wtorek, 25 luty 2014 07:57

Aleksander Szpakowski: Przyszłość Ukrainy - białoruski punkt widzenia

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

euromajdan07  Aleksander Szpakowski

Sytuacja na Ukrainie jest przesuniętym w czasie rezultatem licznych problemów społecznych, które istniały, potęgowały się i narastały od momentu pojawienia się tego państwa na politycznej mapie świata. Istotę tych problemów sprowadzić można do skrajnie niesprawiedliwego charakteru prywatyzacji majątku narodowego, w ramach której właścicielami pokaźnych zasobów Ukrainy stali się przedstawiciele kilku zorganizowanych środowisk biznesowych, często mających korzenie w świecie przestępczym. 

W czasach prezydentury Leonida Krawczuka rozpoczął się proces podziału majątku i przekazywania go rodzącemu się światu biznesu, zaś podczas kadencji Leonida Kuczmy doszło już do określenia reguł gry i stref wpływów oraz powstania konkretnych grup przemysłowo-finansowych kontrolujących określone segmenty gospodarki narodowej. Następnie dokonało się przejście do rozwiązywania problemu wyłonienia „nadzorcy” układu, które rozpoczęło się wraz z hasłem „precz z Kuczmą!” na początku minionej dekady i trwa do dziś.

Konsensus oligarchiczny jako cecha ustrojowa państwa ukraińskiego

Kryminalna mentalność zakłada w swej istocie, że po zakończeniu konfliktu dochodzi do spotkania zwaśnionych stron i negocjacji, które mają doprowadzić do rozwiązania wszelkich sporów i wyłonienia „nadzorcy”, którego zadaniem ma być pilnowanie przestrzegania nowych reguł gry, korzystnych dla strony mającej w momencie zakończenia sporu najsilniejszą pozycję.

W środowisku eksperckim i politologicznym takiego rodzaju „ugodę” w warunkach ukraińskich przyjęto określać mianem konsensusu oligarchicznego, zaś samą Ukrainę mianem republiki oligarchicznej, czyli takiej formy ustrojowej, która oparta jest na przestrzeganiu zasad wynikających z równowagi interesów ekonomicznych różnych grup oligarchicznych. W systemie tym przemysł, usługi i inne sektory gospodarki podzielone są pomiędzy różne formacje przemysłowo-finansowe, co automatycznie oznacza, iż wielki biznes kontroluje władze ustawodawcze, wykonawcze i sądownicze w regionach koncentracji swoich aktywów. Praktyką funkcjonowania ukraińskiej administracji stało się otrzymywanie przez urzędników wypłat nie tylko z budżetu państwa w formie oficjalnych wynagrodzeń, lecz również nieoficjalnych stawek dodatkowych, wypłacanych przez kontrolujące dany region środowisko biznesowe. W celu obrony interesów wiodącej grupy, wielki biznes aktywnie uczestniczy też w życiu politycznym Ukrainy; kupuje lub zakłada partie polityczne i kontroluje skład poselski Rady Najwyższej. Na przykład, sama tylko grupa finansowo-przemysłowa Rinata Achmetowa ma do dyspozycji około osiemdziesięciu głosów w obecnym parlamencie. W ten sposób natura ukraińskiej polityki i władzy państwowej polega na istnieniu podwójnej lojalności – kierownictwu politycznemu i kręgom biznesowym.

Taka forma organizacji państwowej, w warunkach stosunkowej świeżości i specyficznego pochodzenia ukraińskiego kapitału, nie może być stabilna. W wyniku zawartych umów o podziale stref wpływów zawsze ktoś czuje się „poszkodowany” i – podobnie jak Panikowski z powieści „Złote ciele” – decyduje się na złamanie „konwencji sucharewskiej”, czyli, w realiach ukraińskich, na zażądanie renegocjacji warunków oligarchicznego układu.

Obiektywne przyczyny atmosfery protestu

Narzędziem wprowadzenia modyfikacji granic stref wpływów jest wykorzystywanie społecznego niezadowolenia, a dokładniej akcje protestu organizowane przez kontrolowane przez daną grupę siły polityczne.

Skłonność do protestu jest tradycyjnie duża we wszystkich regionach Ukrainy. Taki właśnie charakter ludowych mas wynika z samej istoty współczesnej państwowości ukraińskiej. Roztropna elita rządząca zapewnia sobie pozostawanie przy władzy za pomocą jednoczącej idei narodowej i korzystnej dla obywateli umowy społecznej. Władza w pewnej tylko mierze rozsądna czyni to za pomocą tylko jednego z tych dwóch instrumentów. Państwo ukraińskie nie oferuje ani jednego, ani drugiego. Nieodpowiedzialna polityka wewnętrzna doprowadza w ten sposób do konkretnych negatywnych następstw dla Ukrainy, pod postacią kryzysów natury społecznej, gospodarczej i demograficznej.

Przez lata istnienia niepodległej Ukrainy spadek liczby ludności sięgnął około 12 milionów ludzi, z czego około 6,5 mln to emigranci zarobkowi. Największą część spośród tych ostatnich stanowią mieszkańcy zachodnich regionów kraju, przy czym znaczna ich liczba to ludzie młodzi, w wieku 25–30 lat. Państwowe ukraińskie organy statystyczne szacują, że bezrobocie w tej grupie wiekowej wynosi około 10%. Nie mniejszym problemem jest zasięg narkomanii. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dożylnie narkotyki przyjmuje na Ukrainie około 425 tys. osób; niezależni eksperci szacują liczbę narkomanów na 1–1,5 mln i ich liczba zwiększa się corocznie o 8–10%.

Rozwiązanie tych problemów przez państwo ukraińskie wydaje się w najbliższej perspektywie niemożliwe, nawet, gdyby doszło do przekształcenia systemu politycznego w bardziej sprawiedliwym społecznie kierunku. Suwerenna Ukraina nie ma na to wystarczających zasobów kadrowych: degradacja systemu oświaty przyniosła trzykrotne obniżenie, w stosunku do czasów radzieckich, jej potencjału naukowego.

Istota i pochodzenie władzy państwowej na Ukrainie nie dopuszczały do dbałości o rozwój społeczny i uniemożliwiały rozwiązywanie bieżących problemów socjalnych; celem nadrzędnym było mnożenie zysków i ochrona interesów ekonomicznych różnych grup oligarchów. Nadrzędne cele systemu władzy były oczywiste dla ludności, co doprowadziło do pojawienia się dwóch równoległych światów w społecznym odbiorze: „władzy” i „ludzi”.

Skorumpowane władze państwowe nigdy nie cieszyły się zaufaniem społecznym, a interakcja na linii społeczeństwo-państwo sprowadzała się do postulowania przez aktywnych publicznie obywateli obalenia znienawidzonego ustroju na kolejnym „majdanie” (co zresztą stało się w 2004 roku), który nie przynosił jednak żadnych rzeczywistych przemian, gdyż reżyserami i beneficjentami rewolucji byli przedstawiciele środowisk oligarchicznych.

Pomimo posiadania swych reprezentantów w służbach specjalnych i organach wymiaru sprawiedliwości, by dodatkowo zapewnić bezpieczeństwo swej działalności, oligarchia organizowała na szczeblu regionalnym własne grupy zbrojne, bazujące na profilu społeczno-politycznym danego, kontrolowanego obszaru. I tak, we wschodniej części Ukrainy, szczególnie w regionie donieckiego zagłębia węglowego, gdzie zawsze dominowała kultura „prawa ulicy”, utworzono klasyczne zorganizowane grupy przestępcze, które następnie przekształciły się w „agencje ochrony”. Liczebność uzbrojonych członków tych grup, według niektórych danych, sięga 80 tys. osób. W części zachodniej kraju, gdzie tradycyjnie popularne były koncepcje banderowskie, oligarchia wspierała różne organizacje nacjonalistyczne.

W związku z tym, że ukraiński nacjonalizm był znacznie silniejszą i bardziej odpowiadającą zapotrzebowaniu ideologią niż kultura świata przestępczego i ulicy, którą trudno wyrazić w pojęciach politycznych, stopniowo idee nacjonalistyczne zyskiwały wpływ na zapatrywania mas społecznych na zachodzie i częściowo również w centrum kraju, pozostając przy tym całkowicie obcymi dla rusofilskiego południowego wschodu.

W ten sposób, obok kryzysu ustrojowego, korupcji i problemów gospodarczych, nierównej dystrybucji dochodów, braku gwarancji socjalnych, na Ukrainie pojawił się dodatkowo problem podziału ideowo-politycznego społeczeństwa, wyrażony na płaszczyźnie terytorialnej. Sytuacja ta, spotęgowana rosnącymi falami odruchów protestu i obecnością różnorodnych formacji zbrojnych i ekstremistycznych, musiała w końcu doprowadzić do społecznej eksplozji.

Ostatni Majdan – okoliczności zewnętrzne i wewnętrzne

Nie chcąc zaproponować obywatelom żadnej sensownej umowy społecznej, oligarchia regularnie poszukiwała metod zarządzania społeczeństwem za pomocą kreowania w zbiorowej świadomości obrazu „ukraińskiego marzenia”. Nad realizacją tego zadania na Ukrainie pracowała ogromna liczba polittechnologów, piarowców, specjalistów od mediów itp.

W 2004 roku takim ukraińskim marzeniem była „pomarańczowa rewolucja”, ale po kilku latach wykorzystywania jej retoryki doszło do kolejnego przetasowania grup interesów, tym razem na korzyść tzw. donieckich oligarchów, reprezentujących branżę surowcową i finansową wschodnich regionów kraju. Wyrazicielem ich dążeń był Wiktor Janukowycz.

W czasie kadencji W. Janukowycza od 2010 roku obserwowaliśmy proces marginalizacji pozostałych grup finansowo-przemysłowych z różnych sektorów ukraińskiej gospodarki. Za główny cel prezydenta uznawano ukształtowanie jednolitej elity władzy na bazie regionalnej grupy oligarchicznej „donieckich”, pojedynczych przedstawicieli innych grup, dowódców struktur siłowych oraz wyższych urzędników państwowych. Jednocześnie nadal funkcjonował system organizacji państwa, w myśl którego interes narodowy ustępował miejsca dążeniu do pomnożenia majątków określonej grupy osób. Nowa konfiguracja polegała na tym, że zasada bogacenia się całej grupy zastąpiona została dążeniem do wzbogacenia się osób z najbliższego kręgu głowy państwa. W ten sposób doszło do powstania grupy nazwanej „Rodziną”, której członkowie uznali, że – opierając się na aparacie administracyjnym – mogą stać się wyłącznymi beneficjentami eksploatacji potencjału gospodarczego Ukrainy.

Polityka ta nie mogła nie doprowadzić do nieoficjalnego przejścia do opozycji większości oligarchów, także tych należących do „Rodziny”, bowiem przejście od systemu konsensusu oligarchicznego do systemu władzy opartego na dominującej roli jednej z grup nie gwarantowało bezpieczeństwa finansowego i kapitałowego w przypadku popadnięcia w konflikt z tą grupą.

W rezultacie działania „Rodziny” doprowadziły do powstania niejawnej, oligarchicznej frondy, która podjęła kroki w kierunku zmiany powstałego układu sił, przygotowując kolejny Majdan. Do podgrzania atmosfery protestu potrzebny był tylko oficjalny argument, którego dostarczyło samo otoczenie W. Janukowycza.

Od 2010 roku imperatywem zewnętrznej i wewnętrznej polityki Ukrainy stała się integracja europejska. „Rodzina” wybrała drogę stowarzyszenia i podpisania umowy o wolnym handlu z UE, obawiając się ekspansji kapitału rosyjskiego i pragnąc zagwarantować bezpieczeństwo swoich depozytów w zachodnich bankach. Ponadto zamierzano w związku z wejściem do strefy wolnego handlu uzyskać, a następnie przywłaszczyć sobie wsparcie finansowe Brukseli, a także pozyskać inwestycje o wartości kilku miliardów dolarów z Chin, mających przez Ukrainę zagwarantować sobie dostęp do rynków unijnych.

Wewnętrzna opinia publiczna miała zostać przekonana do tego kierunku przez obraz „europejskiego wyboru”, czyli osiągnięcia przez naród ukraiński europejskich standardów i poziomu życia, co – według propagandowego przekazu – pozwoliłoby natychmiast rozwiązać wszystkie problemy społeczne i gospodarcze Ukrainy. Tym samym „integracja europejska” stała się kolejnym „ukraińskim marzeniem”, któremu uległa część społeczeństwa.

Warunki umowy stowarzyszeniowej stały w sprzeczności z politycznymi i ekonomicznymi interesami Federacji Rosyjskiej, na co ukraińskim władzom zwróciły uwagę rosyjskie elity rządzące. Oddziaływanie czynnika rosyjskiego na niestabilną gospodarkę ukraińską nie zostało właściwie oszacowane przez kierownictwo ukraińskie, musiało jednak doprowadzić do reaktywnej zmiany kursu, przewartościowania priorytetów polityki zagranicznej i w końcu do odejścia od idei „integracji europejskiej” podczas szczytu państw „Partnerstwa Wschodniego” w Wilnie w listopadzie 2013 roku.

W ten sposób „Rodzina” z W. Janukowyczem na czele doprowadziła do zepsucia relacji z szeregiem wpływowych podmiotów europejskich biorących udział w operacji „integracji europejskiej Ukrainy” i planujących zaprezentować ją jako sukces rządzących partii przeciwko eurosceptykom w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego. Z drugiej strony, ukraińskie władze nie pozyskały też zwolenników na Kremlu, biorąc pod uwagę, że ich odejście od „integracji europejskiej” miało charakter wymuszony, a nie było świadomym wyborem elity polityczno-finansowej.

Na arenie wewnętrznej gwałtowna zmiana kierunku polityki zagranicznej wywołała efekt „zimnego prysznica”, szczególnie w zachodnich regionach kraju, które stanowiły społeczne zaplecze protestów i zamieszkane były przez potencjalnych emigrantów oczekujących na ułatwienia wizowe. Krótkowzroczna polityka władz, odtąd przedstawianych jako „narzędzie Moskwy”, wywołała wybuch tendencji nacjonalistycznych wykorzystujących hasło narodowej mobilizacji w obronie „europejskiego wyboru” i „niezależności”. Miliony ludzi, którym odebrano „ukraińskie marzenie” gotowych było wyjść na kolejny Majdan i wystarczyło tylko tą sytuacje wykorzystać.

Klęska Janukowycza i stagnacja w opozycji: władza na bagnetach?

Początek grudnia 2013 roku to dla reżimu W. Janukowycza splot niekorzystnych tendencji zewnętrznych w warunkach spisku wielkiego biznesu i wybuchu masowych tendencji protestu. Bez wątpienia, głównym celem organizatorów akcji protestu i ich politycznych eksponentów wcale nie była „integracja europejska”, lecz przywrócenie konstytucji z 2004 roku, jako prawnej podstawy układu oligarchicznego zapobiegającej możliwości nadmiernego wzmocnienia jednej grupy wpływu. Nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że konstytucja 2004 roku, w warunkach możliwości „kupowania” przez oligarchię parlamentarzystów, wzmocnić może demokrację i rządy prawa na Ukrainie. Wręcz przeciwnie – powrót do jej zapisów oznacza ostateczne zatwierdzenie reguły konsensusu oligarchicznego, jako formuły ustrojowej państwa ukraińskiego.

Mobilizacja dziesiątków tysięcy ludzi z Ukrainy Zachodniej pozwoliła protestującym zdobyć przewagę w centrum decyzyjnym – Kijowie; zaś poparcie władz europejskich i amerykańskich – wykreować sytuację pełnego zwycięstwa nad władzami w przestrzeni wojny informacyjnej.
Wszelkie kroki podejmowane przez władze tylko pogarszały jej sytuację: brak reakcji na działania demonstrantów prowadził do przejmowania przez nich kolejnych budynków administracji i rozszerzania się protestu, użycie przemocy powodowało groźbę wprowadzenia sankcji międzynarodowych i izolacji Ukrainy przez społeczność międzynarodową.

W zaistniałej sytuacji ekipa Janukowycza postanowiła wybrać strategię wyczekującą i reagować w sposób sytuacyjny – od użycia przemocy wobec wiecujących do rozmów pokojowych z nimi. Przyczyniło się to do braku jednolitej strategii i opierania się na rozwiązaniach nawzajem wykluczających się, co doprowadziło do tragicznych wydarzeń i ofiar śmiertelnych.

Nie dzieląc się władzą z opozycją, „Rodzina” jednocześnie blokowała wszelkie działania struktur siłowych zmierzające do położenia kresu protestom. Tymczasem nacjonalistyczne organizacje działające na Majdanie ulegały kadrowemu i ilościowemu wzmocnieniu, dozbrajały się i opracowywały plany walki z służbami państwowymi oraz przejęcia władzy.

Wskutek powyższego, wpływ uzbrojonych oddziałów opozycji wzrósł do tego stopnia, że Janukowycz zmuszony został do akceptacji operacji, która przejdzie do historii pod mianem „antyterrorystycznej”. W jej ramach ukraińskim strukturom siłowym nie udało się ugasić protestów. Poza tym, siły rządowe podjęły nieprofesjonalne działania, które doprowadziły do dużej liczby ofiar śmiertelnych, co podważyło legitymizację ukraińskich władz.

Jednak prawdziwa klęska Janukowycza wcale nie oznacza triumfu opozycji. W ciągu trzech miesięcy „stania na Majdanie” i starć z siłami porządkowymi znaczący autorytet wśród protestujących pozyskały organizacje skrajnie prawicowe, które w odróżnieniu od opozycyjnych „gadających głów” proponowały proste rozwiązania, a jednocześnie ramię w ramię z obywatelami organizowały ukraińską „rewolucję”, stając się jej „zbrojnym oddziałem”.

W ten sposób Majdan, mający być środkiem zmuszającym Janukowycza do zmiany systemu podziału zysków, uzyskał własną podmiotowość zbliżoną do nacjonalizmu, grożącego już nie tylko władzom, ale też oligarchii i przekupionym przez nią opozycyjnym politykom. Jeżeli radykalne organizacje Majdanu w rodzaju „Prawego Sektora” oznajmią, że przejmują władzę w Kijowie i zachodnich regionach kraju, Ukraina przejdzie do etapu rewolucji i wojny domowej, z której państwo ukraińskie może wyjść w nowym kształcie, lub nie wyjdzie z niej wcale. Trzeba koniecznie odnotować, iż w czasie walk w Kijowie ukształtowany został swoisty mit bohaterów oraz wzajemna nienawiść stron, zaś wzmocnienie ideologii nacjonalistycznej spotyka się z symetrycznym odzewem w postaci powstania tendencji separatystycznych na Krymie, w regionie ługańskim oraz w Charkowie.

Ukraina: obraz przyszłości

Kandydatury zwolnionej z więzienia Julii Tymoszenko oraz cukierniczego magnata Petra Poroszenki na kluczowe stanowiska w państwie postrzegane są jako najbardziej prawdopodobne z punktu widzenia analizy sytuacji politycznej. Rozwiązanie to przyniosłoby poważne przesunięcia stref wpływów i podziału aktywów grupy Rinata Achmetowa, „donieckich” i „Rodziny” na korzyść przedstawicieli klanów kierowanych przez P. Poroszenkę i Igora Kołomojskiego.

Jeżeli dojdzie do realizacji takiego scenariusza, istota systemu politycznego państwa ukraińskiego nie ulegnie zmianie. Oznaczać będzie to, że aktualne pozostaną też przyczyny społecznego protestu, co pozwala przypuszczać, że w dającej się przewidzieć perspektywie dojdzie do kolejnych „majdanów” na Ukrainie.

Biorąc pod uwagę wzrost nasycenia przemocą, kolejny Majdan może okazać się w historii Ukrainy ostatnim. W warunkach obecności na Ukrainie elektrowni jądrowych, sieci przesyłu gazu, kompleksu przemysłu obronnego oraz zapasów broni, eskalacja przemocy może doprowadzić do tego, że „kwestia ukraińska” z poziomu Kijowa może być przeniesiona na arenę międzynarodową. Jakiekolwiek rozstrzygnięcie – począwszy od wprowadzenia sił pokojowych, sankcji, mediacji międzynarodowych pomiędzy zwaśnionymi stronami – doprowadzi do utraty podmiotowości przez państwo ukraińskie i świadczyć będzie o niezdolności narodu ukraińskiego do samodzielnego decydowania o swojej przyszłości.

Taki bieg wydarzeń pociągnie za sobą likwidację państwowości ukraińskiej w jej obecnym kształcie, utratę terytoriów pogranicznych na rzecz sąsiednich państw i trwały podział Ukrainy na część środkowo-zachodnią i południowo-wschodnią. Co ciekawe, podział ten odpowiada granicom pomiędzy światem zachodnim a rosyjskim nakreślanym przez anglosaskich twórców myśli politycznej Samuela Huntingtona i Zbigniewa Brzezińskiego.

Białoruski punkt widzenia

Białoruskie stanowisko w sprawie Ukrainy powinno opierać się na nieingerencji, bowiem mające miejsce wydarzenia stanowią wewnętrzne problemy narodu ukraińskiego. Państwo białoruskie powinno podejmować działania na rzecz ochrony swoich interesów gospodarczych na Ukrainie, unikając przy tym zaangażowania w ukraiński konflikt po którejkolwiek z jego stron, także w formie wyrażania ocen działań i stanowisk poszczególnych podmiotów.

W żadnym wypadku nie powinno się przyjmować na swoim terytorium przedstawicieli struktur państwowych i biznesu zaangażowanych w wydarzenia na Majdanie, dopóki ich działania nie zostaną poddane ocenie prawnej przez ukraiński wymiar sprawiedliwości.

Niezbędne jest okazanie znaczącej pomocy humanitarnej narodowi ukraińskiemu w działaniach na rzecz likwidacji skutków konfliktu wewnętrznego, a w chwili ukonstytuowania się nowych organów władzy państwowej – przeanalizowanie sytuacji i przystąpienie do realizacji istniejących białorusko-ukraińskich projektów i umów.

W sferze bezpieczeństwa niezbędne jest wzmocnienie ochrony białorusko-ukraińskiej granicy państwowej, by zapobiec przenikaniu broni, elementów kryminalnych i terrorystycznych.

Republika Białoruś posiada istotną pozycję handlową na Ukrainie, a zatem zainteresowana jest w stabilnym rozwoju tego kraju, w tym w jasności i określoności jego cywilizacyjnego i geopolitycznego wyboru.

Autor jest dyrektorem Ośrodka Informacyjno-Edukacyjnego „Aktualna Koncepcja” w Mińsku.
Tłum. Andrzej Dołęga

Tekst ukazał się w języku rosyjskim: http://www.regnum.ru/news/fdabroad/ukraina/1770385.html#ixzz2uGabtIKa

Czytany 3851 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04