać wystąpienia poważnych konsekwencji dla Zachodu, pod warunkiem że sytuacji nie zaostrzy żadne z dwóch następujących wydarzeń: przeniesienie kryzysu na gospodarkę realną lub znaczny wzrost stóp procentowych Fed. Najbardziej niepożądane jest zaistnienie pierwszej ewentualności, która zakłada przeniesienie kryzysu finansowego na chiński sektor gospodarki realnej. W Chinach wzrasta niebezpieczeństwo związane z zadłużeniem administracji lokalnej, z którym rząd Xi Jinpinga jeszcze nie zdołał się uporać. Ewentualne nałożenie się dwóch problemów – bańki powstałej na skutek wspomnianego zadłużenia oraz bańki finansowej – uniemożliwiłoby zwrot w kierunku przeprowadzenia niezbędnych reform i podjęcia działań liberalizacyjnych, odbijając się szerokim echem na całym świecie. Zaistnienie drugiej ewentualności wpłynie przede wszystkim na gospodarki wschodzące, ponieważ podniesienie stóp procentowych Fed, którego można się spodziewać w przyszłych miesiącach, prawdopodobnie zadziała na niekorzyść owych krajów, przyciągając kapitał do USA, co może doprowadzić do rozlania kryzysu nie tylko na Rosję i Brazylię, ale także na Państwo Środka.

Chociaż chińska gospodarka nieźle się trzyma pomimo istniejących problemów, nie można powiedzieć tego samego o cenach surowców, które spadły do najniższego poziomu od 2007 r. Na skutek pęknięcia bańki doszło do znacznego ograniczenia zjawiska spekulacji na surowcach, co z kolei przyczyniło się do deprecjacji walut Kanady i Australii, których gospodarki bazują na sprzedaży takich towarów.
Dodatkowe spostrzeżenia

Porównując omawianą bańkę spekulacyjną – pierwszą tego typu w Chinach – z wcześniejszymi wydarzeniami, jakie rozgrywały się na dojrzalszych rynkach amerykańskich, należy zwrócić uwagę na liczne podobieństwa łączące ją z bańką internetową (dot-com) z pierwszych lat XXI w. Chiński kryzys finansowy to efekt nowej „mody”, polegającej na inwestowaniu własnych oszczędności na giełdzie bez odpowiedniego przygotowania, zjawisku powszechnym wśród przedstawicieli klasy średniej. W obu przypadkach u źródeł kryzysu leży łatwość inwestowania –  wystarczy rejestracja na stronie internetowej czy aplikacja na smartfona – oraz podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących inwestycji na podstawie informacji przekazywanych pocztą pantoflową, a nie oceny rzeczywistej wartości akcji. Inwestowanie staje się wówczas prawdziwym trendem, za którym podążają wszyscy, podczas gdy liczne porażki pozostają w cieniu kilku spektakularnych sukcesów.

Przekład: Martyna Pałys
Fot. www.blackenterprise.com
Źródło: http://www.ilcaffegeopolitico.org/31223/correzione-cinese-prospettive-finanziarie-nel-regno-mezzo

Czytany 2909 razy Ostatnio zmieniany sobota, 05 wrzesień 2015 08:57